poniedziałek, 22 września 2014

"Aby zapomnieć" - opowiadanie

Kamila siedziała na fotelu w kucki wpatrując się w jeden punkt i zajadając się chrupkami kukurydzianymi. Ale mam zjeba... życie - myślała - Dlaczego?

   Dwa tygodnie temu była w galerii handlowej. Przechadzała się i zobaczyła go, jego, jej byłego chłopaka, jej byłą miłość. Stał z dwadzieścia kroków od niej, obejmując jakąś dziewczynę w jasnych włosach. Patrzyła na to przez chwilę, po czym obeszła go i ją, i poszła dalej. Dalej, czyli wyszła z galerii handlowej i... Znalazła się przed drzwiami swojego mieszkania. Otworzyła drzwi, weszła i zamknęła drzwi. Uruchomiła laptopa, przejrzała wpisy na Facebooku, zrobiła sobie kolację, a później toaleta i spać.
   Czuła jak ją to zaczyna otaczać, po prostu to czuła. Kiedy się przebrała w koszulę nocną i ułożyła w łóżku, zaczęło się. Na początku niewinnie, ale zaczęło - myśli, wspomnienia, słowa, czyny.
   Dzień ich rozstania, chwila ich rozstania, słowa, gniew, kłótnia - wszystko wtedy było. Choć minęły 3 lata, w jednej chwili wróciło. Nie była ze stali, czy z kamienia, też czuła, też coś ją raniło, też ją coś weseliło. Wróciło to wszystko, o czym chciała i starała się zapomnieć, zakopać gdzieś w sobie. Poczuła nawet, leżąc tak w łóżku, jak oczy jej się szklą, jak łzy napływają do ich kącika. Powstrzymała się, ale było blisko.
   Kolejne dni były takie jak wcześniejsze, dzień jak co dzień. Tylko czasami dopadały ją myśli o tej dziewczynie, o nim, o wcześniejszych czasach z nim, wspomnienia chwil miłych i przyjemnych, ale też i tych złych, trudnych i brudnych.
   Tyle pracowała nad zapomnieniem, spłyceniem uczucia, wyparciem go, zakopaniem głęboko w sobie. Ale wystarczyło, że go zobaczyła, a wszystko wróciło. Przecież, aby odseparować się od niego zablokowała go na Facebooku, ale widać, to nic nie dało.
   Rodzina, codzienne życie, facebook - miało pomóc i pomagało, ale poległo w kontakcie z rzeczywistością. To było najgorsze, że poniosła porażkę w związku z nim, i teraz okazało się, że poniosła porażkę w zapomnieniu o nim.

 -- Dlaczego? - wymamrotała - To nie sprawiedliwe.

   Wróciły wspomnienia, wróciło uczucie, wróciły złe i do dobre emocje, ale więcej tych złych. A przecież starała sobie życie ułożyć, poukładać. Teraz siedzi w pustce, pustym mieszkaniu, w pustym pokoju, w pustym wnętrzu.
    Znajomi i rodzina mówiła, aby sobie kogoś znalazła, aby kimś zapełniła tą pustą przestrzeń, ale nie potrafiła. To nie takie proste. Serce to serce, a umysł to umysł, nie do zgrania.
    Kochała go, nadal go kochała, mimo tylu dni, tego czasu, tych lat... go kochała.
    Była silna, była twarda, była doświadczona przez los, a mimo wszystko łzy same poleciały i płynęły po policzkach.

Autor opowiadania: autor bloga - 22 września 2014.

2 komentarze:

  1. Hm. Mówisz, że serce i umysł nie potrafią grać w jednej orkiestrze? :)
    Możliwe, że masz rację, chociaż ja akurat porywam się z motyką na księżyc i próbuję to jakoś zsynchronizować. Nie jest lekko ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się tego zgrać z jednego prostego powodu: umysł wszystko analizuje, a serce idzie za ciosem, nie zastanawia się nad konsekwencjami, po prostu działa. Nawet medycyna tak twierdzi: do puki serce bije, człowiek żyje, mimo że umysł może kompletnie nie pracować, a dane ciało to tylko ciało.

      Im więcej nad czymś się zastanawiasz, tym więcej wątpliwości. Jeśli działasz słuchając serca, to nie baczysz na pewne niedogodności, bo liczy się coś innego.

      Usuń