wtorek, 31 marca 2009

zapamiętane

Krople deszczu umierające na szybie
Życie przenikające przez palce
zapatrzeni w jedność
oczy przymknięte myślami
kochałaś mnie
kochałeś mnie
kochałam
kochałem
udowodnić się nie da
zabić się nie da
żyć trzeba
wszystko poukładane
umierające łzy chmur
zwieszone głowy skazanych umysłów
nie wydawaj wyroku za wspomnienia
nie wydaje
nie wydałam
kocham cię.

niedziela, 22 marca 2009

linia

"nie umiem"
Stoję na szczycie wzgórza
patrzę
zabiłem to
zrobiłem to
gołymi rekami
zabiłem
stoję na szczycie wzgórza
płaczę
zaciskam palce w siebie
przytulam siebie
ból
płacz i lament
stoję na szczycie wzgórza
ślepota
zaćmienie
nic nie umiem tworzyć
niszczę
tak, masz rację ukochana
przecież nie nauczyłem się być z kimś
mogę kochać?
nie
nawet miłości mi nie dano
jak mam to znać
docenić
stoję na szczycie własnego ciała
dlaczego umarłem
nie wiem
pokochałem i kochałem
być nie umiałem
kochałem
na zawsze
i tyle.

"szarfa"
Biała szata zwiewnie przelatująca
szarfa namiętności opadła na gałąż
pragnienie
odchyla się kwiat marmurowej róży
głaszcze mnie płatkami
leże na ziemi
otwarte oczy są białe
ciało bielsze od bieli
nie patrzę
gałąź ugina się do mnie i dotyka po cichu
trawa spokojnie mruczy
muska mnie swoimi myślami
nic nie mówię
szarfa ulatuje w niebiosa
napis na niej nie wskazał mi drogi
miłość
poległem za nim wypowiedziałem napis na szarfie
bo godnym trzeba być tych słów
i zasłużyć aby kochać
oddanym.

"nie ja"
rzeka
brzeg
patrze
ja
samotny
myślę
miłość
nadzieja
wiara
ból
oddanie
ból
czego brakuje do szczęścia
ukochanej.

Co ma teraz znaczenie jak straciłem wszystko..... ??

piątek, 13 marca 2009

powiew miłości


"krzyk wolności"

Podchodzę do lustra
patrze na nie swoją twarz
usta się lekko otwierają
zakończenia palców zadają dotyk
czarne szkło udaje mnie
palce mocniej przylegają do szkła
nie mów, nie słyszę
pęka na pół ja świat
rozpada się na ostrza
rozbijają się w nadziei
przechodzisz przez odbicie mnie
krzyczysz, wrzeszczysz
dlaczego mnie ranisz
dlaczego jesteś
po co żyjesz tylko raz
Odpowiadam szeptem
dla miłości i kochania.

"na zawsze jedna"
lazur nieba zniewala
pragnienie miłości silniejsze
poszukiwałem zbyt wiele
chciałem miłości, nienawiść
nie zrozumienie
kiedy zobaczyłem ciebie
szczęście poczułem
radość że żyje
zakochałem się
przestał się liczyć mój świat
byłaś tylko ty
Dziękuję
bo jesteś
innej nie zechcę
na zawsze.

niedziela, 8 marca 2009

dla ukochanej

choć może to dziwić.... ale kocham Małgosię całym sercem. Może to dziwne, ale nie zmienię tego bo nie chce :)

"Małgosi"
zataczając krąg nad ziemią
wzrokiem przeczesując domy
widzę rude włosy
powiem czułości
wspaniałość
przysiadam na krześle
obserwuję
piękność
krągłość
podchodzę
palce przenikają jej ciało
dlaczego jestem ubrany w aureole
patrze w oczy głęboko
nie widzisz mnie
kocham cię
nie mogę cię kochać
tak wiele oddać za to aby być
bo nic pięknego nie ma
życie przy tobie wyśnić
bo jesteś.

"odejście"
ból przepełnia moje serce
wiem co zrobiłem
sznur czeka na mnie
robię krok w przód
dywan muska mnie
serce wyrywa się
wstępuje na stołek zapomnienia
oddałem ci siebie
przepraszam
chwytam niezdarnie sznur
zakładam na szyję
zimno przenika ciało
lekko oddaje to co wziąłem
zaciskam
skok
szelest kości
dygotanie oddania duszy
nikt nie kocha
po co żyć
dla nadziei, bezsensu.

sobota, 7 marca 2009

płacz daje siłę

"udawanie"
Podchodzę do ciebie
wyciągam serce czerwone
nadzieją napełnione
wiarą napełnione
spójrz jestem z czerwienią na rękach
obracasz się
spoglądam na rękę
widzę piękno
słowa same ranią
nic nie dajesz, to zło
nie umiem kłamać uczuć
łzy same rozpadają się
chcieć to nie móc
nadal stoję z sercem dla ciebie
odeszłaś
stoję samotnie
twój uśmiech
czekam.


"samotnie"
Wyruszam na poszukiwania miłości
spotykam zakłamanie
znajduję udawanie
wracam do miejsca gdzie byłem
spoglądam na szare ściany
widzę samotność
leży tak bezgłośnie na mojej kanapie
podchodzę udając hałas
klękam przed znienawidzonym pięknem
palcami przeczesuje lśniące włosy
dotyk powoduje zimno na ciele
otwiera oczy przenikliwe
uśmiech oddaje mnie
nie okazuje uczucia
rzuca się na szyję
nie widziała mnie tyle czasu
tęskniła, myślała
czekała aż wrócę
pokocham jej wnętrze od nowa
nie przytulam, nie witam
łzy bólu
dlaczego, bo jestem
wstaję i odchodzę
patrzy na mnie z uśmiechem
słowa przenikają całe ciało
wrócisz, nawet jak ktoś odda ci siebie
jesteś mój i tylko mój
zawsze będziesz do upadku
wracaj szybko, czekam
co robię nie tak, że daje siebie
nie wiem, odchodzę
wolę śmierć niż szarą ukochaną
która czeka na tapczanie
zabija wszystko we mnie pięknego
nie rozumiesz, nigdy nie pokochasz.


"Mał"
Tęsknota i pragnienie
pokładana wiara i nadzieja
zawsze to samo
zakocham się, pokocham
poznany zostaje kopa
zabiją się cząstkę mnie
kolejne miłości zdziwione, dlaczego
trudny charakter, pół zaufania
dlaczego?
Zraniony za wiele razy
zabijano mnie za wiele razy, pamiętaj
nie znasz mnie
uczę się kochać i kocham
dlaczego wybaczyć nie potrafisz
twoja miłość rani
nie okazujesz co czujesz
powiedz co problemem a co radością
nie jestem ważny, wycofujesz się
powiedz prawdę, nie kłam
nie kłamie
nie robię uników, poznajesz
nie podoba się, zabij kolejny raz
tak łatwo to zrobić
nie wiesz jaki jestem
a mówisz, kocham
nie udawaj
nie zabijaj, proszę cię
też chce ciepła i oddania
nie tylko życia dla ciebie
może przestaniesz widzieć tylko siebie
czy taka ważna jesteś bez mnie
czy warto kochać jak kochasz siebie
nie poznam tego nigdy
nie chcesz nic od mnie to pokarz to
Czy udawanie taki proste?
bardzo dobrze ci się udaje
ciepło w sercu miłe słówka
prawda inna jest
nauczyć okazywania i dawania nauczyć musisz się
tylko to na mnie się bawisz
tak łatwo ranić i się śmiać
płacze do poduszki
słyszę twój śmiech
to nie szczęście, to oszustwo
miłość to szczęście, przebaczenie, szczerość
niczego nie ma
same kłamstwa
na zawsze.

dla Małgosi :)
"oddanie"
słońca uśmiechem nas obdarowujące
palce złączone miłością
oczy ucieszone
szarość nie istnieje
lekko odrywam rękę
przelatuje po plecach
palce dotykiem koją twoją skórę
przystajemy na łące namiętności
spojrzeniem raduję się tobą
ustami wyrażam podniecenie
języki złączone, wirujące
udekorowanie piersi
pocałunkiem oddaje im świętość
językiem kołuje czerwień wzniesień
palce obejmują krągłości
przesuwają się i muskają
język znaczący trasę mokrym śladem
oddech oddany do pępka
odpinam spódnicę uwielbienia
opada bezgłośnie na storczyki
lekko opadasz na kwiaty ukochania
palce przenikające majtki
śliczności ukochana
kocham cię
jaka jesteś i widzę cię całą
przenikam cię po udach i łydkach
delikatnie zbliżam się do otworu rozkoszy
usta czerwone spotykają moje usta
ciepło oddechu wiruje w tobie
język zakreśla swoje terytorium
poddaje cię próbie miłości
czujesz muśniecie wzgórków czerwonych
wirowanie ciepła w sobie
nie przestaje
do końca
wzbiera w tobie siła
trzęsienie ziemi prawdy
powoli oddaje ruchy spazmatyczne
krzyk wydziera się z moich ust
pragnienie zmieszane drażnieniem uwielbienia
spojrzenie naszych oczu
miłość
oddanie
wbijasz mi paznokcie w plecy
zadajesz ból
lekko odchylasz się
wybuch krzyku sprawia noc w dzień
najgłębiej
przychodzi rozładowanie
wirujące odczucie wybucha
kładę głowę i płaczę
kocham cię
z końcem życia.

mam nadzieję że jej się spodobają :)

Wiersze pisane z wielkim niebotycznym i nie do wytrzymania bólem głowy :( :( :( bez wziętych tabletek przeciw bólowych............

środa, 4 marca 2009

podniebnie

wiersze napisane dla Małgosi - nie mają tytułów ponieważ wyrażają to co w sercu, żal, ból, tęsknotę, miłość, nienawiść.....

Dziękuję że byłaś i wiele mnie nauczyłaś aby nie być jak ty :) NIGDY

------------------------------------------

niebo niebieskie zakrywa cię
dajesz tak wiele
nie oddaje ci nic
przepraszam
nauczę się
pozwól mi wierzyć
nie, dlaczego
kocham cię, odeszłaś
po co to wszystko
nie chciałaś takiej miłości
udawałaś
boli mnie twoje kłamstwo
łzy same upadają
płacze do samotności
myślę o tobie
kocham cię nadal
dlaczego to boli
odeszłaś
nie pozwalasz zapomnieć
zacząć nowego
nigdy nie znałaś
pokochałaś
pustka ukochania
kochałem sam
chciałem sam
wszystko
byłem sam
ty stałaś i się śmiałaś
chciałaś dotknąć
poczuć, trzeba było podarować ciepło
kolejny raz nie kochał ktoś
Ania pomogła wyjść, przyjaźń
ona mnie zna
znają mnie jej dzieci
a jednak ty mnie nienawidzisz
odchodzę, nie pamiętaj
za czas jakiś przyjdzie samotność
pusty pokój i nikt koło ciebie
objęcie ukochanego które nie da ciepła
nie tęsknij
zabij mnie w głowie i sercu
nie możliwe
wiem
na zawsze
kocha się prawdziwie raz
do końca.

------------------------------------------

dotykałaś mnie swoimi dłońmi ciepłymi

obejmowałaś nogami
całowałaś namiętnością
podarowałaś mi miłość
chęć życia
nie oddałem tego
dałem jeszcze więcej
dałem siebie
przestałaś dawać
przestałaś dotykać
obejmować
dlaczego
za wiele dawałem
chciałem
teraz łzy i żal
pytanie
dlaczego ty
zabij się
przecież umieranie jest bezcenne
jestem nikim dla ciebie
nie umiem powstrzymać bólu
serce nadal kocha
powiedz tak łatwo ci przyszło zabicie serca
a ja go nie zabije
niech zamieni się w kamień
może ktoś w tedy pokocha
raniłaś i ranisz
jesteś dumna
mam szczęście że tak.

