To może zabrzmi dziwnie, ale nie nazwałbym się podrywaczem, a już na pewno nie internetowym. Jednak to internet wydobył na światło dzienne moją śmiałość do rozmów z kobietami.
Mam na imię..., miałem tyle imion ile profili, ile kobiet bajerowałem, a było ich naprawdę wiele. Kiedyś myślałem, że będę sam bo jestem straszne nieśmiały, ale kiedy nauczyłem się i zrozumiałem, czym jest internet szybko pojąłem, że w tym wirtualnym świecie są inne zasady. A pierwszą z nich to: nie widzisz, nie jesteś wstanie potwierdzić danej informacji, to musisz zaufać i przyjąć do wiadomości, że to co ci przekazuje jest prawdziwe.
Zaufanie... każda kobieta, czy tego chce czy nie, musi ufać swojemu rozmówcy, jeśli chce być z nim szczera.
Ja klasyfikowałem kobiety na: normalne, głupie i głupsze.
Kobiety normalne to takie, które na zaczepkę, komentarz nie odpowiadają, albo odpowiadają oschle i bez entuzjazmu: znamy się?
Jeśli kobieta mnie nie zna i nie jestem żadnym jej dalekim kuzynem, to zostaje zablokowany, abym nigdy więcej nie napisał, nie bruździł na jej profilu, czy w komentarzach. Poco zaśmiecać sobie własne podwórko cudzymi śmieciami?
Kobieta głupia, to średnio zdesperowana, zamężna lub nie, z partnerem na karku lub nie, lekko znudzona życiem i codziennością.
Kobieta bardzo głupia, to kobieta w większości po 40, bez faceta, z nikłym doświadczeniem seksualnym i podobnym doświadczeniem jeśli chodzi o związki. To w 80% stara panna, której zegar biologiczny zaczyna zwalniać, co objawia się u niej desperacją znalezienia jakiegokolwiek faceta.
Jednak wszystkie te kobiety spaja jedno określenie: cipa.
Dla kogoś takiego jak ja, nie liczy się tak naprawdę to, czy kobieta jest normalna, czy nie, ale że jest kobietom.
Mężczyzna mojego pokroju jest facetem, który wyłapuje ładne laski w internecie (czyli takie jakie danemu podrywaczowi się podobają), zagaduje do nich, bajeruje, podaje na tacy to czego im brak, a później zalicza (tak przy okazji - taki żart).
Rasowemu kolesiowi, który podrywa i rucha babki, które poznaje przez internet, wystarczą trzy pierwsze zdania, aby móc, mając pewność w 80%, zastosować odpowiedni schemat rozmowy, aby daną kobietę zbajerować.
Kobiety są do tego stopnia tak głupie, że same podają facetowi, z którym piszą, klucz do siebie i to na tacy.
Jeśli facet jest mądry lub z niejedną kobietą pisał (czyt. podrywał, bajerował), to jest on w ciągu kilku miesięcy zauroczyć w sobą tą kobietę, rozkochać, wykorzystać i... porzucić. Na co mu coś, z czego już skorzystał?
Wiem, że to będę czytały kobiety, ale tak właśnie podchodzi do sprawy podrywacz lub facet, któremu się spodobałyście moje panie.
Musicie wiedzieć, że dla podrywacza nie jesteście odkryciem, cudownym owocem, którym się można delektować przy każdym ugryzieniu. Dla faceta, który chce was zdobyć, zaliczyć i poderwać inną, jesteście zbiorem wad, zalet, schematów i rozwiązań.
A wiele z tego co same piszecie, jak piszecie i kiedy... to nic innego jak kod do waszego wnętrza, do waszych pragnień, smutków i oczekiwań. Wystarczy to wykorzystać, aby was zdobyć, wyruchać i porzucić.
Jeśli chcecie ustrzec się przed tym, to zalecam wam przeczytać do końca te moje wspomnienia.
Na początku nie przedstawiłem się, bo zakładanie profilu zawsze przysparzało mi wiele problemów. Nie, nie technicznych. Największym problemem zawsze było wymyślenie imienia dla siebie. Musi być miłe i zgrywać się z wymyślonym nazwiskiem. Czasami jednak nie dawałem nazwiska, co było trochę intrygujące dla kobiet w późniejszym czasie, kiedy już pozwoliłem im mnie zauważyć.
Manipulacja zachowaniem, postępowaniem, czy odpowiednią reakcją kobiety jest dla wprawionego w bojach podrywacza tak prosta jak skinienie palcem ala czarodziejską różdżką.
Ale wracając do nazwiska... czasami jego brak daje kobiecie poczucie jeszcze większej anonimowości, co jest oczywiście totalną głupotą, dlatego ja czasami go nie dawałem.
Druga sprawa to awatar. Tutaj może was to zdziwić, ale wybieramy go podświadomie (nie mamy pojęcie dlaczego taka grafika czy obrazem, po prostu... ona nam się podoba). Jedni wstawiają zwoje zdjęcie, a inni zamiennik. Jednak podstawa, to to co pokazujemy na nim, bo to co widnieje na nim jest w pewnym sensie odzwierciedleniem nas wobec danego profilu.
Ja lubię wstawiać oczy, oko, czy inne słodkie gówna. Kobiety to lubią i nie odczytują tego jako czegoś, na co warto zwrócić uwagę. Kobiety w większości nie zdają sobie sprawy, co oznacza dany awatar i dlaczego ktoś go wybrał. Rasowy podrywacz wstawia zdjęcie jakiegoś przystojniaka, ale nie swoje, albo coś innego np. wspomniane przez mnie oko lub oczy. Oczy to odniesienie się do obserwacji, wypatrywania, szukania.
Ktoś wybiera dany awatar, choć tak naprawdę nie wie dlaczego. Po prostu, coś mu się podoba i tyle, więc wstawia. A to nie jest prawda.
Bo jeśli kobieta interesuje się fotografią to... wstawi swoje zdjęcie z aparatem w ręku, a nie swoje piersi czy dupsko, zgadza się? Awatar wiele mówi o ludziach: czego chcą, oczekują i poco założyli dany profil.
Specyficzny awatar jest też pokazaniem samotności u kobiet.
Jeśli kobieta jest samotna, próbuje przyciągnąć potencjalnych kandydatów ala kwiat, którzy zapachem przyciąga owady. I oczywiście najważniejsze: głupia i głupsza kobieta wstawia awatar gdzie jest jej twarz w najlepszym świetle i w najlepiej zrobionym makijażu, przy okazji patrzy się ona zalotnie w obiektyw (po jakiego uja, czy ona chce podrywać swojego sąsiada!?).
Takie małe gówno na profilu, a tak wiele mówi o człowieku.
Wpisy są zazwyczaj słodkimi, romantycznymi teledyskami z różnych epok, tekstami piosenek, jakimiś skopiowanymi wierszykami. Czasami jakieś śmieszne zdjęcie wrzucę, czasami napiszę jakiś nic nieznaczący wpis.
Różne ckliwe i głupie pioseneczki wstawiam po to, aby każda kobieta miała czego u mnie posłuchać. Teksty piosenek to imitacja tekstu pisanego - kopiuj i wklej, a kobiety przyjmują to tak, jakbym to ja słuchał tej piosenki i spisywał cały tekst - to głupie myślenie u kobiet jest takie przewidywalne.
Tylko raz, na masę bajerowanych kobiet, powtórzę, tylko raz, zdarzyło się, aby kobieta sprawdziła sobie: czy ten wiersz jest mój, czy może skopiowałem go.
To pokazuje, jak kobiety są ufne, choć mogą twierdzić inaczej. Dlaczego kobiety są tępe i nie chce im się sprawdzać faceta, który prawi im komplementy? Powód jest oczywisty: natura kobiety nie pozwala na to, aby nie wierzyć danemu mężczyźnie. Jak taki fajny facet, romantyczny, może być zły? Nie mogę go sprawdzać, to by godziło w zaufanie do niego, a przecież on mi się podoba lub go polubiłam (choć go kompletnie nie znasz!).
Podrywanie kobiety jest w internecie strasznie proste. Ile to razy wpisywałem się kobietom w komentarze, rozpoczynałem krótkie dyskusje, poznawałem jej wnętrze, to co lubi, czego nie cierpi, czego jej brak, a czego ma pod dostatkiem.
Facetom wydaje się, że kobieta jest skomplikowana. Błąd. Kobieta w internecie jest tak prosta jak palec wskazujący.
Wystarczy zainteresować kobietę, trafić w jej czuły punkt, połechtać ją komplementami, być miłym, a po pewnym czasie sama będzie czekać, aż się odezwiecie.
Ja to nazywam odwróconym zainteresowaniem i inwestowaniem.
Najpierw to ja się staram, a później to ona zaczyna się starać. Ja wtedy już nie muszę nic robić, bo wystarczy, że jej się wpiszę, odpowiem na komentarz, a ona już ma prawie mokro (ach ta ekscytacja u kobiet miłym facetem).
Nic nie muszę robić. Mogę robić jej łaskę, że się odezwę, bo to jej zaczyna zależeć na tym, abym... był, a nie na odwrót.
Tak właśnie można wyłapać, a później zbajerować desperatkę, której po prostu brakuje faceta.
Normalna kobieta nie angażuje się w faceta, czy to aby pisał, odzywał się, bo nie widzi w tym sensu. Normalna kobieta ma też inne rzeczy na głowie, niż jaranie się jakimś kolesiem, którego na oczy nie wiedziała. Jest masę innych fajniejszych rzeczy do robienia w życiu, niż odpisywanie podrywaczom na zaczepki.
Desperatka ma ten problem, że ona sama nie wie do końca czego chce. Dzięki temu wystarczy być miłym i prawić gówniane komplementy, aby mieć ją owiniętą koło palca. Napisze się nowy komentarz pod jej nową notką, ona już się ciszy (jak głupia do sera) - a my tylko od niechcenia splunęliśmy i kiwnęliśmy palcem, a ona już to zlizuje.
Wiem, że to obrzydliwe, ale tak to właśnie wygląda w naszych męskich oczach. Najpierw to my o was zabiegamy, a później wy zaczynacie zabiegać o nasze zainteresowanie.
Najlepszą zabawą podrywacza jest udawanie emocji, zainteresowania, zaangażowania, chęci. Ile razy miałem ochotę na jakąś i zacząłem ją bajerować. Wtedy liczyła się ochota, aby ją zerżnąć, a nie jakieś współczucie czy chęci.
Taka jest rzeczywistość.
Większość kobiet to totalne debilki, bo wierzą w jakieś uczucia kolesia po drugiej stronie ekranu, który owinął sobie taką wokół palca, manipulując, skłaniając do różnych zachowań, budując w niej sztuczne poczucie bycia lepszą niż jest, do tego zbajerowaną do tego stopnia, że to ona sama zaczyna czekać na skinienie męskiego palca. Naprawdę wierzysz kobieto, że to co taki jak ja robi z tobą, budując w okół ciebie wigwam z uprzejmości i komplementów myśląc cały czas, co tu zrobić, aby przekonać cię do spotkania i zaliczenia, że ja... na przykład ci współczuje, albo kierują mną inne uczucia?
Jesteś naprawdę tak naiwna i głupia?
Ile zbajerowałem kobiet, ile zaliczyłem, a ile prawie zgwałciłem... nie wiem, nie jestem tego wstanie zliczyć.
Moim zainteresowaniem były kobiety i to jemu się oddawałem. Kiedy przychodziłem z pracy włączałem laptopa, zasiadałem przed nim i uruchamiałem komunikator z kilkunastoma kontami GG. Logowałem się na kilka profili naraz na portalu internetowym i... powodowałem uśmiech na twarzy tych wszystkich samotnych, czy nawet zamężnych kobiet... bo napisałem, bo jestem już.
Tak naprawdę miałem je w dupie, one były tylko obiektami.
To coś jak rozbieranie radia na części. Kiedy odkryje się, że każde radio składa się z tych samych części, ale inaczej przylutowanych do płytki, szybko zaczyna widzieć się schemat połączeń, bo każde radio ma w środku praktycznie to samo.
Tak samo jest z kobietami. Choć niby każda jest inna, to każda ma te same pragnienia, te same zmartwienia, te same potrzeby, do tego dochodzą wady i zalety danej kobiety.
Wystarczy odpowiedni kod, który kobiety same podają mężczyźnie, aby do nich dotrzeć, rozkręcić na części i sprawić, aby one nic nie podejrzewając pozwoliły się podejść.
Z iloma kobietami się spotkałem? Kilkunastoma na pewno. Schemat jest prosty: bajerowanie musi być na tyle dobre, aby kobieta nie miała pojęcia o moich planach. A cel jest jeden, ruchanie. Bajerowanie rozgraniczam na kilka okresów: 3 miesięczny - intensywne rozmowy i codziennie, 6 miesięczne - podchody do mężatek i kobiet lekko niestabilnych emocjonalnie, 9 -12 miesięczne - kobiety w "szczęśliwych" związkach (szczęśliwych, jasne - ale o tym napiszę poniżej), kobiety kompletnie nie wiedzące czego chcą lub takie które mają trudną sytuację.
Ale zawsze interesowało mnie, poco kobiety przesiadują w internecie? I wiecie co, bo czegoś im brak. Nawet te normalne mają jakieś braki i próbują to nadrobić w internecie. Brak czegokolwiek w życiu to sygnał w kobiecie, że trzeba to znaleźć. Najprostsza obecnie droga to... internet.
Dlatego normalne kobiety nie odpowiadają nieznajomym na komentarze, nie zwracają na nie uwagi, nie odpisują na zaczepki, czy zaproszenia do rozmowy wideo itd. Ich świat to świat osób, które znają.
Dlatego głupsze kobiety, zbierają ludzi wokół siebie, nie ważne jakiej narodowości, skóry, wyznania - tylko aby byli. Im więcej tym lepiej. To dopiero popieprzone myślenie.
Głupie różnią się od głupszych tym, że choć też gromadzą ludzi, to zważają na to, aby te osoby były w jakiś sensownym sposób powiązane z ich wymaganiami np. faceci, różny wiek, z ciekawymi wpisami, ale nie za dziecinni, o podobnych zainteresowaniach.
Po prostu, desperatki biorą każdego jak leci, tylko aby był. To oczywiście prowadzi do wielu problemów później, gdzie taki jeden z drugim arabem się przyczepią, ale to już jej problem. Ale właśnie taka zgraja ludu u kogoś to najlepsze miejsca dla mnie. Bo przy takiej ilości ludzi, zwrócenie uwagi na mnie jest... jeszcze większe.
Podstawowa zasada podrywacza w internecie: bądź miły, sympatyczny, żartuj - kobiety to lubią i... się wyróżniaj. Im więcej będę pisał i udzielał się pod wpisami kobiety, którą sobie wypatrzyłem, tym szybciej ona zacznie mnie zauważać. A przecież to co piszę też działa na nią, bo... ona przecież czuje się wyjątkowo. I o to mi chodzi.
Nawet największy kamień potrzebuje czasami czułości i miłości, miłych słówek i pochwał, aby poczuć się lepszym. Tak samo jest z kobietą, która przesiaduje na swoim profilu w internecie.
One chcą, aby taki jak ja je bajerował, łechtali jej czułe punkty przyjemności... ona tego chce i pozwala nam na to.
Spotkanie z taką kobietą przebiega zazwyczaj podobnie. Albo spotykamy się w miejscu publicznym na jej terenie, albo spotkanie dobywa się bezpośrednio u niej. Dlaczego u niej, a nie u mnie? Bo to usypia jej czujność. Błędnie ona zakłada, że jej teren, to nic jej nie grozi. Zapomina ona jednak, że to nie jest moje pierwsze spotkanie i każde kolejne uczy mnie czegoś nowego.
Raz pojechałem do babki na wieś, do jej domu. Mieszkała z siostrą i babcią, rodzice mieszkali gdzieś indziej. Najpierw zapoznanie z jej rodziną (jakby mnie to obchodziło). Byłem miły, bo aby poruchać, nie mogłem inaczej się zachowywać. Im więcej plusów na starcie, tym jej zgoda na wyruchanie szybsza.
Po herbacie i wielu uprzejmościach z mojej strony wobec tej kobiety i po około 30 minutach byliśmy sami w pokoju. Babki ze wsi są najlepsze jeśli chodzi podryw. W mieście kobieta mało kiedy martwi się otoczeniem, bo wystarczy że zmieni dzielnicę, osiedle i po sprawie. A na wsi tak się nie da. A taka kobieta prowadzająca się z nikomu nieznanym facetem, to obiekt do plotek, obgadywania i wzbudzania sensacji. Żadna kobieta ze wsi tego nie chce, jeśli nie jest pewna siebie i danego mężczyzny. Bo co powiedzieli sąsiedzi, gdyby się okazało, że ona chodzi już na taki spacer z trzecim? Ladacznica..., a może coś z nią nie tak - ludzie lubią obgadywać.
Co robić z kobietą sam na sam w pokoju, kiedy... nie ma gdzie wyjść, gdzie pójść?
Wtedy przystępuje do delikatnych czułości, ale bez przesady. Chodzi mi o to, aby ona sama zmusiła mnie do zrobienia tego. Desperatki są na tyle zdesperowane, że wystarczy niewiele, aby miały mokro w matach. Wystarczy je popieścić i one same ujeżdżały faceta.
Dobre ruchanie nie jest złe.
Oczywiście one zazwyczaj nie myślą o zabezpieczeniu się, więc to ja muszę o to zadbać.
Gdybym tego nie zrobił, teraz mógłbym mieć kilka zespołów piłkarskich.
Wracając do ruchania.
Zdarzało się tak, że dana kobieta była trochę osowiała w tematyce seksu. Wtedy pomagałem jej trochę siłą przełamać się i zakosztować przyjemnego ruchanka.
Jeśli zostawałem na noc, to nie omieszkałem zaliczyć jej raz czy dwa podczas nocy. Za darmo nie prawiłem jej komplementów przez internet, coś muszę z tego mieć.
Jeśli nie zostawałem na noc, tylko wieczorem wracałem do swojego miasta, to i tak, to jedno pyknięcie było przyjemne.
Najlepsze jest to, że jeśli zostawałem rano, to on przynosiły mi kawę do łóżka, albo przygotowywały śniadanie. Ja nic nie musiałem robić, ja tylko spełniłem jedną z jej potrzeb - przeczyściłem jej otwór, jak kominiarz czyści komin.
Inne zasady jakie przyjmuję w kwestii podrywania kobiet w internecie to: "słuchaj" co one piszą, oraz nigdy dana kobieta nie jest taka, na jaką się kreuje. To największy błąd facetów, którzy chcą sobie zagadać, a przy okazji poruchać: wydaje im się, że żartująca, wesoła, zabawna, energiczna, fajna i ładna kobieta to materiał na żonę. Błąd! Nawet jeśli ona będzie taka podczas randki, czy spotkania, po tygodniu, dwóch, czy miesiącu ona zmieni swoje nastawianie i charakterek, bo znudzi jej się udawanie, albo ujawni się w niej ta druga natura, całkowicie inna, odmienna i nie taka piękna. Nie chodzi mi o okres, ale o normalne dni.
To że kobieta się uśmiecha, żartuje, nie oznacza że tak samo jest kiedy ona odwraca się do ciebie plecami.
To jest ta zmienność kobieca.
Tutaj uśmieszki, miłe słówka, żarciki, flircik, niedopowiedzenia, a po chwili wrzask, wkurw i latające talerze.
Najgorszy typ kobiety, to taki który nie wie czego chce. Takiej kobiecie nie da się dogodzić, nigdy. Chce ona stabilności i spokoju finansowego, nie dasz rady jej zaspokoić, chyba że zarabiasz milion rocznie. Każde stwierdzenie: czy nie za wiele tych zakupów na jeden weekend, albo kiedy odmówisz jej kupienia czegoś - marny twój los. Przecież po to pracujesz, aby jej było dobrze, a nie tobie. A to, że zarabiasz 30 tysięcy to i tak za mało na jej potrzeby. Za mało seksu, za dużo seksu, zasłona zupa, za słodka kawa, za mało słodka kawa, dywan za mocno albo za słabo wytrzepany, szminka za bardzo czerwona, albo za delikatny odcień tuszu do rzęs, za twardy materac, za miękki itd. Zawsze znajdzie się coś, co jej nie będzie pasować, a to pierwszy krok, abyś już nie poruchał.
Dlatego internetowy podrywacz rucha raz lub przez jedną dobę, a później odchodzi, pali mosty i szuka innej głupiej lub głupszej. Jeśli jako podrywacz pozostaniesz u kobiety z dwa dni, albo tydzień lub zaczniesz się z nią regularnie spotykać - marny twój los. Natłok bab cię zniszczy.
Jako podrywacz wiedziałem jedno: robisz to dla siebie.
Ale w moim życiu było masę kobiet. Jednak nie wymieniłem tutaj kobiet, od których uciekałem zaraz po zetknięciu. To kobiety tragicznie głupie lub bez rozumnego myślenia. Wiem, że paniom to może ubliżać, ale są na świecie kobiety, które... kompletnie nie myślą.
Spotkanie z takimi kobietami jest straszne.
Taka kobieta jest wstanie przywołać taksówkę tylko po to, aby przejechać się nią 100m - choć dopiero co wyszła z mieszkania. To też przykład z pilotem, którym one biją o twardą powierzchnię, bo czasami nie zaskakuje, zamiast wymienić baterię. To przeważnie kobiety, które niczym się nie interesują, o wielu rzeczach nie chcą wiedzieć, sprawdzić, wypróbować, a do tego we wszystkim... one wiedzą lepiej i to bez dyskusji.
Miałem spotkanie kilkakrotnie z takim obiektem i ratowałem się szybką ewakuacją.
Trochę wspomnień się nazbierało, wniosków, podpowiedzi dla kobiet i facetów. Kobietom powinno to uświadomić, że facet którego nie poznały na żywo, nie znają w żadnej inny sposób zaczyna nimi się interesować, to... nie jest normalne. A faceci... wy możecie przekonać się, że zbajerowanie kobiety nie jest niczym trudnym, a może jest.
Kiedy się zastanowię, to stwierdzam, że każdy podryw uzależniony jest od kobiety w sensie taki, że trzeba się dostroić do każdej kobiety osobno. Inaczej bajeruje się mężatkę, inaczej kobietę 45 lat wyposzczoną, a inaczej taką która miała z 10 kolesi, co innego mężatka z kochankiem, a inaczej taka która nie wie czy jest orgazm.
(śmiech) nie wiem, czy ktoś zwróci na to uwagę, ale aby dobrze zbajerować kobietę, potrzeba nie wiele. Jednak, aby to zrobić, trzeba ją poznać, zagłębić się w jej otchłań, a przecież to samo robi psycholog jak do niego pójdziecie, dokładnie to samo.
Ale jedno się nigdy nie zmieni: daj kobiecie to czego jej brak, a będzie twoja, choćby tylko na jedną noc.
-----------------------------------------------------------
Pomysł na opowiadanie wpadł mi do głowy podczas... modlitwy.
Wszystkie opisane wyżej zdarzenia, wydarzenia to fikcja literacka.
Pewne fragmenty oparłem o zauważone zachowania na portalach społecznościowych.
Gdyby kogoś to interesowało, to mam jeden profil od początku na g+ czy facebook (choć w tym miejscu nie byłem od... roku?). Posiadam też dwa profile na g+, które założyłem po to, aby móc prowadzić blogi tematyczne z zatrzymaniem nicku. Na wszystkich używam tego samego imienia, bez uwzględniania nazwiska.
Przepraszam też, jeśli jakaś kobieta poczuje się urażona lub zniesmaczona. Chodziło mi o to, aby pokazać z tej drugiej strony (męskiej), jak wygląda podryw.