Kinga wpadła do domu jak torpeda, mama spojrzała na nią ze zdziwieniem. Kinga siedziała już próbując zdjąć kozaka, wpatrując się w pasek ładowania się systemu na jej laptopie.
-- Coś się stało, masz zginąć za 5 min? - zażartowała mama
-- Damian, Kasia, Dominika i Mirek mają się zalogować na fejsbuku. Muszę tam być.
-- Ale świat się od tego nie zawali jak zdejmiesz buty w przedpokoju i posprzątasz śnieg na dywanie
-- Mamo, co tam śnieg, oni czekają.
Laptop cały czas ładował system: -- No dalej ty złomie, ładuj się. Kurcze niby taki szybko miałeś być, a tu co. Kurde, no.
Po chwili Kinga klikała hasło do konta w systemie: -- Nie wytrzymam, teraz będziesz robić mi aktualizację. Rozjebiesz mnie!
Kolejna chwila: -- Wreszcie! Nie no, dlaczego ta strona się tak długo ładuje
-- Mi działa szybko, zaraz będzie obiad.
-- Mamo, ale ten laptop jakoś dziwnie powoli chodzi! Kur## mać, znowu siedział na nim ten zjebostan! Zabije go, po włączał jakieś programy do ściągania! Wreszcie... teraz chodzi szybko.
Kinga od momentu wpadnięcia do domu, nie obejrzała się na mamę. Wpatrywała się w ekran laptopa, chcąc w niego wniknąć: -- Gdzie oni są, przecież mieli być, czekam.
Kinga po 2 minutach wyciągnęła komórkę z kieszonki swojej spódniczki i połączyła się z kontaktem, KaHa: -- Co jest, gdzie jesteś? Czekam na wszystkich... Jak jeszcze nie w domu? Do sklepu, a po co? Ale miałaś być... Brat, jaki brat, a twój brat... Co ty mi tu gadasz... No ale... Dobra, a reszta... to nara.
-- I co się stało? Przepraszam, ale chyba inni zamiast skupiać się na znajomościach z internetu i kontaktach, które nigdy nie przejdą do sfery życia, woleli jednak codzienne życie, niż gnać do domu i czekać, aż któreś z was się pokarze. Wiesz Kinga, doceniaj co masz koło siebie, jakie osoby cię otaczają, niż to co masz na własność. Te rzeczy, które posiadasz są materialne, jednego dnia są, drugiego mogą się zepsuć, mogą zostać skradzione, mogą nam upaść i się zniszczyć. Zastąpimy je nowymi, nie patrząc na to, że one nam nic nie dają, są tylko przyjemnościami. Mają one nam zastąpić i ułatwić życie. Ktoś ci da misia, on się zniszczy za jakiś czas, zakurzy. Ale to co naprawdę dała ci ta osoba, nie zginie, nie zabrudzi się, nie zniszczy. Powiem ci kochanie więcej, to co dała ci ta osoba to cząstkę siebie, coś dobrego, coś czego nie da ci żadna rzecz.
-- Ale mamo, to miało być takie ważne.
-- Ważne było tylko dla ciebie, dla nich są ważniejsze sprawy. Kasia ma małego brata, z którym woli się pobawić, bo mama ją o to prosi. Musisz zrozumieć, że pieniądze tak samo jak rzeczy są ważne w życiu, ale nie mogą ci przesłonić tego, po co naprawdę żyjesz, dla kogo żyjesz. Kinga, słoneczko, są na świecie rzeczy, które nie wymagają posiadania, ale są nasze i coraz więcej ludzi zatraca się w pustce, fatamorganie pieniądza i rzeczy materialnych. Pamiętasz jak zepsuł ci się telefon, kto ci go naprawił. Pamiętasz jak dostałaś paczkę od ciotki z Hiszpanii, kto pomógł ci ją przenieść, a nawet wniósł na piętro? Takich rzeczy się nie pamięta, ale ona są. Ludzie widzę to co posiadają, a nie to co mają. Interesuje ich to co mogą posiadać, a nie otrzymać, mieć. wiele ludzi się nie uśmiecha, bo nie ma powodów do tego. Każdy ma problemy, ale bez pomocy innych jesteśmy zdani na siebie i upadamy. Sami nic nie możemy zrobić, żadna rzecz nam nie pomorze.
-- Mamo. To po co ludzie istnieją? Po co chcą zarabiać więcej, mieć więcej. Nowsze komputery, nowsze telefony, nowsze telewizory, wiesz o co mi chodzi? Tata, jak byłam mała, powiedział mi: że miłości, godności, zasad, uczuć, zaufania nie można kupić - można je otrzymać.
-- Widzisz słońce ty moje. Tata miał i ma rację. Ale coraz więcej ludzi o tym zapomina. Przyjdzie czas że to zrozumieją, ale będzie za późno. Ludzie nie mają drugiego życia. Pogoń za pieniądzem sprawia, że tracą go dwa razy szybciej niż osoby, które pracują ale dla nich praca to obowiązek, a nie chęć mieć więcej. Takie osoby robią to dla rodziny, chcą być z rodziną, chcą być z tymi co ich kochają. Dla takich ludzi ważne jest coś innego, niż dla człowieka który żyje aby mieć więcej, chcieć więcej. Takich ludzi jest coraz mniej, którzy pomogą ci bez zapłaty, powiedzą dobre słowo, nie licząc na nic więcej. Jak to mówią, tacy ludzie czasu nie liczą, bo dla nich życie to ten sam dzień. Dla takich ludzi ktoś jest zawsze młody, mimo że czas upływa. Takie osoby kochają pełnią życia, nie martwią się o rzeczy, które nie mają wpływu na to co będzie jutro. Takie osoby patrzą oczami, że coś można zrobić, że marzenia się spełniają, takie osoby czekają na to. Nie można tak naprawdę określić takiej osoby, ona żyje dla innych, a nie dla siebie. Takich osób nie można określić, opisać. Takie osoby trzeba poznać, wejść w ich świat. Kiedyś szłam chodnikiem i upadłam. Podeszła do mnie starsza kobieta z dziadkiem i mi pomogli wstać. Ta kobieta powiedziała w tedy do mnie: Dlaczego martwi się pani o to co było i jest, kiedy jutro może pani już nie być na świecie. Co zrobią w tedy pani dzieci? Niech pani docenia to co ma, bo to co nabyte, można nabyć jeszcze raz, ale tego co pani ma i otrzymała od życia, jeśli będzie pani to doceniać i dawać temu siebie, każdego dnia, nikt pani nie zabierze.
-- Opowiadałaś mi już to, mamo
-- Ta kobieta miała rację, a było to z 20 lat temu. I popatrz, jak ja to pamiętam. Teraz spójrz na sąsiada z pod 6, wszyscy wiedzą że ma inną kobietę. Nawet jego żona o tym wie, ale się do tego nie przyznaje. Kłócą się co wieczór, aż u nas na ostatnim piętrze słychać wszystko. A co by było gdyby, ona dała mu więcej siebie, a nie przesiadywała przed komputerem lub on bardziej skupił się na swojej żonie, a nie pracy. Czy nie było by im lepiej? Dlaczego nie chcą oni się poznawać, wiedzieć czym się interesuje drugie? Mają swoje światy, które się nie przenikają, są sami, choć razem i ile z tego mają naprawdę?
-- Każdy o nich wie, mamo. Ale nic nie mają?
-- Bo nic od siebie nie dają... Siadaj do stołu, zaraz tata przyjdzie to może pójdziemy na spacer, albo może jakaś komedia? Co... - uśmiechnęła się mama.
-- Dobrze.
...po obiedzie.
-- No to co dziewczyny, jakie plany na wieczór? - zabrał głos tata. - Ja proponuję, najpierw pozmywać, a później zrobić coś razem.
-- Ja proponuję komedię - odezwała się Kinga.
-- No to komedia. Ja idę zmywać, a wy księżniczki przygotujcie wszystko.
W pewnym momencie odzywa się komórka Kingi: -- Halo... Cześć... Jak mnie nie ma..., a to muszę być...? Oglądać film..., komedię..., nie sama..., a bo co? Z rodzicami... Jak ja na wszystkich czekałam, to mieliście mnie w dupie. Teraz czekacie na mnie, a co ja pudelek jestem, czy inny pies... Jesteśmy przyjaciółkami, a nie osobami na smyczy Kaha... Jak cię olewam..., a ty co zrobiłaś... Bo mama cię prosiła, a teraz moja mama mnie prosiła... Mam się zastanowić nad przyszłością naszej znajomości...? A co to za znajomość, gdzie jak masz problem to ja jestem u ciebie, a ile razy ja chciałam twojej pomocy, to ciebie nigdy nie było... Swoje fochy to pokazuj swojemu, a nie mi, ja się na to nie nabiorę... Kaśka,a kim ty jesteś aby świat kręcił się koło ciebie, ani moją siostrą, ani moją mamą... Jak co ze mną nie tak... Teraz wybieram komedię i będę ją oglądać z rodzicami... To nie moja wina, że jesteś sama. Widać tyle dajesz od siebie, że teraz jesteś sama w pokoju. Nara...
-- Dlaczego nie zaprosiłaś jej do nas. - odezwał się tata wycierając ręce w ścierkę i stając w przejściu
-- Tato, ona nie ma takich rodziców jak ja. Oni nie rozmawiają ze sobą o wszystkim, nie prowadzą rozmów o... - uśmiechnęła się - nowej spódniczce sąsiadki. Jej rodzice nic nie widzą o niej. Rozumiesz?
-- Tak rozumiem. Jej rodzice tak bardzo doceniają to co mają, że nie zauważają jaka jest ich córka i jej nie znają. Ale zaprosić możesz. Jak nie będzie się jej podobało, może wyjść w każdej chwili.
Kinga zadzwoniła do Kasi. Kasia przyszła po 20 minutach. Stała w drzwiach dygocząc jak osika: -- Dzień dobry...
Kasia po rozmowie z mamą i tatą Kingi postanowiła pójść na studia dziennikarskie, a nie jak chcieli jej rodzice medyczne.
-- Po co masz się męczyć w pracy przez połowę życia, która nie będzie ci dawać radości i satysfakcji, a do domu będziesz przychodzić zmęczona i bez chęci do czegokolwiek. Lepiej mieć mniej i być szczęśliwszym, mieć radość ze zrobienia czegoś dobrze i satysfakcji, a po powrocie do domu mieć chęć zrobić coś jeszcze. Lubisz informacje, plotki, jesteś takim mini detektywem, piszesz do gazetki, jesteś zastępcą naczelnego lubisz to co robisz, daje ci to radość, to jak sama powiedziałaś - idź na dziennikarstwo. Jeśli zrobisz tak jak chcą twoi rodzice, a nie ty, zaprzepaścisz swoje życie. I nie zrozum mnie źle Kasia: ale argument, bo lekarze, chirurdzy zarabiają dobrze. I co z tego, kiedy ty jest lekarzy, którzy nie mają podejścia do pacjenta i odwalają rutynę. - wspominała słowa Kasia wracając do domu, wieczorem. Pierwszy raz od kilku lat poczuła, że może jej się udać. A teraz wiedziała, co chce od życia... na pewno nie tego co pokazywali jej, jej rodzice - takiego życia nie chce. Miała wiele rzeczy, a wolała by aby jej mama i tato ją przytulili choć raz i powiedzieli, że są z niej dumni. Ale oni woleli swoje światy, mieć więcej, a tracili przy tym całe życie i tych, których kochali.
Kasia zdała na dziennikarstwo i ukończyła uczelnię. Kinga ukończyła szkołę i zatrudniła się jako obsługa klienta w banku. Po rozpoczęciu studiów wieczorowych i ukończywszy je, została zastępcą kierownika banku. Obecnie ma córeczkę, męża i jest szefową banku na województwo. Z rodzicami widzi się co dziennie, schodząc rano i podczas dnia w domu.
--------
Opowiadanie powstało w formie chwili, jednej myśli. Miało być kilkoma zdaniami, a przerodziło się w opowiadanie. Są w nim zawarte moje przemyślenia i zagadnienia, prawdy jakimi się kieruje.
Opowiadanie to fikcja literacka...
I ktoś może twierdzić, że życie nie jest takie. A ja uważam, że wszystko zależy od nas, jak wygląda każdy nasz dzień, czy życie. Jeśli nie damy coś od siebie, nic nie będziemy mieli. Żyć jak by nie miało być jutra...
Praca życiowa, ukazująca to co niby każdy z nas wie lecz mało kto się to tego stosuje. Duży plus za ciekawe opowiadanie przekazujące tyle niby znanych wartości, lecz niedoszczegalnych na co dzień.
OdpowiedzUsuń