------------------------------------------

zapatrzony w jedność

pragnienie miłości
prawdziwość umarła
pokochałem i nic z tego
wynik minus
zatracenie w sobie
samotność
szukanie rozwiązanie bólu
przecież tak łatwo udawałaś
życzę ci samoluba
aby cie zdradził
poczujesz to co ja
nie umiesz ranić
umiesz zabijać
odległość nie ma znaczenia
i tak się nie liczyłem
zakłamana
życzę ci dziecka która cię będzie nienawidzić
dla którego matką nie będziesz
nie umiesz kochać jak je pokochasz
kochasz siebie i tylko siebie
nie odpowiedz za puszysta w sobie
za wielka dla innych
dama
miłego życia w samotności a w tłumie
nie życzę ci śmierci
po co odbierać ci coś cennego
jak nic nie masz
łzy i ból
to dajesz
nie pomyślisz że to ty problemem
inni
nie kochani maja ciebie kochać
na zawsze nie pokochasz
nigdy.

------------------------------------------

białość nieba

zapadające sie kawałki chmur
nienawiść
zdechnij
nienawidzę cię
życzę ci śmierci
takie słowa usłyszałem
niegodny ja
ból miły
kłamstwa misze
zadałaś co chciałaś
myślenie o sobie najwspanialsze
też zacznę udawać
nie będę mówić prawdy
ona zakazana
nie odejdę z tego świata
nadal będę dawać siebie
innym
nie chcesz musisz mnie chcieć
aniele upadły
wracaj do piekła
tam twoje miejsce
nie kłamałem
nie oszukiwałem
chciałaś zabiłaś
duma cię przepełnia
kiedy zrozumiesz że czas się kończy a nie przybywa go
nic nie wiem
też mnie nie znasz
dobrze że nigdy nie poznasz mojego ja
ja nie jestem godny nawet spojrzeć
oddaj się sobie
kiedyś przyjdzie śmierć w samotności
i zapłaczesz dlaczego
bo nie będzie godności
zabijanej w każdym
wysysane miłości
szczęście
podaruj duchowi swojemu to co zabrał
niech odda
ale komu, jak nikogo nie kochałaś
nawet dziecka swojego
ukochanego
zabitego.

------------------------------------------

niedziela, 1 marca 2009

sukienkowo

"sukieneczka"
spoglądając na zwiewna sukienkę w oddali
biel w szarości spełniony
podążam wzrokiem za tobą
anioł
zwiewnie przemyka się ukojne
zrobić krok czy go spłoszyć
taki cudowny
moje serce wyrywa się do wspaniałości
biel powiewa bezczynnie
kocham, czy nie kocham
myśli za wiele
ciepło w sercu
dusza ogrzana promienieje
kocham
chce dotknąć
musnąć nie możliwego
ukochana
stoję przed swoim aniołem
płomienne włosy otaczają miłość
cudowny uśmiech zniewala
piękny głos powoduje zawrót głowy
tak bardzo kocham
prześliczne ciało podnieca
ukojny zapach ciała drażni namiętnie
przytulam i nie chce innej
ukochana
z tobą na zawsze
jesteś, dziękuję.

"białość"
biały puch na szybie
stęsknione marzenia
palce domagające się poczucia że jesteś
tęsknota ogarniająca serce
brak twój aż boli
kochanie
zabierz mnie do siebie
chce położyć się koło ciebie
jestem
kocham
jestem kochany
co więcej na świecie potrzebne
czułości oddania
udawać nie potrafię
kocham prawdziwie
na zawsze cały twój
powiedz czy szczęśliwa w sercu
kocham tak jak umiem
nauczyłem się sam
daje siebie całego nie prosząc o więcej
przyjmujesz oddajesz mi tak wiele
kocham cie promyczku
nie przestane
przy tobie zawsze
ukochana przy tobie szczęście
serce wola
pragnie ciebie i tylko ciebie
jesteś, dziękuje
kocham i będę do końca życia
przy tobie aniele
tego chce i tego pragnę.