Napisane z własnych spostrzeżeń i odczuć...
"myśleć życiem"
Karolina usłyszała jak w zamku przekręca się klucz do drzwi. Do domu wracał Kamil, jej narzeczony. Nawet się nie ruszyła, po co. Usłyszała jak Kamil wszedł do przedpokoju, zamknął drzwi i zdejmował buty. Po chwili krzątaniny, Kamil pojawił się w gościnnym pokoju:
-- Cześć kochanie.
-- Cześć skarbek - odpowiedziała mu Karolina - Jak w pracy? Obiad masz w piekarniku.
-- A nudno - usłyszała odpowiedź dobiegającą z kuchni.
Nudno u Kamila oznaczało tylko, że nic co by ją mogło zainteresować. Przecież wiedziała, że działo się bardzo dużo i ciekawie. Jej laptop zabuczał nerwowo, dając do zrozumienia, że program który uruchomiła lekko przeciąża jego obwody.
Kamil wszedł z talerzem pełnym ziemniaków, surówki i udka z kurczaka. Usiadł przed tv i włączył go jednym przyciskiem. Odwróciła się do wyświetlacza swojego laptopa, czuła jak Kamil na nią patrzy. Wiedziała, że zaraz wyłączy telewizor i siądzie przed swoim laptopem. Patrzyła się na stronę, którą otworzyła przypadkiem, aby poczytać na temat: metody tworzenia herbaty. Kamil wpatrywał się intensywnie w swojego laptopa, jak by miał w niego wejść.
Przychodziła godzinę wcześniej od Kamila z pracy. W ciągu pół godziny ogarniała mieszkanie i nastawiała obiad, który przygotowywała rano, przed wyjściem do pracy. Co więcej można robić? Mieszkała z Kamilem już rok i przyzwyczaiła się do tego życia. Od kilku dni zaczynała patrzeć na to inaczej, z boku. Każdy jej zazdrościł, jej znajome tak bardzo chciały takiego życia, że wypruwały sobie żyły aby takie je mieć. Kolejne 30 min starczało jej na przeglądniecie wszystkich stron, które ją interesowały. Z pobieżnym przeczytaniem: o co chodzi i jakie to jest nudne. Każdy dzień wyglądał podobnie albo tak samo. Miesiące wyglądały tak samo... dzień w dzień. Kiedy próbowała coś zmienić, Kamil szybko podcinał jej skrzydła. Blokował jej każdy pomysł, odmienność. Ona chciała coś robić, coś zrobić. On chciał tego co ma, ale co on miał? Internet - globalna skarbnica wiedzy, portale, informacje, rozmowy - kompletna nuda, za dużo tego. Jej znajomi mieli po koncie na kilku portalach. Zasada: im więcej tym, jeszcze więcej możesz poznać. Puste znajomości, bez przyszłości. Co to za znajomość przez internet, bez kontaktu fizycznego? Zainteresowania: przez internet kompletnie przestało ją interesować cokolwiek, po co? Kiedyś czytała książki, chodziła do kina, wychodziła na spacer ze znajomą, interesowała się tańcem, słuchała muzyki, oglądała seriale z wypiekami na twarzy, robiła zdjęcia - odkrywała siebie każdego dnia. A teraz, nic jej się nie chce... a przecież też pracowała i jej się chciało po pracy coś zrobić. Teraz nie ma chęci, nie ma motywacji. Kamil bardzo sprawnie wyplenił z niej to co w niej było najlepsze przed wprowadzeniem się do niego. W klatce, w której mieszkali nie znała nawet sąsiadów, nie widywała ich. Nikt tu nie rozmawiał, nie wymieniał się plotkami, informacjami. Ludzie montowali kotary i zasłony, które nie przepuszczały światła - aby ich nie było widać. Konspiracja, ukrywanie się, WYOBCOWANIE. Zaczynało ją to męczyć, chciała czegoś innego. Nawet seks był przewidywalny, bezbarwny, po prostu aby sobie ulżyć, niż kochać się namiętnie, oddać się swojemu ukochanemu. Gdzieś przeczytała, że ludzie w dużych skupiskach ludzkich, szybko się nudzą i szukają nowości. Coś w tym jest... ponieważ faceci, którzy pisali do niej na komunikator, to osoby z dużych miast a do tego żonaci. Jeszcze jej się nie zdarzyło, aby ktoś ze wsi napisał. Mogła by coś zrobić w domu, ale bez Kamila to nawet nie warto próbować, czegoś zmieniać. Wystarczy, że przestawiła komodę z szafką i już było gadania przez 2 miesiące. Gdzie się podziały chęci na zrobienie czegoś? Gdzie ochota na coś? Czasami kiedy nie mogła spać, chciała wyjść na spacer i pochodzić po ulicach, pustych ulicach. Ale to było tylko marzenie. Wcześniej to co było chęcią, teraz stało się marzeniem. Marzeniem, które się nie spełni. Żyj pełnią życia, daj się ponieść... - głosiła reklama na jakiejś stronie. Taaa, pełnia życia, ponieść się - tylko czemu.
Jej rozmyślania przerwał donośny męski głos w mieszkaniu nad nimi: Gdzie obiad?
Odpowiedź padła prawie od razu: W piekarniku. Debil jesteś, że nie wiesz gdzie może być piekarnik?
Męski głos: Spadaj. Lepiej powiedz jak było na zebraniu u dzieci.
Odpowiedź: Tatuś się znalazł. Trzeba było iść, a nie mnie wysyłać.
Męski głos: Co dziś w telewizji?
Odpowiedź: to co zawsze, zobacz do programu.
Po kilku wymianach zdań, wszystko cichło. Czasami widziała sąsiadkę z góry: nigdy nie była mocno umalowana, raczej był to makijaż dostojny. Wiedziała, że jej mąż może nie jest idealny, ale jej nigdy nie uderzył. Zawsze kiedy przychodził z pracy, rozmowa toczyła się inaczej. Niby się kłócili, ale później jak by się godzili. Wiedziała, że oboje oglądają seriale lub jakiś film. On zawsze pyta się o dzieci, jak im idzie w szkole. Czasami słyszała, jak schodzą z góry. Odgłosy śmiechu, zabawy, nigdy nie usłyszała niczego złego powiedzianego przez dzieci, na słowa ojca. Dziwiła się nie raz wracając z pracy i widząc jak ta kobieta i jej mąż idą za rękę, on ją obejmuje, albo siedzą na ławce obserwując dzieci na placu zabaw. Ktoś by powiedział, że są złą rodziną, ale jednak trzymają się razem, idą przez życie razem. Podziwiała ich, że ich życie przeplata się, dzielą się swoim dniem ze sobą. Złapała się na tym, że zazdrości jej takiego faceta. Przecież niby się wyzywali, ale mimo wszystko była między nimi miłość, każdy z nich oddało by życie za drugiego. Mieli po prostu taki, nie banalny styl komunikacji między sobą.
Ona nie miała takiej komunikacji z Kamilem, próbowała nie raz: pokłócić się, zagadnąć. Nic nie działało, nic nie pomagało. Jej życie było puste, samotne... czuła to, że to mieszkanie, a raczej Kamil ją wyjaławia, jak pole na pustynie, a przecież kiedyś była dorodnym lasem, szumiącym swoją historię. Teraz pozostało kilka sosenek i nic więcej.
Od pewnego czasu zaczęła się łapać na tym, że rozmyśla nad odejściem od Kamila i powrotem do rodziców. Pieniądze, które posiadała nie dawały jej szczęścia. Nie raz trzymała wypłatę w dłoni i nie wiedziała, co z tym zrobić. Inne kobiety kupowały sobie sukienki, buty, kosmetyki, a ona - niczego nie potrzebowała, wystarczało jej to co ma.
Chodziła do pracy, gdzie byli ludzie. Ale i tam istniało to samo, co w tej klatce. Nikt prawdy nie powiedział, nikt nie opowiadał tego jak mu się żyje. Puste rozmowy o niczym, puste kawały, przy których człowiek się śmieje bo musi, a nie bo to śmieszne. Głupi flirt, przy którym faceci się zaczynają angażować i chcą czegoś więcej, nie patrząc na wnętrze, ale na urodę. Kobiety, które będąc podrywaną pozwalają na więcej co kończy się przygodnym seksem w hotelu. Zdrada to coś naturalnego, normalnego, miała własne zasady i się ich trzymała.
Wszystko z nudów, braku perspektyw, chęci, motywacji... dla siebie.
Karolina nacisnęła przycisk "power" w laptopie, obserwując jak wszystko się zamyka. Jutro wszystko będzie tak samo jak dzisiaj i wczoraj. Zamknęła laptopa i obróciła się do Kamila, który wpatrywał się nadal w swojego laptopa. Przeszła przez pokój do sypialni i rozścieliła łóżko. Ubrała pidżamę z motylkami na piersi i wsunęła się pod kołdrę. Rano przecież trzeba iść do pracy, która nie daje satysfakcji, wrócić do domu, zrobić coś na szybko i włączyć z nudów laptopa i przeglądać strony, których się nawet nie czyta. Przeglądnąć listę znajomych, których się nigdy nie pozna, a przez Kamila można zapomnieć, że kiedykolwiek zaangażuje się w coś więcej niż pustą znajomość, dla zabicia czasu.
Zamknęła oczy...zasnęła snem, który nie dawał ukojenia i odpoczynku, był odmierzonym czasowo bytem. Denerwowało ją to, że tu wszystko dzieje się na czas, ludzie gdzieś szybko idą, pędzą. Czuć pośpiech, brak chęci na zatrzymanie się i zobaczenie co się mija. Co ludzie mają z tego życia, kiedy nie umieją docenić ile tracą przez to, jak bardzo chcą mieć więcej, tym zaczynają posiadać coraz mniej. Szkoda, że dociera to do nich zbyt późno, a czasu nie można cofnąć... to co było wczoraj zostało stracone, a to co będzie, nikt na to nie ma chęci, aby odkryć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz