niedziela, 2 grudnia 2007

wiersze....kolejny raz

ostatni miesiąc miną szybko, chyba za szybko....i jakoś weny do pisania nie było za wiele.....


"biała róża"

biała róża na łące
pokryta rosą rannych gwiazd
płatki głaskane przez słońce
Ale kwiat w sobie nieszczęśliwy
zapatrzony w siebie
pragnący i płaczący
samotność zniszczyło wnętrze
zastawiło powłokę piękną
kto zerwie przeklęte ziele
nigdy nie zazna szczęścia w sobie
kiedy będziesz szedł, zobaczysz go
tak pięknego, wspaniałego
każdy przekona się co to cierpieć
umierać samotnie
trzymając białą róże w rękach.


"może tak"

Powiedz że umieram
Powiedz kiedy zabierzesz
Okruchy duszy mej
Nie schylaj się tak głęboko
Nie warto
Za pieczętowane zwoje życia
Pokarzcie coś dobrego
Nie ciągłe zło i nie moc
Beznadzieja w sercu króluje
Doprowadzić do śmierci chce
Niech wreszcie nastanie
Ta ciemna wieczna czerń
Przebaczenia nigdy nie będzie
tylko śmierć w duszy zagra
Ciekawość wyżre me oczy
Nikt nie będzie płakać
Za taką pustką
Niech przepadnie ciągłe nieszczęście
Nastanie ciągła biel czerni.


"trumna"

każde uderzenie serca
dotknięcie duszy
za mądra mowa mędrca
grzmot odległej burzy
pokazuje
świat
skazuje
nas
wielkich, słabych ludzi
na wieczny strach
że coś się obudzi
w nas samych siebie
naszym czarnych grobie
gdzie nic miłego nie znajdziemy
ponieważ martwi będziemy.


"k"

powiedz czy widzisz wszystko
jak mąż okłada żonę z miłości
człowiek zabija człowieka
jak płacze po stracie
chłopak pijący na umór
zapomniane dzieci w wspólnym grobie
powiedz czy widzisz nic
chłopaka niszczącego dla działki
upośledzone dotykiem ojca dzieci
matki opuszczające potomstwo
zwierzęta są już lepsze
tyle nienawiści w sobie
za mało miłości w sercu
nastanie koniec świata
nasze dążenia kończą się zawsze
jak śmierć przychodzi po nas
więc po co żyjesz człowieku
tylko dla innych ludzi
dusza ulatuje zastępując ciało
po co jest ten świat?


"to co obok"

Niebo piękne od krwawych łez
Zapłakane boleścią szczęścia
Pokazujące gdzie nasz odwieczny kres
Od najmniejszego poczęcia
Takiego słabego dziecięcia
Po ludzkie nieszczęścia
Śmierć wielka i odległa dalece
Początki białej rzeki losu
Czerń nam jest dana do odczucia
Goniąca światło dnia jutrzejszego
Takiego bardzo zabieganego
I zatrzymamy się na chwilę straszną
Polegniemy o tyle lat dusze starszą.


"zdrada"
dlaczego umieranie jest piękne
w twoich ramionach
dlaczego twoje życie jest względne
życie utkwione wyrzeczeniami
pocałujesz mnie i wszytko będzie dobrze
dlaczego trzymasz nuż w ręce
spraw aby nic nie bolało
strach utkwiony w serca wnęce
aby nic się nie wydało
to co się już stało
krew pociekła po rękach twych
moje łzy po policzkach mych
to koniec wszystkiego
takiego związku pięknego
zdrada zabiła duszę
serce same się udusi
bo pragnęłaś innego
mnie lepszego
nikt ideałem
ale szukający doskonałości
tej ludzkiej wyjątkowości.


" ta wiadomość"

Zapal ogień miłości
Niech serce zapamięta ból
Wprawiony jak zwierze na patyku
Zagarniający skrawki dobra
Odrywający to co złe
Umysł toczący bój o tron
Serce broniące przyczółka
Dusza czekający na zagładę
Zadzwoń ustami koło ucha
Obwieść żale swe
Niech nastanie krwawa rzeź
Serce zaleje czerń biała
Roześmieje się twarz przegranych
I łzy zatoczą wir na twarzy
Upadną z cichym łoskotem
Oznajmiając strach
Samotność.