niedziela, 6 marca 2011

jeśli go nie znałeś to nie żałuj...

Od jakiegoś czasu nucę sobie piosenkę Dżem: skazany na blusa - na doła.

"Nie doceniony"

Sponiewierany wiatrem położony bezwładnie
Chwytany w razie deszczu lub wiatru
Nigdy nie widział słońca
Nigdy nie wyszedł jak ciepło nastało
Zawsze w zimnie
Szarości, dobijające szarości
Przyzwyczaił się, że nim pomiatają
I witają się z nim kiedy jest dopiero potrzebny
Brudzili go i deptali po nim
Wiernością się odpłacał
A oni tego nie doceniali
Pewnego dnia przeszył go ból
Zanieśli do eksperta, dobroduszni
Wracając cieszył się, że idzie z nimi
Oni jednak sprawili mu niespodziankę
Zamykające się wieko powiedziało mu dobranoc
I wszystko się skończyło
I czekał wiernie na swoich właścicieli
I poczuł jak ktoś go zakłada, naciąga
Nie był to jego pan, ale ktoś inny
Kto to i czego chce?
Został wyczyszczony i wystawiony na ciepło słońca
Dbano o niego niczym o króla
Był wreszcie szczęśliwy
Ktoś go docenił
Ten płaszcz brązowy.

"życie"

Kroczę drogą bez powrotu
Nie można cofnąć czasu
Wszystko przepada i umiera
My zmieniamy się, nadajemy życiu inne znaczenie
Miłość, zdrada, rozstania
Jedno serce, jedna dusza, jedno ciało
I chęci brak, w nas
Możesz uważać się za boga
Nie jesteś nim
W jednym dniu żyjesz, w drugim umierasz
Otaczasz się pustymi i próżnymi osobami
Nie zależy im na tobie, ważne ile zarabiasz
Ważne ile dajesz, nie oczekując niczego
Zabijają ciebie po kawałku
Chcesz się uwolnić, zabij się
Za życia nie pozwolili ci odejść
Po śmierci zagrabią twoje rzeczy
Chcesz powiedzieć, że to normalne
Twoje wspomnienia wylądują na śmietniku
Takie twoje życie za życia - puste
My sami decydujemy jakie jest to co nas otacza
Boisz się że polegniesz, to po co żyjesz
Nie spełnione marzenia, a kto ci zabroni marzyć
Spełnienie marzeń jest na wyciągnięcie ręki
Trzeba chcieć
Trzeba wyciągnąć rękę i chwycić przeznaczenie
Nie patrz w przeszłość, ona niszczy
Zabiera nadzieję, zabiera dusze
Musisz wiedzieć czego chcesz
To ty decydujesz o swoim życiu
Czy kogoś zabijesz, czy dasz życie
Wyboru, codzienność, nuda
To od ciebie zależy jak to wygląda
Dlaczego patrzysz przez okno nic nie widząc
Nie widzisz ludzi, samochodów, ptaków
Nie słyszysz rozmów, treli, padającego deszczu
Po co żyjesz człowieku, bez chęci
Do życia wystarczy cząstka serca
Chwytasz życie za gardło i mówisz
Mam już ciebie dość, teraz ja będę decydować o wszystkim
Dlaczego pozwalasz się kierować
To twoje życie, czy przeznaczenia, rodziców
Manipulacja, kłamstwa, obłuda, apatia
Gówno
Dlaczego nie zauważysz tego co ciebie otacza
Uśmiechnij się do tego i zauważ, że koło ciebie też jest życie
Tyle się dzieje, tyle rzeczy ci umyka
Tyle czasu straconego, tyle życie upłynęło
Myślisz że się spełniasz
Myślisz że żyjesz pełnią
Dlaczego się okłamujesz
Potrafisz odejść od tych którzy dali ci życie i zmierzyć się ze sobą
Potrafisz żyć własnym życiem
Dlaczego patrzysz wstecz
Takie to życie piękne?
Zakochać się, pokochać, oddać swoje serce innej osobie
Czy wiesz z kim jesteś?
Wiesz kim jesteś?
Dowiedz się
Zapytaj samego siebie
Niech ci dusza i serce odpowie, bo umysł kłamie.


"chorobą o imieniu Miłość"


Łzy przesłaniają mi spojrzenie
Zapadam się
Nie chcę patrzeć
Nie chcę pamiętać
Nie chce żyć
Umieram
Bez miłości, bez ciebie
Chciał bym cię dotknąć
Chciał bym tak wiele
Nie mogę
Nie potrafię samemu
Życie nie polega na życiu samemu
Jeden raz oddaje się serce
Tylko raz czuje się, że kocha się prawdziwie
Tylko raz się żyje
Nikt mi nie da drugiego życie
Boże, dlaczego dałeś mi wspomnienia
Zaczynam się bać siebie
Zaczynam się bać samotności
Czuję pustkę
Puste ściany koło mnie
Dlaczego mnie opuściłaś
Dlaczego...
Musiałem być złym psem
Przywiązać do drzewa w lesie i odejść
Tak najlepiej, tak najprościej
Związek to oddanie
Związek to wzajemność
Związek to miłość
Związek to chęci i dobro drugiego, a nie swoje
Tego ukochanego, najcenniejszego
Więc dlaczego płaczę, dlaczego ronię łzy
Dlaczego ciebie koło mnie już nie ma
Tak wiele pytań: dlaczego...
Nie ma odpowiedzi, atakuje mnie cisza
Dobija samotność, niszczy ta pustka
Chcę umrzeć, zdechnąć
Może wtedy ktoś zauważy co stracone
Może uwolnię innych od siebie
Przecież jestem potworem
Przecież związek ze mną nie ma sensu
Przecież ja ciebie tylko kocham
Tak wiele oczekiwałem, jak tylko miłości
Dlaczego czuję się winny, choć to nie moja wina
Tak wiele marzeń, tak wiele oddałem
A to odchodzi, przelatuje przez palce
Chciałem miłości, tylko tego
Widocznie zbyt wiele
A tak nie wiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz