poniedziałek, 17 czerwca 2013

nie wiem - poezja

"Życie przed nami"

Sponiewierany życiem stoję nad przepaścią
Skoczyć mi jednak nie jest dane
Na dole masę ciał
Martwych
Zapomnianych
Nie chcę tak skończyć
Marzenia mi na to nie pozwalają
Chcesz abym umarł z tobą
Ale ja też czegoś chcę
Ty ważniejsze niż ja?
Twoje marzenia nad moimi marzeniami

Dlaczego twoje ciało gnije?
Gdzie twoje uczucia?
Myślisz, że świat kręci się wokół ciebie?
Dlaczego się nie zabijesz?
Co daje ci siłę, aby żyć?

Mam marzenia, własne marzenia
Spoglądam na swoje życie bez umysłu na ramieniu
Co ma być to będzie
Chcę ciszyć się przyjemnościami, a nie smutkami
Nigdy tego nie zrozumiesz
Bo nie żyjesz
Nie chcesz żyć.




"Chwila"
Lekkość twoich kroków, kiedy się przechadzasz
Twoje spojrzenie, które mnie inspiruje
Włosy lekko rozwiane, wyglądasz jak anioł
Choć to co nas otacza to nie niebo
Uśmiechasz się łagodnie do mnie
Jestem szczęśliwy
Mam pewną myśl, pewne marzenie
Mąż i żona, na zawsze
Boję to powiedzieć, nie chce czegoś zniszczyć.

--------------------
Powyższe wiersze zostały napisane 17.06.2013, autor: twórca bloga - mariusz.d

Samotne życie - opowiadanie

Jestem sama. Jestem samotna. jestem sama i samotna.

Kiedy byłam mała chciałam być dorosła, bo myślałam, że duże takie jak ja mają lepiej. Na pewno nikt ich nie ciągnie za warkocz. Chłopcy jakich znałam byli strasznie dziecinni.

Kiedy miałam 17 lat, na imprezie jeden chłopak zaciągnął mnie do jakiegoś pokoju i zaczął mnie obmacywać. Byłam trochę pijana, ale udało mi się uciec z tego pokoju.
Następnego dnia, kiedy go mijałam, nawet mnie nie zauważył. Jego matka krzyczała na niego, a on stał i patrzył się w swój telefon.

Po maturze zrobiliśmy sobie imprezę klasową w domu jednej znajomej koleżanki z klasy. Wtedy to bardzo miło rozmawiało mi się z jednym chłopakiem z naszej klasy, który przez większość czasu w szkole nie zwracał na mnie uwagi. Wtedy pierwszy raz chyba poczułam coś do tego chłopaka. Uprawiałam z nim seks Kochałam się z nim Wtedy straciłam dziewictwo. Wszystko przebiegło bardzo szybko, nawet się nie obejrzałam, a on już zdejmował prezerwatywę ze swojego członka. Miałam wyrzuty sumienia, że może za bardzo się upiłam, albo że coś zrobiłam nie tak. Rok później dotarło do mnie, że tak naprawdę to on zawinił.

Poszłam na studia, które mnie kompletnie nie interesowały. Ważne, że po tym można dostać pracę, jakąkolwiek. To własnie na pierwszym roku poznałam takiego jednego chłopaka. To także wtedy poznałam, co to seks, orgazm, gra wstępna, pieszczoty, namiętność i zazdrość.
Czy go kochałam?
Nie Tak chyba może

Kiedy kończyłam studia byłam sama. Po tych latach studiowania czegoś co mnie kompletnie nie interesowało, nie mogłam znaleźć pracy, bo koniunktura się zmieniła. Nie dziwne, przecież w ciągu kilku lat wszystko potrafi się zmienić. Przecież druga wojna światowa ile trwała, a ile się w tym czasie na świecie zmieniało. Japonia, Francja, Kuba, Stalin, to się tylko tak wydaje, że na świecie nic się nie działo lub nie dzieje. Każdego dnia coś tam na świecie wybucha, ktoś kogoś zabija, czy dochodzi do tragedii. Nie wiemy o tym, bo żadna telewizja nam tego nie pokazuje. A może inne telewizje to pokazują, tylko w Polsce jest tak, że ludziom nie mówi się o wszystkim. Bo po co?

Wyjechałam za granice do pracy. Nie była to legalna praca z jakiegoś biura, ale praca na gębę. Nie było łatwo. Nie znałam języka, obyczajów, nie wiedziałam jak się mam w pewnych sytuacjach zachować.
Po studiach pracowałam to tu to tam, aby tylko coś zarobić. Ale ile to człowiek może zarobić w Polsce. Ledwo mi na cokolwiek starczało. Przy wielu wyrzeczeniach udało mi się odłożyć dość, aby własnie wyjechać uciec.

Za granicą było mimo wszystko lepiej. Więcej obowiązków i stresów, ale też więcej pieniędzy.
Faceci za granicą wobec polek są "otwarci na propozycje". Wydaje się im, że Polka to inaczej prostytutka, która czeka aby jej tylko zapłacić.
Polacy nie są lepsi.
To mi uświadomiło, że dla wielu facetów kobieta to gumowa lalka, obiekt do ruchania.
Jakby było inaczej, to by faceci za granicą, nie ważne jakiej narodowości, nie proponowali seksu w zamian za kasę, czy prezenty. Oni wiedzą, że kobieta jest z dala od rodziny, może nawet męża, więc można z nią robić co się chce, bo i tak nikt się o tym nie dowie. Chyba że ona sama o tym komuś powie, tylko komu.

Pracowałam za granicą kilka lat w systemie 3 miesięcznym, czyli 3 miesiące w pracy, 2 tygodnie do czasami miesiąca lub dwóch w kraju. Udało mi się zaoszczędzić odłożyć trochę pieniędzy.
W między czasie w Polsce poznawałam facetów, którzy obiecywali mi wierność i miłość. Kiedy wracałam do Polski po 3 miesiącach okazywało się, że oni znaleźli sobie kogoś na moje miejsce.

Nauczyłam się żyć sama samotnie.

Całe może życie podporządkowałam samej sobie.

Wtedy poznałam jego. Pierwszy raz, od bardzo, bardzo dawna poczułam, że mogę być szczęśliwa.
Trwało to 3 lata, gdzie zaręczyliśmy się.
Koniec był bolesny.

Nie wiele pamiętam teraz z tego związku, bo nie chce go pamiętać. Przypominają mi się tylko kłótnie, sprzeczki, dogryzanie, problemy i nic więcej. Nie potrafię sobie przypomnieć tych dobrych chwil, bo ich

nie chciałam ich mieć.
Dobre chwile ciągle by mi się przypominały, dręczyły, powodowały tęsknotę za nim, a tak

nie było ich, nie chciałam ich, to i nie mam czego pamiętać teraz. Teraz kiedy mija 4 rok kiedy się rozstaliśmy jest mi łatwiej nie pamiętać i żyć.

Teraz udzielam się wokół domu rodziców i w rodzinie.

Jestem

Mam dla kogo żyć.

I nie pozwalam, aby otaczała mnie samotność. Mogę być sama, bo jestem sama, ale nie samotność.

Przecież nauczyłam się żyć sama. Nie potrafiła bym żyć z kimś, bo do czego jest mi potrzeba ta inna, droga osoba?
Ja nie oczekuję przecież czułości, miłości - phi, co to jest miłość?, słodkich słówek, komplementów, prezentów. Chciała bym się czuć bezpieczna. Chciała bym wiedzieć, że na wszystko mnie stać, że to co chcę mogę sobie kupić. Nie chcę martwić się o jutro, co do garnka włożyć, chce mieć za co kupić
coś.

Czy jest ten facet czy nie, dla mnie życie się nie zmienia, to tylko kula u nogi. Zawsze czegoś chce, oczekuje. A jak mu tego nie dam, to zaczynają się problemy. Na co komu to, na co mi to?

Jednak wszystko się zmieniło gdy poznałam kolejnego faceta. Było mi obojętne co będzie, ważne dla mnie było to, że może zapewnić mi byt. Wzięliśmy ślub i wiedziałam, że moje życie się nie zmieni. Wielokrotnie słyszał przecież, że jak mu się nie podoba to tam są drzwi, jak jeszcze byliśmy przed ślubem. Teraz było mi obojętne to, co on czuje i czego chce.
Seks był dla mnie jak oglądanie telewizji. Dobrze, że on nawet się nie starał być romantyczny, czy czuły. robił co miał zrobić i szedł spać.
Głupek liczył na to, że dam mu dziecko. Miałam wtedy ponad czterdziechę, co ja głupia aby pakować się w pieluchy, wychowywanie dziecka, bieganie za nim przez cały dzień.

Kiedy miałam 47 urodziny oznajmił mi, że zostanie ojcem. Fajnie, nawet się ucieszyłam.

Żadne z nas nie wystąpiło o rozwód. Ja przejęłam dwa pokoje, a on resztę. Nie przejmowałam się tym, że w nocy słychać przez ścianę jak rucha kolejną głupią. Ja miałam to co chciałam.

Poznałam wtedy faceta, który dał mi to, czego "mój mąż" nie potrafił mi dać.
To była znajomość tylko dla seksu. Do niczego innego facet nie był mi potrzebny.

Teraz leżę na łóżku w szpitalu.
Mam masę czasu na myślenie, bo nic innego mi nie pozostało.

Nikt mnie nie odwiedza.

nikt

Mam naprawdę dużo czasu, aby zastanowić się nad swoim życiem.
Wiem, że moje życie nie było

Po prostu chciał być szczęśliwa i dążyłam do tego.

Ten szpital uświadomił mi też, że czasu cofnąć się nie da. Decyzje podjęte pozostają zaklepane, zatwierdzone i nie można tego zmienić. Chyba, że sami tego chcemy.
Teraz kiedy patrzę na swoje życie, wiem że wiele w nim bym zmieniła. Teraz

Ale nie mogę, nie mam jak, nie widzę sposobu.

Nie mam poczucia dumy, że moje życie było takie a nie inne.
Popełniłam w nim masę błędów, naprawdę masę.
Wtedy wydawało mi się, że robię dobrze. Teraz wiem, że zabijałam własną siebie.

-----------------------------------------------------
Zbieżność wydarzeń przypadkowa.