Pomysł na opowiadanie przyszedł mi przed chwilą, a mamy dzisiaj 25 maj 2010 godzina około 16.
"a kiedy przyjdzie ten dzień"
Paulina siedziała w pozycji siedzącej w łóżku, Sebastian spał obok. Był obrócony do niej plecami, więc nie mógł wiedzieć, że Paulina nie śpi, a do tego usiadła pod kołdrą. Opierając swoje ciemno błąd włosy na oparcie łóżka. Nie mogła spać już 3 noc, dręczyło ją poczucie winy. Wyrzuty sumienia były jak kat, który zabijał radość z życia, był jak odkurzać wysysający miłość z jej serca. Tak bardzo kochała... zrobiła pauzę w myślach. Kochała? Czy na pewno go kochała? Jeśli zrobiła to co zrobiła, to czy naprawdę kocha swojego przyszłego męża? To chyba pytanie retoryczne, od zawsze wiadomo, że jeśli się robi to w związku, to się przestało kochać. Wiedziała, że można twierdzić, że się kocha, ale tak naprawdę to gówno prawda. Nie kocha się, kiedy to się robi. Paulina skrzyżowała dłonie na piersi. Jak mu o tym powiedzieć. Zostawi ją? Czy się wnerwi? Czy wybaczy jej? Nie umiała się przemóc, aby wypowiedzieć to słowo. Zamknęła oczy i spojrzała w czerń przed sobą. Oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, więc zaczynała widzieć kontury mebli. Jeden oddech, drugi, trzeci. Drżącą dłonią potknęła boku Sebastiana i poruszała go delikatnie. Człowiek choć już kogoś nie kocha, nadal chce z tą osobą być, mimo wszystko, dziwny jest człowiek. Sebastian jednym ruchem dał do zrozumienia, że chce spać, a to co chce go obudzić ma spadać. Ponowiła próbę obudzenia Sebastiana, tym razem mocniej. Sebastian lekko się obruszył, zamierając w bezruchu. Wiedziała, że się obudził i że będzie chciał wiedzieć co się stało. Obrócił się do niej przodem, z lekko pytającą miną, która mówiła: co się stało kochanie. Słowa, które wypłynęły same, nie kontrolowane zaskoczyły Paulinę: -- Zdradziłam cię, kochanie. I cisza, trwająca chyba godzinę, choć trwała tylko 10 sek. dla Pauliny była to wieczność. Sebastian spojrzał na nią i się uśmiechnął. Paulinę zbiło to z tropu, uśmiecha się. Jego słowa jednak sprawiły, że Paulinie wszystko obróciło się o 180%: -- Wiem i wiesz co, ja ciebie też zdradziłem, ale po tym jak ty mnie zdradziłaś. Jutro ma cię tu nie być.
Paulina była w coraz większym szoku, jak to: on ją zdradził, to że ona go to mało ważne, ale on. Zasraniec, podły chuj, frajer, debil... Paulina wewnętrznie wybuchała. Jego głos jednak zabrzmiał ponownie: -- Mam nadzieję, że chociaż było ci przyjemnie, bo mi było. Mam też nadzieję, że Darek był dla ciebie dobrym kochankiem, choć teraz to już możecie to robić na legalu. Co do mnie, to ci powiem, że twoja siostra o wszystkim wiedziała, ale dużo jej brakuje co do okazanie podniecenia, ale w przeciwieństwie do ciebie, nie leży jak kłoda, ale próbuje sama przejąć inicjatywę, oraz umie się dostosować do partnera, wiesz te ruchy bioder, zgranie z partnerem. I wiesz co, chyba między nami coś jest, bo umiemy rozmawiać, a z tobą to nie można porozmawiać. Jesteś tak pusta i nie dojrzała, że nie dość że cię nic nie interesuje, to zakazujesz innym mieć pasje, zainteresowania, robić coś co sprawia im przyjemność, nie tylko siedzieć i bum, bum jak króliki. Wiesz, że lubię czytać, nie wiesz, a jesteśmy razem już 2 lata. A teraz idę spać, jutro ma cię tu nie być.
Paulina nie wiedziała co powiedzieć, szok, zły, przygotowania do powiedzenie, wyrzuty sumienia i wszystko na nic. Poczuła się jak... jak, ulicznica. Kobieta, która staje pod latarnią. Poczuła się staro i... rzygać jej się zachciało. Jej siostra była od niej starsza o 6 lat, ona miała 28,a ona... ona tylko 34. I dlaczego to ona ma się stąd wynosić, to ona męczyła się nad wystrojem, to ona przenosiła meble, to ona wytapetowała to mieszkanie, to ona walczyła ze spółdzielnią... wszystko ona, a teraz ma się wynosić. Sebastian już obrócił się plecami i zasypiał, w tedy Paulina wybuchła: -- Dlaczego to ja mam się wynosić, to ja tu wszystko zrobiłam. Moja siostra jest stara, jak możesz chcieć być z nią i ona ma dziecko po poprzednim facecie, który uciekł. Skąd wiesz że to był Darek i jak miał na imię. Kurwa, odezwij się - Paulina nie panowała nad sobą. Zerwała kołdrę z ciała Sebastiana, odsłaniając jego mięśnie. Sebastian nawet się nie obrócił, tylko powiedział: -- Kurwę to ty z siebie zrobiłaś, mając romans z Darkiem, bo byliśmy parą. Darka znam z wojska i to on mi powiedział o tobie. Powiedział mi jak się o mnie wyrażasz, jak mnie oczerniasz, że jestem głupek, że się nie zorientuje. A masz się wynosić, bo to moje mieszkanie, a my nie jesteśmy małżeństwem, a to że ze sobą sypialiśmy o niczym nie świadczy. Przecież mnie zdradziłaś, mam się cieszyć. Oficjalnie jak to zrobiłaś przestaliśmy być razem. Tak sobie deklarowaliśmy, kiedy się zaręczałem, a teraz mam ci wybaczyć. Sama wiesz, że jeśli się zdradza, to się przestaje kochać. Ale jedno mnie dziwi, niby taką miałaś zawsze przyjemność z seksu ze mną, a teraz co, za mało go?
Paulina patrzyła się palącym się wzrokiem w bok, skąd dochodziły słowa.
-- Seksem tego nie można było nazwać. Udawałam orgazmy - odpowiedziała z satysfakcją, która nie dawała ukojenia.
I dlatego się skończyło... Paulina po roku zaczęła zauważać, że ma za mało. Sebastian miał firmę i zarabiał dość dużo, ale czy Paulina chciała dobrobytu? Tak, na początku tak, później się przyzwyczaiła i chciała czegoś innego: że mu zależy. Przecież te lata były tylko dla Sebastiana, spotkania, znajomości, nie zrezygnowała z nich, ale wprowadzenie w to Sebastiana chyba było dużym poświęceniem, prawda. I jak on mógł o wszystkim wiedzieć. Zakłamany padalec i tyle. Łzy jednak sam zaczęły płynąć, serce poczuło słowa wypowiedziane przez Sebastiana, umysł nadal się usprawiedliwiał, usprawiedliwiał zdradę. W tedy Paulina poczuła, ból, żal i rozpacz, że się skończyło w ten sposób, że to co było przekreśliła myśleniem o sobie i swoimi potrzebami. Że nie liczyła na szczęście, tylko na to aby posiadać, a nie mieć, jak mawiała jej babcia. Dotarło do niej co zrobiła i jakie to ma następstwa. A ona myślała, że mu tylko zależy na seksie, a on chciał się kochać, myślała że chce wygód, a on chciał szczęścia. Gniew, przerodził się w strach, co teraz. Gdzie pójdzie, do Darka? Może zapomnieć, a może. Jedna chwila, jedna przyjemność i tyle konsekwencji i po co to komu. Zniszczyła i sobie i jemu życie, a przecież on chciał tylko aby ona go kochała i okazywała mu to, skończyło się, bo ją zaswędziało.
Paulina była rozbita, załamana, w jednej chwili zrozumiała ile zniszczyła i ile straciła, na zawsze.
Niczego już nie mogła mieć, tylko samotność...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz