piątek, 27 czerwca 2008

tylko tyle....

"sznureczek"

moje czarne łzy ranią
rozpłatają na pół
wykrwawienie z bólu
wybawienie w męczarniach
więcej łez
więcej zła
mniej szczęścia
ogarnąć umysłem czerń
czy to możliwe aby kochać
nie zadawać bólu
zawiesić sznur
szarpnąć i poczuć coś
nadzieja na jutro
którego już nie ma.


"mamusia"

przytulić do piersi
ukochać najmocniej
podać rękę gdy upadam
przylepić plaster na ranę
ucałować
przytrzymać robiąc pierwszy krok
dać klapsa w złości
oddać siebie na zawsze
zdobyć serce moje
doradzić i zaradzić w życiu
wysłuchać
mamo
dlaczego mnie zmieniłaś
stałem się potworem
zostawiłaś co było nie potrzebne
jak lalka
przepraszam że mnie urodziłaś.


"cudowne odczucie"

pragnąc najmocniej na świecie
szukając po omacku
nie znajdując serca
zrozumienie zakłamania
podbiec i uderzyć odchodząc
łzy już straciły na ważności
zabij się dla mnie
poczuj ból mojego wnętrza
zapragnij śmierci
jak ja pragnę ciebie
nie wierząc w cuda
nie ufając słowom
odtrącając gesty
zostaję samemu sobie
nie mam sił na nowe
straciłem wszystko kończąc stare
pustka serca niszczy
wołając o śmierć.


"tylko jedno słowo"

szelest liści na wietrze
słonce zachodzące za górą
rozbłysk promyka w twoim oku
blask serca które kocha
zatacza krąg nad głową
listek szczęścia lądując na dłoniach
naszej opoce zjednoczenia
zrozumienie siebie
widząc skrawek duszy
poznać co to miłość prawdziwą
brak zakłamania
każde z nas takie a nie inne
kochając wzajemnie duszę drugiego
bez wyrzeczeń charakteru
kosztem serca ukochanego
kosztem miłości
mając wszystko chcąc
dając jak najwięcej
otrzymując tylko jedno
uśmiech serca.

czwartek, 12 czerwca 2008

to co w sercu - tylko pragnienia

"blask"

wzniosłem wzrok do nieba
ty już na nim byłaś
dotknęłaś mojego serca
obudziłaś duszę słabą
patrzyłem i płakałem
tak bardzo bolało
strach większy niż przerażenie
nie patrz tak, proszę
miłość może się obudzić
ty nie chcesz mnie
nie pozwolę na kolejną ranę
nie dotykaj więcej
bo tego chcę
pragnę
za wiele myśli
oddania
pragnień nie mogę pokochać
wbij w moje serce paznokcie
poczuć ból straty
odejść
taka piękna pusta samotność
czeka woła
odejść w objęcia śmierci
aby żyć
dla innych
jedno takie życzenie
poświęcenie.


"same wspomnienia"

najwspanialszy śnie uwielbienia
zatracam się w tobie
pragnę
nie ulatuj
proszę
mgiełka wspomnienia zostaje
łzy same wołają smutno
spadając na palce zapomnienia
ręce utrapienia
przytulnie nicość
żadnego życiowego
same puste powietrze
szczęście same uleciało z ust
uśmiech umarł
zostało kłamstwo
wiara w zakłamanie
obudzić się w koszmaru
to niewykonalne
obudzić się nie chce
nie jest mi to dane
nigdy
aby żyć.


"anioł"

spojrzeć i wiedzieć
pokochać
wniknąć w szczęście
ranisz mnie, bawisz się
pocałuj choć raz
dotnij
chcę poczuć ciepło
nie patrz tak
zabijasz we mnie czerń
budząca się nadzieja
wiara w szczęścia
łzy smutku dalekiego
dlaczego?
nie
znowu tylko uwierzyłem
i straciłem wszystko
aby kochać
ale nie być kochanym.


"tylko jedna taka"

bez głośnie dotykam twoich włosów
patrzeć na usta czerwone
przepiękne spojrzenie oczu zatracenia
sprawiłeś uśmiech w mej duszy
dlaczego jesteś tylko myślą
spojrzeniem zniewalasz serce me
proszę nie patrzeć na straszydło
nie jestem godny
pragnienie dotknąć cię w objęciach
spojrzeć w zatracenie oczy
pocałować
odpłynąć na zawsze
przy twoim sercu.


"kwiat"

czerwień przyćmiewa słońce
zieleń zakrywająca troski
patrzeć i kochać
zakochać się
dotykać
pielęgnować
pozwalać żyć, oddychać
dla zatracenia
szczęścia
dla ciebie o kwiecie czerwieni
najwspanialsze
pragnienie większe niż śmierć
o wspomniała
róże ukochana.

Wiersz napisany dla Uli z Pszczyny....

"taniec inności"
spowij mnie swoimi palcami
dotykaj całego
chcę całować twojego piersi
zatracać się w tobie dotykiem
zdjąć każdy skrawek ubrania z ciebie
patrzeć i podziwiać
kochać
zatańczyć w tańcu rozkoszy
przytulić i czuć rozkosz
poruszać się w tobie
dla ciebie
pozwolić dominować
dla twojej uciechy
oddać siebie to za mało
mocniej, szybciej
wolniej, aksamitniej
bez końca
do zatracenia
nasze ciała złączone
jednością będące
uwielbione
dreszcz, spazm końca
życie w tobie
raz za razem upojenie
twoim szczęściem
oddawać ci co dzień
co godzinę, sekundę
dla ciebie
dla nieba mojego, twojego
aniele wspaniały
pokochany, ukochany
jeden
i tylko jeden zawsze.

piątek, 6 czerwca 2008

rozgraniczenie

jakoś tak się dzieje że trochę zaczynam pisać....

"ale"

bez głośne uderzenie serca
stukot życia
martwica samotności
chęć granicząca z być
walka o nic
każda kropla życia
stukot
uderzenie
wstrząs ciała
przepływająca ciecz
raz za razem
kolejne martwe uderzenie
dlaczego ?
tylko ja
pusta cisza zatracenia
sama w sobie
na zawsze jako partnerka
bez miłości
ze śmiercią.


"motyl"

wpada przez okno
wiruje
miota
zatacza koła
odskakuje na boki
przysiada na brzegu szafy
przeskakuje z nogi na nogę
taki mały
śliczny, barwny
podrywa się w powietrze
łagodnie
miękko
ląduje na dłoni
smyra
głaszcze
dotkniecie
nastaje kres piękna
śmierć pyłku
istota wszystkiego
umiera.


"ręka"

dłoń dotyka twojego serca
zagłębia się w szczęściu
zagarnia odrobinkę
cofa się do właściciela
przytula do siebie
daje duszy ukojenie
przez chwilę
dla momentu wiary
aby być
czuć uwielbienie
oczekiwać więcej
przepełnić się
nie ma ponad to
zniknęło serce
zniknęło szczęście
pustka wtargnęła dając miłość
miłość nicości
tęsknocie życia
ucieczką przed śmiercią.


"dotyk"

wiatr bryzy rozwiewa włosy
głaszcze piwne oczęta
zagarnia kosmyki z polików
słonce uśmiechnięta, wesołe
rozjaśniające blond włosy
ziemia uwielbiona dotykiem stóp
rozstępująca góry i potoki
nie pozwalająca zranić
krople deszczu opadające na skórę
spływające po linii prostej w dól
płatki róż głaszczące cię
muskające każdy skrawek ciała
pozwalające oczarować cię
zapachem, westchnieniem
i człowiek
który kocha cała i jest
oddaje siebie dla jednego
miłości.