"nie realne życie"
Weronika spojrzała na zegarek, na szafce nocnej: 3 w nocy. Przed paroma godzinami, skończył się seks z jej mężem. Nie była zadowolona z doznań, jakie jej zapewniał co jakiś czas jej mąż. Nie miała siły się już więcej bronić, przed jego dotykiem, który nie miał nic wspólnego z namiętnością. Tak naprawdę to, cały seks był jednym zmuszaniem się do czegokolwiek. Czuła się zawsze nim splugawiona, powtarzając sobie że to ostatni raz, ale to nigdy nie był ostatni raz. Walczyła z nim od 2 tygodni, z jego przymuszaniem do oddania się. Nie chciała tak się kochać, ale on chciał, ulegała, musiała. Spoglądała w niemą czerń nocy, czując jak nasienie z niej wypływa. Nienawidziła się za to i za to że się poddawała. Jej mąż leżał koło niej, obrócony do niej plecami, zawsze tak sypiali, od kąt pamiętała. A tym bardziej po seksie, wyjmował i kładł się na swojej połowie i zaczynał chrapać, za nim ona była w stanie sie poruszyć, aby odnaleźć, brutalnie i bez czułości zdjęte majtki. A później spodnie o piżamy, które dawała jej poczucie że może tym razem one go zniechęcą do dobierania się do niej. Miała 43 lata i chciała, choć raz, zaznać rozkoszy. Choć raz, kochać się tak jak ona chce, powoli, z grą wstępną, oddaniem siebie, ciał. Kiedyś pamiętała, jak powiedziała o tym swojemu mężowi, po 6 latach małżeństwa, a on ją wyśmiał, do tego powiedział dobitnie i dosadnie: że gówno go obchodzi jak ona chce się kochać, ona ma mu się oddać. Pamiętała też, jak raz dobierał się do niej, aż za bardzo i ona uciekła z łóżka, to pamięta później jak uciekała i widok pięści przed oczyma, więcej nie pamięta. Obudziła się pod ścianą, z potarganym ubraniem i zaschłą krwią na twarzy i między udami. Wiedziała, że ją zgwałcił, nie był by to pierwszy raz, kiedy by po prostu ją wykorzystał, jak gumową lalkę. Jedynym jej azylem od tego wszystkiego stał się internet, ucieczką od bólu, zła, męża. Pracowała w biurze, ale tak nie mogła za wiele siedzieć w sieci, jak to potocznie nazwały jej koleżanki. Nikt w około nie wdział o jej problemach, o strachu przed mężem i domem. Ile mogła pracowała, biorąc czasami za kogoś pracę. Poznała w internecie chłopaka, 28 lat, miłego i sympatycznego, który pisał z nią o wszystkim. Nie musiała się przed nim bać, czuła że ją nie zrani, dawało jej to poczucie, że jest komuś potrzebna. Miała przecież 43 lata, a jednak podobała się mu, powiedział jej to. Czasami jak pisali jak była w domu, czuła się tak jak by była w jego ramionach, jak się do niego tuliła, wiedziała że to tylko marzenie, ale jednak on je potwierdzał. Mieli podobne poglądy, na życie, miłość, kochanie sie, bycie ze sobą i inne sprawy. Wiedziała, że im dłużej będzie z nim mieć kontakt, tym bardziej będzie się powoli w nim zakochiwać. Wiedziała o tym, czuła to, że tak się już dzieje. Spojrzała na zegarek, po 3 w nocy. Nie jeden raz, chciała odejść od męża, ale jednak coś ją powstrzymywało, tylko co. Tak bardzo chciała byś kochana, tak bardzo. Przecież o tak wiele nie prosiła by, aby ją ktoś pokochał i okazał uczucie. Jednak mąż miał ją za nic, a chodziło mu tylko o seks. Tyle lat i nic z tego nie mieć, tyle lat i stracić godność, wiarę, nadzieję i miłość. Weronika patrzyła się na prześcieradło, pod którym było jej ciało, jej kasztanowe długie włosy opadały jej na ramiona, była sama. Była sama w śród ludzi. Czy kochać to naprawdę tak wiele, czy zbyt wiele. Nie wiedziała, nigdy nie odpowie sobie na to pytanie. Wysunęła się z pod kołdry i po cichy nacisnęła na klamkę do przedpokoju. Drzwi lekko zaskrzypiały i poczłapała do łazienki, której drzwi były uchylone. Odkręciła wodę do miski, aby się obmyć w miejscu gdzie wiedziała, że znajdzie zaczerwienienie, po uderzeniach bioder męża. Wiedziała też, że siniaki znikają powoli, nigdy go to nie obchodziło. Myślała o Karolu, co teraz może robić, za pewne śpi. Uśmiechnęła się do siebie, że takie to wszystko proste, a jednak trudne. Bała się tego co ich zaczynało łączyć. Taki młody, taki inny, a jednak tak bardzo dojrzały i taki dla niej idealny. Zawsze jak myślała o Karolu ręce jej się trzęsły, bała się tego uczucia. Straciła już nadzieję, na szczęście, na miłość, a tu jednak, ktoś tęskni za nią, czeka. Nie poznała nigdy takich uczuć od mężczyzny nigdy wcześniej. Jej małżeństwo to jakieś nierealne życie. Wylała wodę do wanny i wyszła z łazienki, gasząc światło. Po cichu weszła do pokoju, zamykając drzwi. Wsunęła się pod kołdrę, zagłębiając się w swojej połówce łózka. Myśli nie dawały jej ciągle spokoju, wirowały koło jej głowy, jak niesforne motyle. Atakowały każdy skrawek jej świadomości. Ale to co jej powiedziała jej przyjaciółka, niech się uwolni od tego świra i niech zacznie żyć, bo jeszcze ma szansę na radość, ma szansę nadrobić całe to co straciła przez męża. Długo w te słowa nie wierzyła, aż nie poznała Karola. Położyła głowę na poduszce i objęła ją ręką, jak by tuliła się do Karola. Tylko jedno ją trzymało przy życiu, myśl o Karolu, bo tylko on się teraz dla niej liczył. Tak bardzo chciała być z nim teraz, na zawsze. Zamknęła oczy i zaczęła marzyć o nim, wiedziała jak wygląda, przesłał jej swoje zdjęcia. Miała dla kogo żyć, gdzie to co ją spotyka i tak nie ma znaczenia, bo jest ten, który daje jej radość. Kochała go, choć nigdy się do tego nie przyzna, chyba że przed nim, na żywo. Bo na razie, to jej świat jest piekłem...Weronika zasnęła, wiedząc że kolejne dni będą takie same jak wszystkie, być poddanym niewolnikiem, bez wsparcia, miłości, żyjąc samą codziennością i staraniem się aby było, a on będzie stał i patrzył się, jak ona się stara, aby było. Takie to życie, bez życia... w samotności, choć w około wiele ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz