Opowiem wam opowiastkę małą,
o kobiecie co w środku lasu, w małym domku, samotnie mieszkała.
Choć była piękna i miała zgrabne ciało,
z żadnym mężczyzną jeszcze jej się ułożyć nie udało.
A że adoratorów miała co nie miała,
żaden nie sprostał lub nie dał rady, niezdara.
Bo kiedy pojawiał się jakiś amant z daleka,
ona ciszyła się, że on jeszcze nie ucieka.
Każdy bowiem po pewnym czasie ucieczką się ratował,
nie z powodu jej ciała, czy jej braku wyuzdania.
Problem leżał w innym miejscu to oczywista sprawa,
ona po prostu nie wiedziała czego chce od siebie i od swojego kochanka.
Każdy amant przechodził przez to samo,
czy tego chciał, lub co chciało jego ciało.
Ona jednego dnia była oschła i zimna,
a innego ciepła i pożądliwa.
Jeszcze innego chciała zaspokoić swoje zachcianki materialne,
a innego chodziła i wylewała z siebie wszystkie żale.
I tak zmieniała się, przeinaczała swoje priorytety,
nie wiedząc czego chce i czego pragnie, niestety.
Dlatego kiedy już starość zajrzała jej w brązowe oczy,
nikt nie podał jej choćby szklankę wody.
Bo tyle jej pozostało ze swojego charakteru i postępowania,
gdzie do końca nie wiedziała, czego chce i dla kogoś to wszystko pozostawia.
Morał z tej opowiastki jest taki,
jeśli chcesz być szczęśliwym, zdecyduj się na coś,
albo wiedz czego chcesz od życia,
aby wiedzieć kogo szukasz, aby znaleźć tą osobę, która ci to będzie urzeczywistniać.
Autor: autor bloga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz