Przypadkiem poszukując magazynu fantastycznego w kiosku, kupiłem Science fiction nr. 64 luty 2011
Pierwsze co się rzuca w oczy to okładka i format, który nie odbiera od tego jakie ma "nowa fantastyka".
Kartki są grube i szorstkie, co nie bardzo mi się spodobało, trochę zbyt grube - jak by ktoś specjalnie dał takie kartki, aby magazyn wyglądał na grubszy, ale kwestia gustu.
W środku mamy jeden wywiad, kilka recenzji i chyba to co ma być siłą SF czyli proza.
Jeśli mam być szczery, to podoba mi się prezentowanie autorów, z krótkim opisem - fajna rzecz i naprawdę cieszy, bo wiem z kim mam do czynienia ;)
Jeśli chodzi o opowiadania, raczej podpis pod tytułem: Fantasy i horror - to z horroru nie użyczymy w tym numerze ani skrawka. Jest opowiadanie o pomiotach w szatańskim świcie, ale daleko mu do straszenia i budowania klimatu strachu. Zaś odnośnie fantasy to raczej nie ma tu niczego z tego gatunku, przykro mi. Są za to dwa naprawdę dobre opowiadania fantastyczne, które trochę rozkręcają się powoli, to jednak im dalej się je czyta, tym robi się naprawdę ciekawie. Miał bym tylko zastrzeżenie do prozy odnośnie kanał 12, gdzie po jakimś czasie autor gubi w swoim toku opowiadania, naszego bohatera to jednak zauważa się to dopiero na samym końcu, kiedy pojawia się wreszcie jakaś istota...
Ale muszę przyznać, że czytało mi się wszystko dość przyjemnie. Odpuściłem sobie recenzje gier - bo jednak nie po to kupiłem ten magazyn, od gier mam inne czasopismo.
Czy kupię kolejny numer? - nie.
Powodów jest kilka... mała ilość prozy. Publicystyka, to trochę wypowiedzi wciśnięte na siłę do magazynu, ani nie trzymają się kupy, ani nie są czasami na temat.
Ale jeśli ktoś ma 10 na wydanie od tak, to warto sobie sprawdzić ten magazyn. Ponieważ zawiera on wiele konkursów i promocji. A na pewno to co w nim znajdziemy umili nam wieczór, jeśli w tv nie będzie niczego ciekawego... - jeśli zaś szukasz czegoś, co przykuje cię na kilka wieczorów, to odpuść sobie i poszukaj sobie czegoś innego - treść zawarta w Science fiction pęka w ciągu jednego wieczoru i to chyba jest wadą tego wydawnictwa, po chwili czytanie nie obejrzymy się a cała zawartość numeru zostanie przeczytana, a to nic dobrego - jak dla mnie.
Pytanie kolejne: co ma mnie przyciągnąć do kolejnego numeru, jeśli obecny wypada blado pod względem ilości treści...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz