niedziela, 11 stycznia 2009

dla przyjaciółki

wiersze napisane dla przyjaciółki....
"tak tęsknie"
przemijamy się duszami
idę droga marzeń
obracam się za miłością
nadzieją ze dotknę cie
znajdę w tłumie i już nie puszcze
powiedz czyś aniołem
mijam cie może jak idę
kocham cie kocha, nie znam
moje serce spragnione
powiedz gdzie jesteś kochanie
zabierz ze sobą do raju
ciągle szukam
zawsze łzy
zawsze ból rozstania
nadzieja umiera ostatnia
zabijając serce stoję sam na dnie samotność
aby dawać siebie i nie szukać
sama mnie znajdziesz
bo sam już nie mam siły "ukochana"
powiedz kochanie uśmiechnięte
pokochałem cie sercem
dałem siebie
patrzysz i płaczesz
nie odchodź, proszę
ból i pragnienie ciebie
wydałaś na mnie wyrok
nie widzę sensu życia
śmierci chce, pragnę
zapadam się w głąb siebie
nie ma odwrotu
moja dusza odeszła
i tylko powiew wiatru został
pustak wielka w serce
oby szybko umarł
kiedy nadziei brak
tam gdzie ja i samotność.

"umiłować"

chce płakać do nieba
kochać do końca życia
nie zabijesz mnie
powiedz co czujesz
chcesz być szczęściem
oddaj serce, swoje
ukochana
powiedz słowo a umrę
aniołem być to zaszczyt
wybacz ze plącze
kochać nie pozwoliłaś....
zabij jeśli potrafisz
tęsknota zabija szybciej

"grzesznik"
szary kamień smutku
napisy świecące
krzyż u góry
wylane łzy rozpaczy
odeszłaś córeczko
zabiłeś ja, Boże
zadaj mi ból chce zdechnąć
ona taka malutka była
nie mogłeś zatrzymać auta
patrzenie na własne piękno cie cieszy jak ginie
upadam na ziemie zniewolenia
powiedz, powiedz prawdę ile jeszcze cierpienia
głos z nieba wypowiedziane słowa
wszystko ci zabiorę za twoje grzechy przeszłości
wszystko, odpowiadam
za gwałt i śmierć dziecka swojego
ty je zabiłeś, grzeszniku
podnoszę oczy ku niebu
po co żyje jeśli mi nie dane szczęście
abyś żałował swoje czyny
odkupił je sobą i wybaczył sobie
na zawsze kiedy chcesz
dla innych

"noc czerwona"
czerń nocy spokojnej
spoglądam na świat czerwony
ciche szmery w pokoju
znowu to robi, bydle
szczek klamki u drzwi
stąpanie po drewnianej podłodze
poluzowana deska jęcząca
łóżko lekko poddające się ciężarowi
odsuwa kołdrę powoli
nie.....
mam 14 lat, tato
nie myślę, nie czuje, nie chce
kładzie się i wyciąga
zdziera potargana koszulkę
dlaczego ten ból
dlaczego on mi to robi
śmierć nie nadchodzi
tato, zostaw mnie
kończy, nienawidzę
po co żyje jeśli już dawno martwą jestem
jego oczy i jego uśmiech
zdechnij
jego oddech, zapach
schodzi ze mnie
szczek klamki i kroki w oddali
ojcze nasz, któryś jest w niebie
zabierz mnie do siebie
nie zabijaj mnie co noc
proszę cie o śmierć bliska
bom nie godna życia
gdy będę dorosła
proszę......

"aniele"
zadaje ból kiedy kocham
ranie niebo zapłakane
stoisz taka sama w czarnym płaszczu
patrze na ciebie z góry
dotknąć nie mogę, ani poczuć
marzeniem śmiertelnym jesteś
miłość
aniołem być i samotność
przenikasz mnie swoimi myślami
łzy bólu ranią dusze ma
tylko na ciebie patrzeć mi dane
odchodzisz
nie moja wina ze aniołem mi być
pokochałem cie i odeszłaś
dlaczego
już nie dane mi nic
zgubne szczęście bez ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz