Nie będzie to opowiadanie, a raczej szkic, struktura, pomysł na opowiadanie.
Dlaczego nie chcę pisać opowiadania?
Bo jakoś nie mam na to energii.
W opowiadaniu biorą udział:
Agata - samotna kobieta około 36 lat, która ma za sobą 3 związki. Ostatni związek to dziecko, dziewczynka. Jej partner, ojciec dziecka, uciekł od odpowiedzialności bycia ojcem. Przy dziecku pomagała jej prawie cała rodzina, pomagała jak mogła. Zarabia pracując w bibliotece i dając korepetycje. Lekko przygnębiona, twierdząca, że twardo stąpa po ziemi. Gdzieś w podświadomości odczuwająca żal do świata i siebie, że jest sama i ze wszystkim musi sobie radzić sama.
Mariusz - singiel. 29 lat, bez pracy, na utrzymaniu rodziców, bez perspektyw. Po 3 związkach, gdzie dwie pierwsze jego partnerki oczekiwały od niego, że on będzie im wszystko kupował, zaś ostatnia że będzie ją utrzymywał. Ostatni związek pokazał mu, jak nie chce aby wyglądał jego nowy związek, który ma bazować na miłości wzajemnej, a nie ciągłych rozmowach o pieniądzach i ograniczaniu siebie na wzajem. Bez chęci na rozpoczęcie nowego związku, patrzący wstecz na to co było, aby nie odczuwać tak dotkliwie samotności wokół siebie.
1. Poznanie.
Mariusz podchodzi do kasy w dużym supermarkecie i zaczyna kasować produkty przy kasie samoobsługowej. W pewnym momencie zauważa, że brakuje mu 1 gr., aby móc zapłacić za wszystko. Podchodzi do osoby z obsługi, czy mogła by mu pożyć, podarować 1 gr. Ale pani z obsługi mu odmawia.
Mariusz zauważa wtedy kobietę (Agatę - choć on nie wie jak ona ma na imię), która kasuje produkty przy drugiej kasie samoobsługowej obok. Z pewnym zażenowaniem podchodzi do kobiety, które jeszcze nie zna i prosi ją o pożyczenie 1 gr. Kobieta spogląda na niego i po chwili zastanowienia daje mu 1 gr. Mariusz dziękuje i dokańcza transakcję. W tym czasie kobieta, która pożyczyła mu 1 gr. także kończy transakcję przy swojej kasie i zaczyna odchodzić. Mariusz równa się z kobietą i deklaruje, że odda kobiecie ten jeden grosz. Kobieta to jako błahostkę, ale Mariusz nie dane za wygraną i upiera się w tym, aby jej oddać ten 1 gr. Po pewnej chwili, widząc, że nie wygra, kobieta zgadza się. Mariusz mimo, że kobieta zgodziła się przyjąć zwrot 1 gr. nadal idzie koło niej. Kobietę zaczyna to dziwić, przecież zgodziła się na jego warunki. Zadaje mu pytanie związane z jego dalszym podążaniem obok niej. On odpowiada, że jak mam jej oddać ten 1 gr. kiedy on nie wie, gdzie ona mieszka. Dla kobiety to jest logiczne, choć trochę dziwne i niespotykane. Nawiązuje się między nimi rozmowa na temat: gdzie pracujesz, co robisz. Agatę nie do końca przekonują słowa Mariusza, który o uczuciach, związkach, ludziach wypowiada się tak zwyczajnie, jakby on naprawdę tak myślał. Rozmowa schodzi na temat Agaty, na jej związki. Agata z pewną dozą smutku mówi o ostatnim związku i owocu tego związku, czyli o swojej córce. Mariusz uśmiecha się i nawiązuje rozmowę: pyta o dziewczynkę, jej imię, wiek, jaka jest. Agata jest zdziwiona, że Mariusz o to pyta, bo większość facetów w jego wieku, którzy nie mają żon, raczej uciekają od tej odpowiedzialności. Mariusz mówi też, czym się interesuje i co jest jego pasją. Okazuje się, że dobrze się składa, bo Agacie popsuło się to czym Mariusz się interesuje.
W tym momencie oboje dochodzą do klatki w bloku, w którym mieszka Agata.
Mariusz spogląda na nią i nie wie, jak się pożegnać. Uśmiecha się i pyta o numer mieszkania. Po otrzymaniu odpowiedzi od Agaty, ona zastanawia się czy może nie zaprosić go na kawę, herbatę. Odchodzi od tej myśli, mając wrażenie że będzie ona zbyt... szybka.
2. Początek
Mariusz zjawia się przed drzwiami mieszkania Agaty około półtorej godziny później, z 1 gr. w kiszeni. Agata jest zdziwiona, że Mariusz jeszcze tego samego dnia, odwiedza ją. Zaprasza go do mieszkania, nie proponując jednak ani kawy, ani herbaty. Mariusz czuje się nie zręcznie, bo swoim zachowaniem dał sygnał, że jednak nie traktuje Agatę jak kobietę, którą nie można się zainteresować, czy chcieć poznać. Jego szybka reakcja to sygnał, że mimo wszystko Agata mu się spodobała i oboje o tym wiedzieli. Agata jest zdziwiona reakcją Mariusza, bo myślała, że on przyniesie jej ten 1 gr. dopiero jutro, albo w inny dzień. Mariusz wtedy mówi, że tak naprawdę nie przyszedł oddać 1 gr., bo to robi przy okazji, ale przyszedł dla niej. Agata nie wie co powiedzieć, bo co miała by powiedzieć lub odpowiedzieć.
Następuje nie zręczna cisza, którą przerywa Mariusz słowami: jak już tu jestem dla ciebie, to może napijemy się wspólnie herbaty albo kawy?
Agata zgadza się na propozycję, choć tak naprawdę nie wie, czy robi dobrze czy źle.
Przy herbacie oboje rozmawiają i zaczynają dopytywać się o sprawy, zaczęte podczas powrotu z supermarketu.
Agata poznaje lepiej Mariusza, a Mariusz dowiaduje się o kolejnych związkach Agaty (choć ona sama nie wie, dlaczego o nich mówi).
W tym momencie w pokoju pojawia się Wiktoria, córka Agaty.
Agata jest ciekawa, jak Mariusz odbierze fakt, że on naprawdę ma 5 letnią córkę.
Zauważa, że Mariusz obserwuje dziecko i uśmiecha się. Wiktoria nie mając zbyt dużej styczności z mężczyzną, który by spotykał się mamą, nie wie jak się ma do końca zachować. Mariusz w tym czasie idzie do łazienki i widzi przez otwarte drzwi pokoju córki Agaty kilkanaście zabawek, meble dziecięce, kolorową tapetę. Po powrocie z łazienki wspomina o tym Agacie, ale tak aby Wiktoria to usłyszała, która przyniosła kilka lalek i zaczęła się nimi bawić. Mariuszowi nie przeszkadza bawiące się dziecko w pokoju i kontynuuje rozmowę z Agatą, która mimo wszystko czuje się skrępowana, nieswojo. Nie chce ona rozmawiać przy dziecku o sprawach dorosłych, to ją trochę krępuje.
Mariusz wyczuwając to, wycofuje się z rozmowy. W tym czasie Wiktoria przynosi blok i kredki, i zaczyna malować coś na kartce z bloku. Agata w tym czasie, aby zrobić coś, aby zniwelować upadek klimatu przez swoją córkę idzie do kuczni z kubkami. Mariusz w tym czasie wstaje i siada na przeciw Wiktorii i pyta się, czy może z nią sobie pomalować. Wiktoria nie odzywa się, ale kiwa głową że tak. Mariusz bierze kartkę z bloku i zaczyna malować. Wiktoria zaczyna go obserwować i przyglądać, co ten pan maluje. Mariusz malując komentuje każdy ruch, czy twór namalowany przez siebie. Agata staje w drzwiach i przygląda się temu. Myśli Agaty krążą wokół tego co widzi i Mariusza. Spotkała go przypadkiem w sklepie, pożyczyła mu 1 gr., a teraz on siedzi na przeciw jej córki i maluje z nią. Wiktoria w pewnym momencie zaczyna zadawać pytania i interesować się malowidłem Mariusza (choć nie wie, jak on ma na imię, jeszcze). Mariusz wplata w swoje malowidło postać, którą nazywa Mariusz.
Wiktoria pyta: dlaczego tak?
Mariusz odpowiada: Odpowiedź jest prosta, bo ja mam tak na imię.
Wiktoria odpowiada tylko: aha.
Mariusz zadaje pytanie: a jak ty masz na imię?
Wiktoria udając zainteresowanie swoim rysunkiem odpowiada: Wiktoria.
Mariusz komplementuje jej imię i powraca do dokańczania swojego rysunku. Po chwili Mariusz kończy rysunek i pokazuje go Wiktorii, pytając: podoba ci się?
Mariusz zostawia rysunek na ziemi i wstaje. Patrzy na Agatę, która patrzy mu prosto w oczy.
Mariusz uśmiecha się i pyta: Chcesz mnie tym spojrzeniem pięknych oczu zaczarować, zauroczyć, czy rozkochać?
Agata patrząc na Mariusz odpowiada: nie wiem. Po czym oboje przechodzą na wersalkę, na której siedzieli i Agata rozpoczyna rozmowę o dzieciach, o tym co Mariusz zrobił i co on o tym myśli. Po dłuższej rozmowie, Mariusz wstaje i oznajmia, że czas już na niego i że nie chce zajmować Agacie czasu swoją osobom.
Przy wyjściu Mariusz zadaje pytanie: to co, zobaczymy się jeszcze?
Agata nie wie co odpowiedzieć, przecież dopiero co się poznali, dopiero mieli jedną rozmowę. Wtedy Agata przypomina sobie, że Mariusz ma jej naprawić pewną rzecz i wspomina o tym. Mariusz przytakuje i wychodzi. Agata po wyjściu Mariusza staje przed zamkniętymi drzwiami. Dopiero odgłos upadającej kredki z dużego pokoju przywracają ją do świadomości.
Kiedy Agata wchodzi do pokoju, gdzie jej córka nadal maluje, słyszy jej głos: Mamo, a Mariusz ma inną panią?
Agata siada na wersalce i po chwili odpowiada: nie.
Wiktoria jednak nie ustępuje: A czy Mariusz jeszcze przyjdzie?
Agata patrzy na córkę i odpowiada: tak, jeszcze przyjdzie.
Wiktoria dodaje: to fajnie, a będzie on mógł się ze mną pobawić?
Agata: jak będzie chciał, to chyba tak.
3. Miłość - uczucie do osoby, przy której czujemy się dobrze, swobodnie, a po pewnym czasie uświadamiamy sobie, że tą osobę kochamy i czujemy przy niej radość i jesteśmy jej wierni, jesteśmy z nią szczerzy, oddani?
Czy miłość to uczucie do osoby, której nie zauważamy normalnie, ale w pewnym momencie zaczynamy ją zauważać, zaczynamy nią poznawać i zakochujemy się w niej?
Agata przed snem analizowała to wszystko co się stało w ciągu dnia i zaczynała wierzyć w to, że to jest sen. Mariusz w tym samym czasie w łóżku uśmiechał się sam do siebie, zastanawiając się nad tym, że obecnie prawdopodobnie zaczyna angażować się w znajomość, która może przerodzić się w coś więcej.
Mariusz złapał się na tym, że nie ma numeru telefonu Agaty, a nie chciał kolejny dzień przychodzić do niej, co mogłoby zostać odebrane jako narzucanie się. Chciał jej dać czas, pozwolić odsapnąć.
Agata cieszyła się z tego, że Mariusz nie przyszedł dzisiaj. Choć Wiktoria pytała o niego, ona cieszyła się, że ma ten dzień na przemyślenie wszystkiego.
Kolejnego dnia Mariusz zjawił się pod drzwiami mieszkania Agaty, ale nikt nie otwierał. Wycofał się przed klatkę schodową i rozejrzał. Po obu stronach chodnika nie było nikogo, nie licząc pary dziadków idących powoli, trzymających się pod ramię.
Mariusz powoli zaczął przechadzać się będąc blisko bloku Agaty. Mariusz miał podświadomie wrażenie, że to nie idzie tak jak miało. Agata zjawiła się półtorej godziny później z czterema reklamówkami w dłoniach i Wiktorią skaczącą koło niej z szmacianą lalką w dłoniach i nucącą jakąś piosenkę z przedszkola.
Kiedy zobaczyła Mariusza siedzącego na ławce uśmiechnęła się, a z jej ust padły słowa: Długo czekasz biedaku?
Odpowiedź była natychmiastowa: trochę.
Mariusz deklaruje pomoc Agacie w wniesieniu reklamówek z zakupami, na co Agata się zgadza.
W mieszkaniu Agata przechodzi do kuchni, aby rozpakować zakupy. Wiktoria idzie do pokoju i przynosi do dużego pokoju zabawki i blok do malowania z kredkami.
Mariusz pyta się gdzie ma to urządzenie, które on miałby naprawić. Mariusz jednak otrzymując odpowiedź nie idzie zając się problemem Agaty, ale nadal stoi i patrzy na nią, po czym mówi: ślicznie wyglądasz.
Agata się uśmiecha i dziękuje za komplement.
Mariusz dodaje, że dziwi go, dlaczego Agata jako piękna i atrakcyjna kobieta nie spotkała, nie poznała odpowiedniego faceta?
Agata odpowiada mimochodem, że może nie spotkała takiego, który zaakceptował by ją i jej córkę. I może ona trafiała tylko na takich, którym w większości w głowie był seks.
Mariusz uśmiecha się i mówi: a skąd wiesz, że mi o seks nie chodzi?
Agata przestaje się uśmiechać i spogląda na Mariusz: A chodzi ci tylko o seks?
Mariusz odpowiada: nie. Ale jeśli miałbym coś dodać, to powiem, że wolał bym cię kochać, niż próbować wykorzystać.
Agata patrzy na Mariusza i kolejny raz nie wie co powiedzieć, więc mówi: idź zajmij się tym urządzeniem.
Mariusz z uśmiechem na twarzy odpowiada: dobrze kochanie, jak sobie życzysz.
Po krótkiej chwili Mariusz wraca do kuchni i oznajmia, że sprawa została rozwiązana i że to był błahy problem. W tym momencie do akcji wkracza Wiktoria, która podchodzi do Mariusza, łapie go za dłoń i ciągnie do dużego pokoju. Każde mu usiąść na przeciw niej, podaje mu kartkę i kredki.
Agata wie, że jeśli znajomość z Mariusz będzie nadal postępować w takim tempie, to albo się w nim zakocha, przy okazji jej córka się przekona do niego i będzie chciała, aby Mariusz był przy nich cały czas, albo to się nie uda a jej córka odczuje zawód decyzją swojej matki.
Agacie wtedy przyszła myśl: dlaczego to nie może być takie proste? Cichy głosik odpowiedział jej: a może to jest proste, ale my to sami komplikujemy wynajdując najróżniejsze rzeczy, które albo nie istnieją, albo nie mają znaczenia.
Agata pojawia się koło swojej córki i Mariusza, którzy się przekomarzają.
Mariusz zostaje do wieczora i obiecuje Wiktorii opowiadanie bajki.
Kiedy Wiktoria zasypia w swoim łóżku, Mariusz i Agata przechodzą do dużego pokoju. W czasie kiedy Mariusz odpowiadał bajkę Wiktorii, Agata posprzątała po wspólnej kolacji. Agata nie wie, czy pożegnać Mariusza, czy może jeszcze spędzić z nim czas, co niebezpiecznie będzie zawadzać o moment, kiedy ona będzie musiała się położyć.
W telewizji zaczynał się jakiś film, Mariusz spojrzał i zapytał: oglądamy razem, czy mam sobie już iść?
Agata patrzyła mu w oczy i nie wiedziała co odpowiedzieć. Po chwili konsternacji odezwała się: może lepiej będzie jak pójdziesz.
Mariusz: jesteś tego pewna?
Agata nie była tego pewna, więc skwitowała to milczeniem.
Mariusz patrzył na nią, nabrał powierza w płuca i wypuścił je powoli mówiąc: więc dziękuję za miło spędzony czas i kolację, była naprawdę dobra. Po tych słowach skierował się do przedpokoju, zostawiając Agatę w dużym pokoju. Kiedy już miał ubrane buty, Agata pojawiła się w przedpokoju. Mariusz patrzył na nią i uśmiechał się smutno. Mariusz: zobaczymy się jeszcze?
Agata: może.
Mariusz: to może podaj mi swój numer telefonu, jakby coś to zdzwonisz, albo ja dam znać, że cię odwiedzę, co o tym myślisz?
Agata weszła do pokoju i wróciła z telefonem komórkowym. Po podaniu numeru Mariuszowi, nie wiedziała jak ma się zachować.
Mariusz podszedł do niej i przytulił ją do siebie. Poczuła jego zapach. Objęła go i delikatnie przycisnęła do siebie.
Mariusz: jesteś wspaniałą kobietą.
Agata: nie przesadzaj.
Szeptali, aby nie obudzić Wiktorii.
Mariusz: ja tam uważam, że jesteś wspaniała.
Po pewnej chwili odsunęli się od siebie i uśmiechnęli patrząc na siebie.
Mariusz: pocałował bym cię teraz, ale nie wiem czy to byłoby odpowiednie.
Agata patrzyła na niego i odpowiedziała: może następnym razem.
4. Kocha się kogoś całego, jego wnętrze, to jak wygląda, akceptuje się tą osobę.
Mijał 2 dzień po ich ostatnim spotkaniu. Agata złapała się na tym, że myśli o Mariuszu, uśmiecha się na myśl o ich ostatniej rozmowie. Jak rozpamiętuje zdania, słowa, jego oczy, usta, jego uśmiech i ciepło bijące z jego oczu. Koleżanka z pracy powiedziała jej, że wygląda jak zakochana, a kiedy ona dwa razy pod rząd zapomniała o zrobieniu kawy, stwierdziła że ona na pewno jest zakochana. Może ona miała racje, może się... zakochała.
W drodze z przedszkola Wiktoria zapytała Agatę, czy Mariusz dzisiaj przyjdzie.
Agata bała się rozmowy o Mariuszu z Wiktorią, bo nie wiedziała jak ona zareaguje na informację, że ona mogła by być z Mariuszem razem, a Mariusz mógł by zostać jej... tatą?
Agata: jutro przyjdzie.
Wiktoria: dopiero jutro? Agata: no tak, dopiero jutro.
Wiktoria ze zwieszoną głową szła obok mamy. Po chwili Wiktoria powiedziała: mamo, a czy Mariusz mógł by zostać moim tatą?
Agatę to pytanie wprawiło w zakłopotanie, nie spodziewała się, że Wiktoria tak bardzo przyzwyczai się do Mariusza. tak szybko.
Wiktoria: mamo, a jak Mariusz przyjdzie to mogę się do niego przytulić?
Agata, po chwili milczenia: jak on będzie chciał, to chyba tak.
Jak on będzie chciał, przecież to oczywiste - myślała Agata.
Wieczór Agacie spełzł na próbie opowiadaniu bajki, która jej nie wyszła i samotnym oglądaniu jakiegoś filmu w tv. Jej myśli krążyły wokół Mariusza i Wiktorii, która zaczynała widzieć w Mariuszu ojca.
Kiedy Wiktoria leżała w łóżku powiedziała: mamo, chciałabym aby Mariusz był moim tatą, bo inne dzieci mają tatę, a ja nie mam.
Agata wiedziała, że Mariusz nie miałby być tylko tatą dla Wiktorii, ale też ukochanym, partnerem, kochankiem, przyjacielem dla niej.
Następnego dnia Agata zadzwoniła do Mariusza, zapraszając go na obiad. Sobota, więc miała czas, aby przygotować coś innego, lepszego i przyszykować się.
To właśnie w ten dzień, kiedy Wiktoria po wymęczeniu Mariusza w różnych zabawach, przytulaniu się (tak Mariusz pozwolił Wiktorii się przytulać do siebie, kiedy tylko będzie tego chciała) i poszła spać, po uprzednim opowiedzeniu przez Mariusza dalszej historii w bajce, którą sam wymyślił, Agata chciała aby Mariusz został dłużej. Mariusz nie szczędził komplementów Agacie pod względem obiadu, stroju i jej ciała w ciągu dnia. Agata zaczynała wierzyć, że jej szczęście będzie takie cały czas. Mariusz też tak myślał, bo jej o tym powiedział, co utwierdzało ją w przekonaniu, że wreszcie jej życie się ułoży.
Teraz ona leżała przytulona do niego i razem oglądali komedię romantyczną. Było jej dobrze, tak by to najlepiej określiła, po prostu dobrze. Kiedy film się skończył i pojawiły się reklamy, Mariusz wstał i oznajmił, że czas na niego. Agata była lekko zawiedziona, że on chce już iść. Czy coś się stało?
Kiedy Mariusz stał w przedpokoju, przygotowany do wyjścia Agata stanęła na przeciw niego z lekko zawiedzionym i pytającym spojrzeniem.
Agata: coś nie tak?
Znowu szeptali, aby nie obudzić Wiktorii.
Mariusz patrzył jej w oczy i nie wiedział, choć wiedział co by chciał powiedzieć, ale bał się tego, co mógł by powiedzieć.
Podszedł do niej i pocałował.
Agata lekko zaskoczona, oddała mu pocałunek.
Całowali się.
Po chwili Mariusz lekko odsunął się od niej i patrząc jej prosto w oczy mówi: zakochałem się w tobie, po prostu się zakochałem. Pokochałem też Wiktorię jako swoją córkę, tak też do niej podchodzę. Podniecasz mnie i działasz na mnie. Jesteś piękna, cudowna... kocham cię Agato.
Agacie lekko szumiało w głowie, a w brzuchu czuła nieznośne i narastające gilgotanie.
Pocałowali się ponownie, namiętnie, jakby nie całowali się przez bardzo długi czas.
Po czym to Agata odsunęła się lekko i powiedziała: Mariusz ja... kocham cię. Rozumiesz co to znaczy? Rozumiesz, że nas jest dwie?
Mariusz do niej się uśmiechał: wiem i kocham ciebie i kocham Wiktorię jako swoją córkę, rozumiesz?
Agata pocałowała go i poczuła jak Mariusz oddaje jej pocałunek.
Jednego wiedziała na pewno, nie pozwoli mu dzisiaj odejść.
Tej nocy kochali się, całowali, poznawali swoje ciała, pieścili.
Nie zastanawiali się, co będzie rano, jak Wiktoria odbierze fakt, że Mariusz został na noc z jej mamą w jednym łóżku.
5. Jeśli dbasz o uczucie i związek i zależy ci na nim, to jesteś wstanie wszystko przetrwać i dać sobie radę z każdym problemem, bo wiesz że masz wsparcie w tej drugiej osobie, która cię kocha i ty ją kochasz.
Życie Agaty i Mariusza stało się ich wspólnym życiem, do tego Wiktoria, która dowiedziawszy się, że Mariusz został na noc z mamą, wpadła w zachwyt. Miała ojca, które nie miała przez początek dzieciństwa. Chciała chodzić wszędzie z Mariuszem, trzymać go za rękę podczas spacerów, bawić się z nim - zachowywała się tak, jakby nadrabiała czas, który miała bez ojca.
Dwa tygodnie po ich pierwszej wspólnej cudownej nocy Mariusz oświadczył, że znalazł pracę. Nie jest może ona jakaś dobra, ale nie chce być obciążeniem dla Agaty. Dwa dni wcześniej Mariusz przeprowadził się częściowo od rodziców do mieszkania Agaty, co było dość ogromnym zobowiązaniem. Agata z jednej strony była szczęśliwa, że Mariusz poważnie myśli o ich przyszłości, ale z drugiej strony bała się, że teraz będzie go trochę mniej w mieszkaniu.
Ale jak się okazało, Mariusz potrafił dzielić pracę i swoje nowe obowiązku. Zaczął odbierać Wiktorię z przedszkola, robić zakupy i potrafił też mimo ciężkich dni w pracy znaleźć energię, aby przez prawie całe po południe ganiać z Weroniką i bawić się z nią, a później być tylko dla Agaty.
6. Przyszłość - jeśli ci zależy, zrobisz wszystko aby kochać, być kochaną i szczęśliwą osobą.
Mariusz po około dwóch miesiącach mieszkania razem i zmagania się razem z problemami codziennego dnia, po prosił Agatę o rękę. Agata zgodziła się i zaplanowali datę ślubu. Nie chcieli się spieszyć, więc wyznaczyli ją sobie dość daleką, choć nie tak odległą. Wiktoria oczywiście emanowała energią, radością i szczęściem, bo Mariusz miał zostać jej prawdziwym tatą, choć mówiła tak do niego w mieszkaniu.
Ślub był skromny, ale uroczy. Tak to można najkrócej określić.
Dwa tygodnie po ślubie Agata oznajmiła Mariuszowi, że jest w ciąży, że będą mieli dziecko. Mariusz na tą wiadomość o mało nie eksplodował z radości, zaś Wiktoria zadawała masę pytań odnośnie życia, dzieci, gdzie ono będzie spać itp.
Agata siedziała przed domem swoich rodziców i patrzyła jak Mariusz bawi się z Dominikiem i Wiktorią. Była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Czasami zastanawiała się, a co by było gdyby Mariusz nie poprosił ją o ten 1 gr., albo ona postanowiła pójść po coś jeszcze?
Dzięki temu 1 gr. miała cudownego, kochającego męża, syna i zapatrzoną w Mariusza córkę, która uważała go za jej pełnoprawnego ojca. Po chwili
Mariusz podbiegł do niej i złapał ją za dłoń, mówiąc: choć kochanie ty moje, dlaczego tylko ja mam być wymęczony przez nasze dzieci.
------------------------------------------------------------------
Pomysł na zarys opowiadania przyszedł mi z dwa dni temu kiedy to leżałem sobie i patrzyłem na słońce bijące przez firankę.
Oczywiście zbieżność imion i wydarzeń do wydarzeń w rzeczywistości jest przypadkowa.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
środa, 17 kwietnia 2013
takie tam
"zasnąć w niepamięci"
Nie pozwalasz mi się obudzić
Dlaczego mnie budzisz?
Masz jakiś cel w tym co robisz?
Zostaw mnie, chcę spać
Zostaw mnie
Obróć się i śpij
Przytulić się chcesz
Pytasz mnie, czy ja chcę?
Czy chcę czuć to co ty?
Dlaczego mnie ruszasz?
Masz jakiś cel w tym co czynisz?
Obróć się, chcę spać
Obróć się
Już nie reaguje na twój dotyk
Nie wiem kim jestem
Wolę spać sam.
"Cichy krzyk"
Nie wierzę już w prawdę,
nie wierzę w uczucia,
nie wierzę w miłość,
nie wierzę w człowieka,
nie wierzę w nic.
Bo tylko nicość w około,
zobaczyć kłamstwo,
wszystko spalone.
Po co w coś wierzyć,
starać się, nie bać, ufać?
Dla kogo, dla mniejszego zła?
Wszystko takie same,
podobne do siebie
a mimo wszystko powinno być inne.
Nicość pozostaje,
i samotność.
"Kochać, czy myśleć"
Dwa światy, dwie siły w człowieku drzemią
Jeden to umysł, myślący, strachliwy, władczy
Ten drugi to serce, idące na zatracenia, odważne, potulne
Oba ścierają się i chcą władać człowiekiem
Umysł straszy, karci, próbuje nastawiać na logikę
Serce namawia, mobilizuje, stawia na uczucia
Oba chcą dojść do głosu, oba walczą przeciwko sobie
Jeden i drugi świat, próbuje zawładnąć
I tak toczy się walka w nas
Nie zawsze wygrywa to, co dobre
Nie zawsze przegrywa to co złe
Kiedy spotykamy innego człowieka na drodze swej
Musimy wybrać, którym światem rozumieć go chcemy
Sercem, czy umysłem może będziemy na niego patrzeć
Analizować, obojętnie kalkulować
Wyczuwać, słuchać i postanawiać
I to od wygranej tych dwóch zależy
Czy kogoś pokochamy, kiedy samotni i kochani chcemy być
Czy zostawimy i pójdziemy dalej, obojętnie patrząc za siebie
Ale co zrobić, gdy serce zwycięży i zacznie być kochane
Umysł nie poprzestaje, aby zniszczyć serca triumf
Podsyła złe myśli, nerwy prowadza, mąci i zastanowienie rozpyla
A serce woła i krzyczy, aby nie słuchać umysłu, bo miłością przepełnione
A kiedy do głosu umysł dojdzie wreszcie, tylko zgliszcza zostają
Proch i kawałki piękna, które kiedyś było walają się, to tu to tam
Serce leczy rany, gdzie w nas głęboko
A umysł śmieje się i utwierdza człowieka w swoim przekonaniu
Jednak serca podejmuje walkę, kiedy ponownie pojawia się ktoś
I tak cały czas, co osoba, kiedy my samotni
Jedna rada, aby nie popaść w obłęd
Słuchać jednego, uciszając to drugie
Aby nam nie niszczyło, co zbudować sami chcemy
Bo umysł i serce pomagać mają, a nie niszczyć im dane
Dlatego kiedy jesteście pewni, że stoi przed wami ta osoba
Ta jedyna, ta wybrana
Z rozwagą słuchajcie umysłu, który zraniony ranić będzie
Zaś serce będzie prosić, aby przytulić je innym sercem.
"Poczekam"
Twoje włosy rozwiane
Promyki słońca błyszczące na nich
Nie mów nic
Niech ta chwila trwa
Wieczność
W objęciach, razem
Nie puszczę cię
Jesteś moją radością
Jesteś
To sen, to iluzja
Jesteś cudowna
Aniołem
Tylko ja ta bestia
Czas mija nas
Nie potrafi dogonić
Poczekam
Bo nie chcę śnić
Chce być
Abyś czuła mój dotyk
Jak ramiona otulają
I szeptać ci do ucha
Moja księżniczka
Najcenniejszy skarb
Po prostu ty.
Nie pozwalasz mi się obudzić
Dlaczego mnie budzisz?
Masz jakiś cel w tym co robisz?
Zostaw mnie, chcę spać
Zostaw mnie
Obróć się i śpij
Przytulić się chcesz
Pytasz mnie, czy ja chcę?
Czy chcę czuć to co ty?
Dlaczego mnie ruszasz?
Masz jakiś cel w tym co czynisz?
Obróć się, chcę spać
Obróć się
Już nie reaguje na twój dotyk
Nie wiem kim jestem
Wolę spać sam.
"Cichy krzyk"
Nie wierzę już w prawdę,
nie wierzę w uczucia,
nie wierzę w miłość,
nie wierzę w człowieka,
nie wierzę w nic.
Bo tylko nicość w około,
zobaczyć kłamstwo,
wszystko spalone.
Po co w coś wierzyć,
starać się, nie bać, ufać?
Dla kogo, dla mniejszego zła?
Wszystko takie same,
podobne do siebie
a mimo wszystko powinno być inne.
Nicość pozostaje,
i samotność.
"Kochać, czy myśleć"
Dwa światy, dwie siły w człowieku drzemią
Jeden to umysł, myślący, strachliwy, władczy
Ten drugi to serce, idące na zatracenia, odważne, potulne
Oba ścierają się i chcą władać człowiekiem
Umysł straszy, karci, próbuje nastawiać na logikę
Serce namawia, mobilizuje, stawia na uczucia
Oba chcą dojść do głosu, oba walczą przeciwko sobie
Jeden i drugi świat, próbuje zawładnąć
I tak toczy się walka w nas
Nie zawsze wygrywa to, co dobre
Nie zawsze przegrywa to co złe
Kiedy spotykamy innego człowieka na drodze swej
Musimy wybrać, którym światem rozumieć go chcemy
Sercem, czy umysłem może będziemy na niego patrzeć
Analizować, obojętnie kalkulować
Wyczuwać, słuchać i postanawiać
I to od wygranej tych dwóch zależy
Czy kogoś pokochamy, kiedy samotni i kochani chcemy być
Czy zostawimy i pójdziemy dalej, obojętnie patrząc za siebie
Ale co zrobić, gdy serce zwycięży i zacznie być kochane
Umysł nie poprzestaje, aby zniszczyć serca triumf
Podsyła złe myśli, nerwy prowadza, mąci i zastanowienie rozpyla
A serce woła i krzyczy, aby nie słuchać umysłu, bo miłością przepełnione
A kiedy do głosu umysł dojdzie wreszcie, tylko zgliszcza zostają
Proch i kawałki piękna, które kiedyś było walają się, to tu to tam
Serce leczy rany, gdzie w nas głęboko
A umysł śmieje się i utwierdza człowieka w swoim przekonaniu
Jednak serca podejmuje walkę, kiedy ponownie pojawia się ktoś
I tak cały czas, co osoba, kiedy my samotni
Jedna rada, aby nie popaść w obłęd
Słuchać jednego, uciszając to drugie
Aby nam nie niszczyło, co zbudować sami chcemy
Bo umysł i serce pomagać mają, a nie niszczyć im dane
Dlatego kiedy jesteście pewni, że stoi przed wami ta osoba
Ta jedyna, ta wybrana
Z rozwagą słuchajcie umysłu, który zraniony ranić będzie
Zaś serce będzie prosić, aby przytulić je innym sercem.
"Poczekam"
Twoje włosy rozwiane
Promyki słońca błyszczące na nich
Nie mów nic
Niech ta chwila trwa
Wieczność
W objęciach, razem
Nie puszczę cię
Jesteś moją radością
Jesteś
To sen, to iluzja
Jesteś cudowna
Aniołem
Tylko ja ta bestia
Czas mija nas
Nie potrafi dogonić
Poczekam
Bo nie chcę śnić
Chce być
Abyś czuła mój dotyk
Jak ramiona otulają
I szeptać ci do ucha
Moja księżniczka
Najcenniejszy skarb
Po prostu ty.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)