wtorek, 30 października 2007

rok 2000......(wiersze)


wiersze pisane z nudów..... i co z tego wyszło? widać poniżej :)


nie które wiersze zostały poprawione z powodów merytorycznych lub estetycznych...ale nie wpływających na formę, składnie czy sens wiersza..... zostały one zaznaczone "#" koło tytułu wiersza...


21.01.00 r. # "rząd" #

To co wczoraj widziałem
I usłyszałem
Przeraziło mnie
Kto oglądał ten wie
O co mi chodzi
I się z tym nie zgodzi
Że.... ludzie
Żyją w obłudzie
Kłamstwie, przemocy i strachu
Spodziewał bym się państwa krachu
Jeśli to się nie zmieni
Politycy nie będą usprawiedliwieni
Co u nas....!
A co to kurwa obchodzi was ?!
Polska to...
Wal na to !
Nasz kraj to bogactwo bezrobocia
Wyrzucają ludzi na bruk, czy oni trędowaci
Wszyscy piją
A potem do domu się wiją
Rozpad rodzin
Tyle nieprzespanych godzin
Poco tyle bólu
Jak os w ulu
Wojna się zacznie protestami
Krwawymi polami...
Wojenka domowa
Nie długo to się stanie
Na pobliskiej polanie
Ludzie wyjdą na ulicę
Powstaną do walki inne dzielnice
Co w tedy zrobi rząd
Zabije główny młodzieżowy front
Chyba nie
Nikt tego już nie wie !


23.01.00 r. "Dziewczyny"

Jest prawie zawsze uśmiechnięta
W życiu wygodna
Lubiąca nowości
Uciekająca starości
Każda uwielbia dużo podziwiania
Nienawidzi rzucania
Może być zgniła
I zarazem miła
Może być łagodna
I na plaży powabna
Ale w sercu stratna
Jest też blacharą
Samochodów zmorą
Lubiącą bogaczy
Gówno zjadaczy
Niech każdy się zastanowi
I od wyboru od stroni
Pomyśli trochę
I którą wybieracie dziewuchę.


31.01.00 r. "Armagedon"

1. To istna zagłada
Nie żywymi ludźmi włada
Leci rakieta z wyrzutni
Koło ciebie świat wyludni
Wszystko wokoło czerwone
I na czarno spalone
Lecą samoloty
Spuszczają na ziemie groty
Z nieba spadają gromy
Jak z drzew ususzone listki
Widać w oddali okręty
Oblegają brzeg przeklęty
Słychać z dala jęki
Rozdzierające wstęgi

2. Koło nas faceta rozerwało
Flakami nas pomalowało
Kolega obok nie żyje
Dowódca dezertera zabije
"wszystko się do zagłady sprowadza"
Inny pole bitwy sprawdza
Mijają w okopach godziny
Daleko są nasze rodziny
Oficer podaje namiary
Do mnie gada koleś stary
Bełkocze coś do mnie
Jest zraniony porządnie
Umiera w męczarniach
Jak wypala się peta w palarniach
dostałem broń do ręki
Nie czuję swej potęgi
Zabijam dużo ludzi
Mój zapał nic nie ostudzi

3. Dostałem strzałów parę
obaczyłem (moje) buty stare
Opadam na ziemię
Cały się kolebię
Wiruje cały świat
Nie mogę ocenić ciała strat
Leżę na ziemi
Koledzy zostali życia pozbawieni
Zaczyna robić się...
...jak w noc ciemną
Wszyscy w tej wojnie polegną

4. Staję się koniec świata
Dla Boga to mała strata
Niczego nie ma już
Nawet czerwonych róż.


05.03.00 r. "Makaron"

Po co żyć
W tym świecie być
Ze swoimi myślami się kryć
Jak i tak to nie wystarcza
Ktoś nas za swoje błędy obarcza
A ja mam dość tego
Wszystkiego
Moja nitka właśnie się przerwała
I w ustach się schowała
Pochowała
Kochać - co to znaczy
Czy to mi ktoś, kiedyś wybaczy
Już nie daję rady
Nie wystarczają porady
Wywiady
Chcę po prostu się zabić
Życiu się postawić
Nic po za tym nie tracę
Ja już odrobiłem swoje prace
Rodzina
To ta godzina
Straci wnuka, syna, brata
Umysłowego kata
Zawsze sprawiał problemy wychowawcze
I zachwiane kontakty poznawcze
Paczka, straci kupla i przyjaciela
Mądrych pomysłów krzewiciela
Zawsze głupio gadał i był tępy
Na pecha posępny
Inni
Niewinni
Stracą osobę załamaną
Zakłamaną i (może) kochaną
Wszystko kiedyś się kończy
I z twórcą połączy.


wiersz pisany dla kumpla, który podarował go dziewczynie....ponieważ takie było zamierzenie tego wiersza:)

31.04.00 r. "Życie dwojga"

1. Byliśmy samotni
I partnerzy wielokrotni
Trafiła nas
Miłość raz
Na początku nic się nie działo
Ale potem z górki poleciało
Nasze uczucia - mocne
No i pocałunki owocne
Niby nic, ale...
Myślimy o sobie stale
Marzymy sobie
O jednej osobie
Która jest tą
Wybraną

2. gotowe już jest łoże
O Boże...!
Co za moc
Daj na moje ciało koc
Szybciej, szybciej, szybciej
W innym stylu mnie chciej
Dalej w łóżko razem siebie walimy
Stosunek jak papieros wypalimy
Kulminacja
To jak libacja
Po wszystkim już
Nikt nie jest tchórz
Twoje ciało to słońce
Moje oczy kojące

3. Ciąża się szykuje
Dzieckiem korkuje
Przestajecie być Wolni
I tak swawolni
Macie syna
To nie wasza wina
Jesteście szczęśliwi
A zatem i kłótliwi
Rozwód bierzecie
I siebie karzecie
Znowu sami
Nocami i dniami
Bijecie do bram wolności
Nie macie miłości
Czujecie zawiłość
A gdzie miłość ?
Nie koniec już
Następnym razem chłopie prezesa włóż
Będzie bezpieczniej
I nie musisz tracić miłości koniecznie


26.08.00 r. "Moje wiersze"

1. Wiersze mojego wykonania
Innym się podoba
A drugich bierze choroba
walę na to, co o mnie myślą
Niech coś sami wymyślą

2.Nie którzy wolą o miłości
A ja wolę o samotności
Jedni kochają coś o królu
a ja nad to wolę coś o bólu
Zaś odmieńcy wolą powieści
Ja zaś wołam: dajcie coś o boleści
A nawet Śmierci

3. Moje twory
A zarazem potwory
Rozchodzą się po ludziach
Jak uderzenia młota po gwoździach
Ach...jak to kocham
I po katach nie ...szlocham

4. jestem diabłem wcielonym
W piekle palonym
Moja głowa pulsuje
A mój mózg się produkuje
Co jeszcze napisać?
Zawsze można coś ze wspomnień wykrzesać

5. Gdybym tych wierszy nie napisał
Na sznurku bym wisiał
Wąchał kwiatki od dołu
Nie musiał bym ciągnąć tego tobołu
Tam, gdzie jest gorąco
W krwi tonąco
I to tyle
Moje wierszowane motyle.


25.04.00 r. "Piekło"

Przechodzisz przez bramę ciemności
Popękana od starości
Wchodzimy w głąb strasznego piękna
A droga będzie pokrętna
Spoglądamy w prawo
Czartowi z kotła coś się wylało
Popatrzymy na lewo
Osobie w czary nie chcę się palić drzewo
Przechodzimy dalej
Widzimy dziewczynę szurającą po desce chropowatej
Z drugiej strony
Oglądamy faceta, który uderza głową w popękane dzwony
Wchodzimy pod górę
Niebo staje się bure
Wokoło pełno lawy
Przed nami biegnie koleś kulawy
Z obu stron pełno jest ludu
Koło nas jest pełno brudu
Przygotowując się na swój koniec
Zostają na 50000 lat przeniesieni na spalenie
A inni na wieczne, diabelskie cierpienie
Schodzimy z górki
Z daleka widać tron malutki
Nie czujemy tu mocy Boskiej
Jesteśmy na miejscu
Diabły w pelerynę go przyodziali
I nas pokazali
Schodził z trony
Jak z wysokiego klonu
Przyjrzał się nam z uwagą
I powiedział coś z rozwagą
Jego słudzy kciuki do góry pokazali
Ja na ziemie nas wysłali
W łóżku się obudziłem
I z wizją się pogodziłem.


02.12.00 r. "Dla Przyjaciela"

Nic się nie dzieje
Płyną życia koleje
Nic już się nie udaje
Popiołem się staje
Wszyscy odchodzą
Poi świecie duchów błądzą
Umierają najbliżsi bliskich
Kochamy wszystkich
Każdego z rodziny
Pojedynczej godziny
Zycie jest jak świeczka
Albo płynąca rzeczka
Się wytapiamy
Zostaje ziemia i ogarek
Patrzymy na czasu zegarek
Coś się zmieniło
Ciało duszę wypuściło
Rozpacz nadchodzi
Spokój nas uwodzi
Ktoś odszedł...
...na zawsze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz