Okno, bezbarwne szare, pokryte szybą. Spojrzała przez nie, gdzie pierwsze promyki słońca uraziły jej oczy. Pierwszy dzień wolny w pracy, kurcze jakie to cholernie nudne - pomyślała Samanta i położyła głowę na poduszce. Znowu podniosła głowę i opuściła ją powoli. No tak, przecież nie musi dziś gonić za autobusem. Oczy nie chciały jej się zamknąć. Przecież jest 6 rano, kobieto. Bierz się w garść i albo wstawaj, albo idź jeszcze spać. Nie potrafiła tego, korzystać z czasu wolnego.
Podniosła się i jak ociężały kawałek sadła powlokła się do drugiego pokoju. Spodnie od piżamy i koszulka nie chlujnie zwisające z jej ciała. Co tu robić? Czym się zająć? - myśli atakowały ją jak te głupie liściki w której części filmu o tym chłopcu z blizną na czole. Usiadła na wersalce, wyciągnęła rękę po pilota, ale nie chciało jej się go nawet złapać. Ponownie wytężyła się aby go chwycić i sukces. Włączyła telewizor, przeleciała 10 pierwszych programów, nuda, nuda, nuda - bełkotała pod nosem, kolejne jeszcze gorzej. Zwiesiła głowę i wyłączyła telewizor. Co tu robić? - wrzasnęła. Z góry usłyszała kobiecy głos: zamknij ryk głupia szmato, nie drzyj się bo mi dziecko obudzisz głupia cipo. Samanta patrzyła się przed siebie jak by ją ktoś zdzielił bejsbolem. what tha fuck? - wyszeptała. Nie wiedziała że ktoś nad nią mieszka, a do tego z dzieckiem. No ale uśmiechnęła się do siebie: no, teraz to nie jest nudno, a człowiek już tyle się dowiedział.
Dwie godzin później Samanta była ubrana w lekki dres, i szykowała się do tego czego ani razu nie spróbowała. bieganie... umówiła się ze znajomą, która miała ją wprowadzić w to czynne spędzanie czasu.
Kamila była niższą od Samanty kobietą, która nie wyróżniała się niczym, po prostu była. Samanta podbiegła do niej i zaczęła się rozciągać. Stwierdziła, że tak trzeba bo na każdym filmie tak robią. Kamila od razu stwierdziła:
-- Za dużo filmów się naoglądałaś. Czy widzisz tu kogoś kto się gibie i wygina?
-- No nie. -- odparła Samanta.
-- No to przestań, bo wyglądasz jak debil.
Samanta momentalnie stanęła na dwie nogi, gapiąc się na Kamile, stwierdzając:
--Sram na to bieganie. Debilem nie jestem. Mówiąc to obróciła się na pięcie i zaczęła powoli biec w stronę swojego domu. Po kilku minutach, wpadła na pomysł, że trochę zmieni trasę z linii prostej na mocno okrężną. Jej brązowe włosy rozwiewały się na wietrze, choć mało ją obchodziło kto patrzy, zaczęła się zastanawiać nad tym jak widzą ją inni. Po krótkim dystansie i tak już mało kto patrzył, Samanta siedziała łapiąc oddech na ławce. Kondycja, kondycja, całe dnie w biurze za biurkiem, ciągle tylko myślenie, a tu proszę, nawet bieganie na autobus nie jest tak męczące. Podniosła się i powolnym krokiem zaczęła się przybliżać do kamienicy, w której był jej dom.
W domu nie było lepiej, puste pokoje, puste ściany. Wkurza mnie to - pomyślała. W tym momencie zadzwoniła komórka. Spojrzała na ekranik, gdzie migał napis: Mama.
Kurwa, teraz. Odebrała. Rozmowa była jak zawsze umilona. Ale po jej zakończeniu, wiedziała że mogła inaczej ją poprowadzić, a tak będzie musiała odwiedzić rodziców, a drugim końcu Polski.
Komu przyszło do głowy dawać jej wolne. Całe dwa tygodnie. Przecież jak nie znajdzie zajęcia, przekręci się tutaj. Kurwa!! wrzasnęła. Odpowiedział jej ten sam kobiecy głos: Zamknij paszczę stara ruro, chcesz się drzeć to do burdelu. Tu mieszkają dobrzy ludzie. Pizda. Samanta tym razem miała to gdzieś i odpowiedziała: Spierdalaj!! Odpowiedź była natychmiastowa: I tak trzymaj...
Samanta koniec dnia spędziła na oglądaniu przewidywalnych seriali, filmu który miał z 6 lat na karku i kulał oraz zjedzeniu pizzy. Położyła głowę na poduszce. Zasrany dzień, zasrane życie. Jak inne kobiety wytrzymują ten czas bez facetów, którzy nie jednokrotnie są zgryźliwi, marudzą, chcą tylko seksu, i są jak dzieci. Ale są, przy nich nie można się nudzić, niech mówią sobie kobiety co chcą, bez nich życie nie miało by sensu. Ale Samanta była sama, więc gdzie był jej sens życia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz