"Orzeł i jego cień"
Chmury w około, nad głową przesuwają się leniwie. Spoglądają na ziemie, sennie, bez głośnie, płynąc w stronę gdzie wiatr je niesie. W tych chmurach orzeł mieszka i kaczka wędrowna, oraz wróbel mały. Oboje nie widząc sobie, żyją w spokoju. Dzień jednak nadszedł, że orzeł nie złapał żadnej myszy, czy zająca małego. A jeść coś musiał, więc zasadził się na kaczkę wędrowną, przysiadł i czekał, ale kaczka nie wracała, choć mijały dni. Więc orzeł spragniony jedzenia, na wróbla spojrzał, ale wróbel zwinny i mały, nie wiele wart dla orła. Jedna orzeł, tak głodny nie miał wyboru, wzbił się wysoko i wróbla w chmurach wypatrzył niedaleko, i natychmiast zleciał szybko, gdzie wróbelek sobie latał. Po chwili trzymał wróbla w łapie, zmęczony i nie umiejący się ruszyć, tak go zmęczyła gonitwa za małym ptaszkiem. Wróbel, błagał o życie, o litość, chciał żyć przecież. Orzeł spojrzał na niego i puścił wróbla, spadając na ziemie, aż uderzył o grunt twardy. Wróbelek podleciał i pyta orła, o jego decyzje. Orzeł nie mając już sił nie umiał odpowiedzieć, puścił go przecież nie z litości, czy żalu ale z wycieńczenia swojego. Wróbel w tedy powiedział: jak byś tak nie myślał o sobie i tylko chciał dla siebie, powiedział bym ci w jakim miejscu, jeszcze zwierzynę widziałem, ale ty tylko o sobie myślałeś, więc nie chciałem ci przeszkadzać w pogoni za sobą i swoim cieniem. Więc teraz umierasz z własnej winy, bo tylko na tobie ci zależało, choć mogłeś mieć wszystko siebie wybrałeś. Orzeł patrzył na wróbla i nienawidzić go zaczął, choć nie mógł się ruszyć, życzył mu źle. Wróbelek wzleciał do chmury, aby jej nie pominąć. Spojrzał na ziemie i miejsce gdzie orzeł leżał, i zaćwierkał smutno, bo jednak będzie tęsknił za orłem, co nigdy nie podzielił się, choćby skrawkiem, którego wyrzucał. Zał mu było orła, przecież bycie dobrym, nic nie kosztuje a zyskać można wiele, a on tylko siebie widział i myślał o sobie i teraz płaci, za to, czego nigdy nie zaznał. Kaczka na drugi dzień wróciła i dowiedziała się o orle, co go spotkało. Zwiesiła głowę i powiedziała do wróbla, chmury ciągle wędrują, razem jesteśmy, a on tylko patrzył w jeden punt, gdzie jego odbicie na ziemi, to teraz patrzeć nie musi, bo tak jak sam był, sam został. I chmury płynęły dalej, powoli, smętnie. Przedzierające się słońce ogrzewało piórka kaczki wędrownej i małego wróbla, którzy spoglądali na ziemie, gdzie wszystko po chwili inaczej wyglądało, choć orła to nie obchodziło nigdy, zapatrzonego w swój cień na ziemi, który już nigdy go nie zobaczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz