poniedziałek, 28 października 2013

"Rozmowa to podstawa" - opowiadanie

   Kasia otworzyła drzwi i zobaczyła Maję stojącą w kwiecistej sukience.
-- Cześć Kaśka, kupę lat - powiedziała Maja i wkroczyła bez zaproszenia do mieszkania.
-- Cześć Majka - odpowiedziała Kaśka - Ile to czasu minęło od naszej ostatniej rozmowy?
-- Ponad rok, około roku? Chyba coś koło tego - uśmiechnęła się Majka.
-- Kawa, herbata?
-- Może być herbata. Kawy już nie pijam, wiesz... odchudzam się - ostatnie słowo Majka powiedziała konspiracyjnym szeptem.
-- To coś się stało?
-- Marian się odchudza, więc aby go wesprzeć postanowiłam też trochę zrzucić. Wiesz, jedno drugiego nie kusi i tak dalej, rozumiesz - mówiąc to Maja puściła oko.
-- O.k, rozumiem - odpowiedziała Kaśka.
-- Byłam w pobliżu, to pomyślałam, że wpadnę do tej starej rury i zapytam, co i jak. Więc jestem.
  
  Kiedy jedna kawa i jedna herbata leżały już na stoliku lekko parując, Majka zagadnęła:
-- A jak Paweł, Piotr...?
-- Dominik. - podpowiedziała Kasia - Zerwaliśmy tydzień po tym jak wyjechałaś.
-- Aha, to fajnie, bo uważałam go za idiotę. Wiesz ruchanie, łóżko i te dziwki - zaśmiała się Majka. - A coś po za tym?
   
   Kasia spochmurniała.
-- Ej no, tak źle chyba nie jest?
-- Nie, nie jest źle. Ale mam problem.
-- Wal, co dwie głowy to nie jedna. A jakby co, to jest jeszcze mój Marian.
-- Nie o to chodzi.
-- To o co, gadaj - nalegała Maja.
Po chwili Kasia wstała i podeszła do okna.
-- Kiedy rozstałam się z Dominikiem, poznałam takiego Pawła, ale nam nie wyszło. Później był Wiktor, ale też coś było nie tak... pił. A kilka tygodni temu poznałam Mirka i... sama nie wiem.
-- Ale w czym problem, bo nie rozumiem.
-- Bo widzisz, Mirek się we mnie zakochał i nie powiem, też coś poczułam do niego, ale...
-- Ale...
-- Ale zaczął nalegać i proponować, a ja chciałam mieć czas. 
-- I co zrobiłaś?
-- Zerwałam z nim.
-- To super - powiedziała zawiedziona Majka.
-- Nie o to chodzi. Bo zaczęłam znajdywać w skrzynce listy miłosne, albo z wyznaniami. Jakieś kwiatki pod drzwiami, dziwne liściki w drzwiach itd. Na początku to było miłe, ale później stały się napastliwe. Więc zaczęłam je wyrzucać, nie czytając. Pewnego dnia nakryłam na wkładaniu mi do skrzynki listu Wiktora.
-- I...
-- I powiedziałam mu, że sobie nie życzę takich rzeczy. I to się uspokoiło, ale nie do końca. Bo nadal ktoś mi robił te "prezenty". Zaczęłam się bać, że to może jakiś zboczeniec. Jak będę wracać nocą to mnie gdzieś zaciągnie i zrobi mi krzywdę.
-- O.k... Więc wyrzucasz wszystko co ten świr ci wysyła?
-- Tak.
-- To zacznij to zbierać. Nie otwieraj, ale zbieraj. Jak to będzie trwać miesiąc to idź z tym na policję.
-- Nie pomyślałam o tym, dzięki.
-- Ale tak szczerze, to co z tym... jak mu tak, Marek, Mariusz?
-- Mirek - przerwała jej Kaśka.
-- Właśnie, Mirek, to co z nim było nie tak? Tak z ciekawości pytam, bo może on normalny, a tylko ty coś widziwiasz, co?
-- Był normalny, nawet cudowny - uśmiechnęła się nie znacznie Kasia.
-- To co było nie tak? - nalegała Maja. - Pił?
-- Nie, tzn. no, prawie nie pił. 
-- Czyli nie alkoholik, tak?
-- Tak.
-- Pali?
-- Nie.
-- Miał żonę, albo dziecko na boku?
-- Nie.
-- Potrafił cię przytulić, pocałować, popieścić?
-- Tak - odpowiedziała Kaśka lekko się czerwieniąc.
-- To nie wiem, może czegoś nie umiał, co?
-- Czasami coś ugotował, czasami zajął się domem, zrobił zakupy.
-- No to nie kumam Kaśka, co z nim było nie tak?
-- On..., no..., on...
-- Co?
-- On..., on lubił jak gra wstępna to biczowanie go.
   
   Zapadła cisza, która została rozdarta gromkim śmiechem.
-- Z czego się śmiejesz - zapytała zażenowana Kasia - To nie jest śmieszne.
   
   Ale Majka śmiała się gromkim śmiechem.
-- Nie mogę, kobieto. To zerwałaś z nim, bo kazał się biczować. Ja pier##le, nie wyrobię. 
-- To nie było śmieszne.
-- Jak to nie. - oburzyła się Majka. - Europa wkracza na salony, coraz więcej osób robi to w różny sposób, stosuje różne zabawki, bawi się w łóżku. My ostatnio z Marianem testowaliśmy strap-on. Wiesz co to?
-- Nie.
-- To taka nakładka w kształcie penisa dla kobiety, aby to ona mogła przejąć inicjatywę... wiesz o co mi chodzi?
-- Ale to, gdzie to się wsadza.
-- Jak to gdzie, no w... Przecież ja z facetem jestem, to gdzie mam mu to wsadzić, w ucho?
-- O fuujjj... przecież to obrzydliwe jest.
-- Nie próbowałaś, więc nie gadaj. Mi tam się podobało i dla mnie to było przyjemne. Jakaś odmiana dla obojga. - odpowiedziała Kaśka.
-- Chyba zaraz rzygnę.
-- Tylko nie na mnie - uśmiechnęła się Majka. -- Ale to nie wszystko. Bo nikt o tym nie wie, że Marian to też nie był i nie jest taki idealny jak go malowałam.
-- Co?
-- Pamiętaj Kaśka, każdy facet ma jakąś tajemnicę. Im szybciej się o niej dowiesz, tym lepiej. Bo później łatwiej jest ci ją zaakceptować, pamiętaj o tym.
-- Nie rozumiem - odpowiedziała Kasia.
-- Marian też ma takową, ale chyba mogę ci o niej opowiedzieć.
-- Nie powiem nikomu, jeśli o to chodzi.
-- Wiem o tym. - uśmiechnęła się Maja. -- Marian łazi w rajstopach i lubi czasami sobie połazić w szpilkach. 
-- Co?! - to zaskoczyło Kaśkę. Nigdy by nie przypuszczała o takie rzeczy Mariana.
-- Widzisz, to jest coś.
-- I co, on nadal to... robi?
-- Tak.
-- I ty mówisz o tym... z takim spokojem?
-- A co, powiesić się mam, czy zerwać z nim. Ja go kocham i on kocha mnie, wiem o tym, czuję to, dlaczego miała bym odchodzić od niego?
-- Bo on.. no, wiesz... bo on, no.. zakłada... te... rajstopy i te... szpilki.. Boże.
-- No i? - zapytała zdziwiona Majka.
-- No i... to chyba nie jest normalne.
-- A co jest normalne, że księża molestują dzieciaki i parafianie na to pozwalają? Problem? Facet zakłada rajstopy pod spodnie i do tego zakrywa stopy skarpetkami. Nikt nic nie wie, nawet ja nie wiedziałam, aż mi nie powiedział. Nie powiem, byłam z tydzień czy dwa w szoku, ale później pomyślałam sobie, że to może choroba. Chciałam go wysłać go psychologa, czy innego lekarza od świrów, ale on powiedział, że jeśli tak, to idziemy tam razem.
-- Razem, a po co?
-- Abym miała pogląd na to co on robi.
-- I...
-- I poszliśmy. Psycholog wysłał nas do seksuologa i on wszystko nam, a raczej mi wytłumaczył.
-- I...
-- I on jest normalny. To znaczy, jest stu procentowym facetem. Nie interesują go faceci, tylko kobiety. A to, że zakłada te rajstopy i czasami te szpilki, muszę się z tym pogodzić. On po prostu tak już ma.
-- I co zrobiłaś?
-- A co miałaś zrobić, przecież go kochałam, a raczej nadal kocham i on mnie kochał i kocha. Po za tym, to co on robi to nie jest choroba.
-- A co to jest?
-- Marian ma jakiś tam czynnik kobiecy w genach i tyle. Tego się nie leczy, na to nie ma lekarstwa. Jak mu tego zakażę, to jak mi powiedział ten doktorek, Marian i tak to będzie robić, tylko że za moimi plecami. To wolę o tym wiedzieć, akceptować go i kochać, niż żyć oszukiwaną i wmawiać sobie, że on jest chory czy walnięty.
-- Nie rozumiem - nachmurzyła się Kaśka.
-- To proste. Jakieś tam fanaberie nie mogą zniszczyć naszego związku. Dlatego Marian nadal sobie zakłada te rajstopy, a od wielkiej biedy połazi w szpilkach po mieszkaniu i tyle. Przecież się z tym nie afiszuje, bo zawsze ma spodnie na sobie. Nikogo przecież nie straszy tym, co ma na sobie pod spodniami. W łóżku jest normalny, bo nie wciska się w tych rajstopach do łóżka, więc jest o.k. To nie jest jakaś tam schiza związana z podnieceniem, czy erotyką, on po prostu tak ma.
-- Aha.
-- No co. Czy to coś zmienia, że łazi w tych rajtkach i nikt o tym nie wie? To nadal ten sam facet, przecież to ubranie go nie zmienia.
-- Może i nie, ale...
-- Nie ma tutaj żadnego, ale. Są gorsi, jak pedofile, zboczeńcy, dewianci, gwałciciele, obleśne chamy. A on nie jest żadnym z nich. I tak samo może być z twoim facetem.
-- On nie jest moim facetem - wypaliła Kaśka.
-- No nie jest, ale może nim być. 

   Zapadła nerwowa cisza.
-- Wiesz co Kaśka. Powiedziałam ci o tajemnicy Mariana, aby ci pokazać, że jeśli kogoś kochasz, jesteś wstanie przenieść górę, aby być z tą osobą. Jeśli poczułaś coś do... Marka...
-- Mirka - poprawiła ją Kasia.
-- ...Mirka, to powinnaś się przemóc i zaryzykować. Jak masz wątpliwości to idź tak jak do psychologa i dowiedz się co i jak. Wtedy będziesz mieć jasność.
-- Ale jak mam to zrobić, kiedy on wysyła mi te listy i daje te prezenciki.
-- Ale ty głupia jesteś.
-- Wypraszam sobie -oburzyła się Kasia.
-- Tego właśnie nie rozumiałam w tobie Kaśka. Jak jest problem to albo od niego uciekasz, albo odsuwasz go od siebie. Pamiętasz tego chłopaka w liceum, co się do ciebie zalecał?
-- Pamiętam.
-- I co? Przesiadałaś się, mijałaś go bez słowa, tak jakby on miał zniknąć, bo ty na niego nie patrzysz. Ale on był. Dopiero jak ja mu nagadałam i dawał w ryj, to się odczepił i co powiedział na odchodne.
-- Wystarczyło powiedzieć, a nie bawić się z nim - wybełkotała Kaśka.
-- Może głośniej.
-- Że wystarczyło powiedzieć - powiedziała głośno Kaśka.
-- Właśnie, wystarczyło powiedzieć, a nie robić uniki. Faceci to taka nacja, która jednak coś tam rozumie, kiedy im się powie coś w prost i dosadnie. I co było później na studiach, z tym takim kędzierzawym?
-- Którym? - wymamrotała Kasia.
-- Z tym, co też się do ciebie podwalał.
-- Na trzecim roku wywrzeszczałam mu, że ma się od mnie odczepić bo pójdę na policję, że mnie molestuje.
-- I...
-- I kopnęłam go w krocze.
-- I co później ci on powiedział?
-- Że mogłam mu powiedzieć wcześniej, bo on stracił trzy lata na próbę zdobycia mnie.
-- Widzisz. Zawsze uciekasz od problemu, zamiast się z nim zmierzyć. Są sytuacje, że jesteś odważna, ale jeśli chodzi o facetów to reagujesz jak przestraszony zmoknięty kot, aby tylko ktoś mnie nie zobaczył i się schować. 
-- Taka już jestem, niestety.
-- Przestań pieprzyć - uśmiechnęła się Majka.
-- A co mam zrobić z Mirkiem.
-- Pogadaj z nim twarzą w twarz np. w kawiarni, gdzie ja z Marianem będziemy dwa stoliki dalej. Jak coś będzie nie tak, to Marian da mu w ryja i tyle.
-- Ale kiedy?
-- A pasuje ci jutro?
-- Jutro?
-- A co, wychodzisz gdzieś, czy masz randkę?
-- Nie - powiedziała Kasia zrezygnowanym głosem.
-- Więc kontaktuj się z tym kochasiem i umawiaj się na jutro. Na co czekasz? Albo ci się facet podoba i chcesz mimo wszystko dać mu szansę, albo daj mu jasno do zrozumienia, że nie życzysz sobie tych wszystkich bzdur i niech z nimi wypie##la.
  Kasia umówiła się w pobliskiej kawiarni z Mirkiem. Spodziewała się, że Mirek będzie zły, albo za bardzo miły dla niej. Ale był normalny, jak zawsze. Rozmowa za bardzo się nie kleiła, bo Kasi cały czas chodziły po głowie słowa Majki. Wtedy do stolika podeszła Majka i przysiadła się perfidnie. Od razu też przeszła do ataku i zaczęła zadawać mało wygodne pytania Mirkowi. Kaśka była zła na Majkę, że się wtrąca, ale po chwili okazało się, że Mirek odpowiada jej na każde pytanie. Dzięki temu Kasia dowiedziała się wielu rzeczy, np. że Mirek się w niej zakochał, że zależy mu na Kasi, że chciał zwrócić na siebie w ten sposób uwagę. Przy okazji dowiedziała się, że jak chce to mogą oboje pójść do psychologa czy innego doktora. 
  Po dość intensywnym ataku Majki pytaniami, atmosfera się rozluźniła, bo Kaśka wiedziała wreszcie na czym stoi. Także Mirek dowiedział się kilku rzeczy o Kaśce, co go w żaden sposób nie przeraziło,a nawet chyba ucieszyło.
  Kaśka ostatecznie zaakceptowała łóżkowe ekscesy Mirka, który obiecał jej, że nie będą one pojawić się zbyt często.
  Bo czy taka rzecz może być przeszkodą w miłości - pomyślała Kaśka w ślubnym welonie - Może są kobiety, które myślą, że ich faceci są idealni. Ale nie ma na świecie takie faceta, każdy człowiek ma wady i zalety. Ale podstawą do rozwiązania problemów jest rozmowa. Czasami nie jest ona prosta, ale to jedyna opcja aby być szczęśliwym lub pozbyć się balast z pleców. 

Autor: Mariusz, autor bloga. Data: 28.10.2013.
Opowiadanie wpadło mi do głowy dzisiaj rano. Mam nadzieję, że nikogo ono nie zgorszy :)
Oczywiście zbieżność imion i sytuacji przypadkowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz