niedziela, 22 marca 2009

linia

"nie umiem"
Stoję na szczycie wzgórza
patrzę
zabiłem to
zrobiłem to
gołymi rekami
zabiłem
stoję na szczycie wzgórza
płaczę
zaciskam palce w siebie
przytulam siebie
ból
płacz i lament
stoję na szczycie wzgórza
ślepota
zaćmienie
nic nie umiem tworzyć
niszczę
tak, masz rację ukochana
przecież nie nauczyłem się być z kimś
mogę kochać?
nie
nawet miłości mi nie dano
jak mam to znać
docenić
stoję na szczycie własnego ciała
dlaczego umarłem
nie wiem
pokochałem i kochałem
być nie umiałem
kochałem
na zawsze
i tyle.

"szarfa"
Biała szata zwiewnie przelatująca
szarfa namiętności opadła na gałąż
pragnienie
odchyla się kwiat marmurowej róży
głaszcze mnie płatkami
leże na ziemi
otwarte oczy są białe
ciało bielsze od bieli
nie patrzę
gałąź ugina się do mnie i dotyka po cichu
trawa spokojnie mruczy
muska mnie swoimi myślami
nic nie mówię
szarfa ulatuje w niebiosa
napis na niej nie wskazał mi drogi
miłość
poległem za nim wypowiedziałem napis na szarfie
bo godnym trzeba być tych słów
i zasłużyć aby kochać
oddanym.

"nie ja"
rzeka
brzeg
patrze
ja
samotny
myślę
miłość
nadzieja
wiara
ból
oddanie
ból
czego brakuje do szczęścia
ukochanej.

Co ma teraz znaczenie jak straciłem wszystko..... ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz