Kres : Ilene
Popatrzył na jej twarz. Jej włosy leżały ułożone w charakterystyczny sposób. Wiedział że to koniec walki dla niej. Wszystkie prawdy i zasady stosowane w walce odeszły w nie pamięć. Po każdej potyczce ktoś kto przegrał nigdy już się o to nie musi martwić, ale wojownik, który wygrywa zaczyna dostrzegać to co traci za każde zwycięstwo. Jej ciało leżało umorusane błotem i krwią. Deszcz obmywał wszystko sącząc się nie miłosiernie z nieba, jak by ktoś otworzył tam na górze wielki zawór z wodą. Oczy błyszczały bez wyrazu ciągle otwarte i patrzące w dal. Złapał mocniej miecz i podciągnął się do możliwości klęknięcia.
-- Dziwię się że jeszcze żyję - usłyszał - Powinienem przewidzieć że ty jako syn Mardika zwyciężysz Bartolu.
-- To nie serce, to głowa ukrywa duszę, dlatego żyjesz. Ilene się myliła.
Bartol gwałtownym ruchem poderwał się na nogi chwytając mocniej w obie ręce swój miecz i kierując się w stronę swojego rozmówcy.
-- Nawet nie wiesz ile razy obcinano mi głowę, ale nigdy mi jej nie zniszczono Bartolu.
Wojownik podszedł do maga, który był unieruchomiony do pnia drzewa wbitymi dwoma mieczami w jego ciało. Choć padał gęsty deszcz to i tak Bartol widział jakie rany zostały zadane wrogowi i jakie spustoszenie wywołał w jego ciele czar "Powrót Dusz". Uniósł swój miecz na głowę i popatrzył w oczy maga. W oczy, w których rysował się już tylko strach.
-- Oby niegdyś się nie odrodził - wyszeptał Bartol szybkim ruchem opuszczając miecz.
Ostrze trafiło pod lekkim ukosem w głowę maga tworząc wielką rozpadlinę. Kiedy ostrze zatrzymało się w okolicy mostka, Bartol pociągnął miecz do siebie, ale on nawet nie drgnął. Ciało czarownika dygotało w spazmach ostatnich chwil, kiedy ciało jeszcze próbowało obejść się bez ulecianej duszy. Bartol zamknął oczy i skoncentrował się przeniesieniu całej siły z ciała na prawą rękę. Złapał znowu miecz i pociągnął, miecz wysunął się rozlewając mieszaninę kości i biało - czerwoną ciecz. Odszedł na wszelki wypadek na dwa kroki do tyłu patrząc na to jak zahipnotyzowany. Wtem ze zmasakrowanej głowy zaczęła wypływać czarna, gęsta i błyszcząca masa. Bartol chwycił mocniej miecz. Ciecz ciągle się wylewała na zewnątrz formując postać człowieka. Po uformowaniu kompletnej postaci rozległ się przenikliwy wrzask i pisk. Bartol instynktownie skulił się chroniąc się tym samym ewentualnie przed obrażeniami. W tedy rozległ się donośny wybuch oddalając się głośnym echem. Kiedy się wyprostował na miejscu czarnej masy formującej postać lewitował posąg z kamienia. Bartol wpatrywał się w ten niecodzienny widok. Posąg rozbłysk blaskiem, który momentalnie zgasł. Posąg zamienił się w pył, który opadał na mokrą i brudną ziemię. W tedy przypomniał sobie...
....Wiatr wiał zacinając deszcz padający rzęsiście z nieba. Siłą woli lewitował nad ziemią w pozycji stojącej. Jego mistrz Aldir wyłonił się chaty podchodząc do dużego pieca do wytopu stali.
-- Nigdy nie zapomnij o mocy będącej siłą miecza i umiejętności, ponieważ to mózg w twojej głowie a nie serce ci ją daje zapamiętaj to Batrolu.
Uczeń otworzył oczy kierując wzrok na swoje stopy, gdzie już niewiele brakowało, aby dotknęły się z mokrym podłożem. Uczeń otworzył szerzej oczy, co spowodowało podniesieniem się ciała troszeczkę do góry.
-- Bartolu, siłą nigdy nie pomożesz wiele koncentracji, ale koncentracja może ci pomóc w walce potęgując siłę.
-- Tak mistrzu.
-- Bartolu, mój uczniu, mam nadzieję że jak ukończysz szkolenie i powędrujesz w świat jako ostatni wojownik szkoły Eldes spotkasz na swojej drodze radę Sammer. Jest to rada, w której zasiadają czterej wielcy magowie. I choć dochodzą mnie wieści o ich śmierci to nigdy nie doszła mnie wieść o zniszczeniu ostatniego maga Aldesa. Jego ciało ma możliwość regeneracji, czyli odbudowy.
Bartol popatrzył uważnie na mistrza. Stopy ucznia zaczęły powoli opadać. Bartol sprężył całe ciało do większego wysiłku, co dało krótkotrwałą poprawę. Nagle ciało z głuchym łomotem runęło w błoto.
-- Dlaczego mistrz mi to robi. Kiedy już prawie udaje mi się zakończyć ten sprawdzian mówi coś co jest nie pojęte i nie wyobrażalne dla mnie.
-- To jest sprawdzian, w którym liczy się twoje życie.
-- Nie rozumiem - wymamrotał Bartol oczyszczając twarz z błota.
-- Podczas walki nie będziesz miał czasu, aby zastanawiać się.
Bo wystarczy że kiedy będziesz się koncentrował lub wzmacniał swoje umiejętności nic nie może cię rozproszyć, bo inaczej twój zapał spotka się z druzgocącą porażką. A wtedy już tylko śmierć czekać będzie na ciebie. Dlatego musisz nie zwracać uwagi na aspekty ataku, tylko w ostateczności obrony. Ponieważ przeciwnicy jakich spotkasz mogą i będą silniejszymi i lepiej wyszkoleni od ciebie. I dlatego musisz cały czas się uczyć i rozwijać swoje umiejętności. Choć zrozumiesz te prawdy dopiero za parę lat to mam nadzieję że je sobie przypomnisz w chwili kiedy ci będą potrzebne i jak mnie już nie będzie.
Bartol podniósł się z ziemi ociekając błotem, będąc całym przemoczonym.
-- Podejdź tu Bartolu.
Mistrz Aldir znikł w budynku. Uczeń podszedł do miejsca wskazanego przez mistrza. W tedy wyłonił się Aldir trzymając w ręce miecz.
-- A oto twoja broń. Teraz zawsze będzie ci ona towarzyszyć.
Bartol chwycił miecz podany przez mistrza w obie ręce. Był inny niż wszystkie miecze jakie widział. Zasadniczą różnicą było szersze ostrze z wyrzeźbionymi wzorami.....
....pył już dawno opadł na błotnistą masę mieszając się z nią bezpowrotnie. Skierował się w stronę swojej towarzyszki, która nadal leżała w miejscu gdzie ją ostatnio widział. Przykucnął przy ciele dziewczyny. Popatrzył na jej medalion duszy.
-- Już tylko jedna rzecz ma tu znaczenie - wyszeptał, chwytając za medalion i zrywając go jednym ruchem z szyi - Nie mogę cię pochować z własnych powodów. Mam nadzieję że tam gdzie jesteś jest ci dobrze. Żegnaj.
Bartol ścisnął mocniej medalion w ręce. Podniósł się, zakładając medalion na szyi. Trzymając ciągle miecz w prawej dłoni schował go w specjalnej komorze na plecach. Popatrzył w stronę gór kierując się w ich stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz