poniedziałek, 7 marca 2011

zdradziłam cię kochanie

Męczyło ją to od kilku dni, nie potrafiła o tym zapomnieć. Słońce już dawno wychyliło się na niebie, oświecając jej mieszkanie jasną poświatą. Siedziała na krześle wpatrując się w okno, przez które nic nie było widać, tylko niebo. Czuła się zbrukana, jak by splamiła swoje życie, przekreśliła je. Jedna decyzja i wszystko się wali, wszystko przestaje istnieć. Po co słuchała tych przyjaciółek, miało być tak wspaniale - ale nie było.
Spojrzała na swoje kolana, na białą spódniczkę i czarne błyszczące rajstopy. Cały czas jej się wydawało, że spódniczka zrobi się czerwona, ale tak się nie działo. Czas od tamtego momentu płatał jej figle, raz biegł szybko, a po chwili ciągnął się niemiłosiernie. Chciała cofnąć czas, ale on biegł dalej. Teraz rozumiała co oznaczały słowa jej mamy: Pamiętaj córeczko, możesz żyć jak chcesz, ale pewnych decyzji nie cofniesz, pewnych czynów nie cofniesz. Bóg na to nie pozwoli i nasz pamięć mu w tym pomorze, że będziesz wszystko pamiętać. I najgorsze jest w tym to, że on nie pozwoli ci umrzeć, ale będziesz musiała z tym żyć, co zrobiłaś, lub zrobiono tobie. Nie ma gorszej kary i potępienia, niż pamiętać i żyć ze świadomością czynów.
Jej mama miała racje, tego się nie zapomni, to zostaje na wieki w nas, aż do śmierci.
A wszystko zaczęło się od Maćka i pomysłu, że wyjedzie za granicę do pracy, bo tutaj to mogiła, aby zarobić na życie. Czuła, że związek na tym ucierpi, wiedziała o tym. W każdym związku czy małżeństwie umiera pewna cząstka, w momencie kiedy jedno wjeżdża za granicę do pracy. Dla jednego to chwila, miesiąc, a dla drugiego cała wieczność, to wypatrywanie w oknie, czekanie. Maćka nie było już drugi miesiąc i choć rozmawiali co wieczór, nie dawało jej to ukojenia. Takie rozmowy są dobre w znajomości, kiedy człowiekowi nie zależy na drugim, kiedy go nie kocha, a rozmawia z nim, bo robi to bez zobowiązań. Ale w związku jest właśnie to coś, co spaja, co nadaje ton życiu obojga. I rozmowa tego nie zaspokoi, chciała się do niego przytulić, kiedy tego chciała, a nie po trzech miesiącach. Co ją tu trzymało? Praca, puste ściany, puste spacery, wspomnienia, zapadanie się w sobie, praca i tak cały czas. Miłość nie tym polega, miłość to coś więcej niż pieniądze, to coś więcej niż życie osobno przez tak długi czas. Osoby pracujące za granicą, myślą że te kilka chwil, że te kilka dni zapełni tym drugim czas i pokaże że to ma sen. To pokazuje tylko tym bardziej, że to nie ma sensu. Znała wiele małżeństw, które się rozpadły, albo były fikcją. Kobiety zostawały w Polsce, samotne, opuszczone, bez wsparcia i oparcia - a faceci pracowali i korzystali z życia. Przecież jak się posłucha jednego i drugiego, co on robi po pracy, gdzie chodzi, co pije - to człowiek się zastanawia, czy naprawdę on jedzie za granicę aby pracować, czy może ucieka przed odpowiedzialnością. Jaka osoba, opowie wam że to się nie opłaca, że jadąc za pracą po za kraj stracili oni kontakt z dziećmi, że żona z nimi już nie rozmawia, jak dawniej, że dzieci nie biegną do nich na przywitanie, że patrzą się nich jak na obcych, że pracując za granicą i tak korzystają z życia, co zaprzecza idei zarobku. Wiele razy nasłuchała się o tym, zbyt wiele kłamstw w takim momencie się pojawia. Widziała jak pieniądze zmieniają człowieka, jak go niszczą, zniewalają. A kobiety, nie mając w kim się oprzeć znajdują innego, takiego co pracuje tutaj i powoli idzie przez życie, ale jest blisko i one wolą tego biednego, ale który jest cały czas, niż bogatego, ale którego nawet nie znają i nie mają z nim o czym rozmawiać. Pustka nie może trwać wiecznie, dlatego kobiety sobie ją zapełniają same. I to ma być życie?
Cały czas męczyły ją te myśli, powtarzała sobie je jak mantrę. Kilka dni temu wpadły na odwiedziny przyjaciółki i siostra. Bawiły się do późna, co nawet jej nie przeszkadzało, bo wreszcie mieszkanie wypełniło się śmiechem i głosami innych osób. Wtedy jej siostra zaczęła ją namawiać na wyjście do lokalu w za dwa dni. Nie chciała iść, od momentu jak Maciek zaczął jeździć za granicę o pracy, nie miała chęci do zabawy. Tęsknota zabierała jej radość z picia alkoholu i rozmowy. I tak dziwiła się, że na tej imprezie nawet dobrze się czuła. Oczywiście przyjaciółki nalegały, aby z nimi poszła, wyrwała się z domu, aby nie siedziała w tych czterech ścianach. Mówiły, że za oknem też jest życie, że to tylko wyjście do lokalu.
No tak, tylko wyjście do lokalu, przecież to nic złego, prawda - tak sobie to zaczęła tłumaczyć. Jaka była głupia i dała się namówić. Siostra o mało się nie rozpłakała z tego szczęścia.
Po dwóch dniach, po przyjściu z pracy otworzyła szafę i zaczęła przeglądać ubrania, aby się przygotować na wyjście. Ale to było trudniejsze niż myślała. Każda sukienka, spódniczka, płaszcz, tunika, spódnica kojarzyła jej się z Maćkiem i sytuacją, w której była ubrana właśnie w dane ubranie. Wreszcie wygrzebała kremową spódniczkę, której jeszcze nie miała na sobie. Do tego założyła całkiem nowe błyszczące mocno kremowe rajstopy i czarne pantofle, których nie bardzo lubiła. Z bluzką było prościej, ponieważ miała masę rzeczy, których jeszcze ani razu nie założyła, wybrała szarą bluzkę. Obejrzała się w lustrze - może być, nie idę przecież na randkę i nie muszę się nikomu podobać, nie interesuje mnie żadna znajomość - więc stroić się nie muszę.
Przed wyjściem zjadła jeszcze kolację i po jakimś czasie dostała wiadomość w komórce, aby schodziła. Weszli do lokalu, w którym grano techno, było jej to obojętne. Zajęły wszystkie dość dużą lożę dla wybrańców i zamówiły po piwie. Po imprezie dwa dni wcześniej jakoś nie miała o czym rozmawiać z przyjaciółkami, a już na pewno nie ze siostrą. Po jakiejś godzinie i pustych rozmowach i obgadaniu problemów każdej z jej przyjaciółek odnośnie związku, że one nie kochają swoich facetów, są z nimi dla kasy, seksu, czy po prostu bo nie ma nikogo interesującego kolo nich, ale jak się pojawi ktoś to zaraz zakończą to co jest obecnie i zaczną od nowa wszystko. Dziwiło ją to, bo jedna z nich miała na palcu pierścionek zaręczynowy - to było dla niej chore, być z facetem i go nie kochać, ale planować z nim przyszłość, dzieci i starzeć się z nim. Siostra mówiła o dzieciach, o mężu, o tym co się w jej pracy teraz dzieje. Kiedy na stole zagościły drinki i wódka - impreza się zmieniła. Kilka razy była w łazience, gdzie w jednej chwili stało sie strasznie brudno. Miała już trochę dość tego imprezowania i chciała iść do domu, ale siostra cały czas ją namawiała na jeszcze jeden drink. Po jego wypiciu poczuła, że musi do łazienki, bo się zsika w majtki, a nie chciała się skompromitować. Jej widzenie zwęziło się strasznie, ledwo dostrzegała swoją drogę, która i tak się chciała i mocno skręcała. Próbowała się skupić aby iść prosto, ale to już nie było możliwe. Jak wcześniej kolejka do wc była długa, co nie napawało ją entuzjazmem. Nie wiedziała kiedy on się pojawił, po prostu się przed nią pojawił. Patrzył na nią i się uśmiechał. I powiedział do niej: -- Co taka ładna dziewczyna robi w takim miejscu? - nie odpowiedziała. -- Może wyjdziesz, odetchniesz, co? - nie odpowiedziała. Złapała go za rękę, co on odczytał że się zgadza. Lekko ją szarpnął i wyprowadził na świeże mroźne powietrze, które ją lekko ocuciło i postawiło do pionu. Przed lokalem stało kilka osób, które paliły papierosy, tylko co ją to obchodziło. Poczuła jak delikatny dotyk przenika jej dłoń i coraz wyżej do pachy. -- Jesteś wyjątkowa, wiesz - patrzyła się zdziwionym wzrokiem na niego. Jakim prawem on ją tak dotyka, jakim prawem on do niej mówi. -- Może się przejdziemy, wytrzeźwiejesz trochę i wrócimy. Co o tym myślisz? - lekko tylko się poruszyła, ale on złapał jej dłoń i pociągnął za sobą. Szli tak chwilę, a zimny wiatr smagał jej twarz, co nie poprawiało jej stanu, a raczej pogarszało. Nie odzywał się, ale też już nie trzymał jej dłoni. Nie pamiętała kiedy spacerowała z Maćkiem w nocy, przy świetle księżyca, zapomniała jakie to przyjemne, kiedy ktoś jest koło nas. Skręcili w ciemną uliczkę, gdzie nie działało kilka latarni. Znowu poczuła ten delikatny dotyk, na swojej ręce. I pierwszy raz się odezwała: -- Dlaczego tak mnie dotykasz? Przecież się nie znamy - próbowała mówić wyraźnie. -- Mam przestać? I to że się nie znamy, nie świadczy że nie mamy prawa do siebie lub nie mamy możliwości się poznać, w taki czy inny sposób. Zatrzymali się. Ona spojrzała na niego i pod wpływem alkoholu wydawało się to wszystko normalne, ale to właśnie alkohol wydobył jej pragnienia i tęsknotę na zewnątrz. Człowiek po alkoholu staje się odważniejszy, żywszy, przestaje się bać i wstydzić, przestaje on być sobą, a zasady i granice przestają istnieć. Przybliżył się do niej, że poczuła jego perfumy, które mąciły jej nos. Patrzył na nią takimi innymi oczami, w jednej chwili zapomniała o Maćku i tym co ich łączyło. Przez te wyjazdy Maćka, zapomniała jak to jest cieszyć się bliskością, jak to jest być kochaną, jak to jest żyć z kimś, a nie przyglądać się kogoś życiu, zapomniała że jest coś takiego jak śniadanie do łóżka, kawa do łóżka, spacery w świetle księżyca. Każda jej cząstka chciała bliskości, miłości i ukochana, a nie pieniędzy. Pieniądze jej nie ukochają, ale żywy człowiek. Alkohol wydobył te pragnienia z jej serca i duszy, pozostawiając w nim pustkę. Chciała się czuć doceniona, kochana, jedyna w swoim rodzaju, a pieniądze Maćka jej tego nie dawały. Patrzył na nią i powoli przybliżył swoja usta do jej ust, pocałował ją. Na początku sumienie walczyło, aby nie oddawać pocałunku, nie reagować, ale serce potrzebowało czułości, tej chęci, tego czegoś co sprawiało że biło mocniej. Pocałowała go, delikatnie, namiętnie - oddanie. Poczuła, jak jego place prześlizgują się po jej placach, że aż obsypała się dreszczami, podniecało ją to, chciała już tego. Podniósł lekko koszulkę i zaczął dotykać jej ciała, jej skóry - nie chciała aby przestawał, dawało jej to tyle przyjemności, o której nie mogła marzyć od kilku już miesięcy. Ona nie była mu dłużna i wyciągnęła jego koszulę ze spodni i zaczęła dotykać jego pleców. Dotyk mężczyzny, jak tego jej brakowało i podniecało. Przesunęli się trochę w bok, aby wejść do ciemnego zaułku, gdzie nikt ich nie zobaczy. Dotykał jej ud, pośladek, miała taką ochotę się kochać, tak ja to podniecało. Rozpięła jego rozporek od spodni i włożyła dłoń w głąb spodni. Wyczuła jego wzwód i podniecenie. Cały czas się całowali, delikatnie, namiętnie. On powoli wsunął dłonie pod jej spódniczkę i ściągnął jej rajstopy i majtki razem. Spoglądali sobie w oczy, tak bardzo chciała i pragnęła bliskości, ona zdjęła jego spodnie i majtki. Masując jego członek i jądra, czuła że to mu sprawia dużą przyjemność. Kiedy stanęli na przeciw siebie, nie mogli już dłużej się powstrzymywać. Połączyli się w jedną całość. Poczuła jak on w nią wnika i zaczyna się poruszać, powoli delikatnie. Kochali się... Szczytowała, jak nigdy przedtem, tego nie zapomni, jak jego nasienie uderza w niej. Odczekała chwilę, aby nasienie wypłynęło z niej. Palcami chwyciła je i wytarła o ścianę. Dopiero wtedy odnalazła zwinięte rajstopy i majtki. Usiadła na zimnym kamieniu i zaczęła naciągać na siebie rajstopy. On już był ubrany i patrzył na nią, uśmiechał się. Kiedy i ona się podniosła, podszedł dni niej i ją pocałował. To był pierwszy raz, kiedy zdradziła Maćka i ostatni.
Po tym zdarzeniu minął dzień i właśnie siedziała na krześle i wpatrywała się przez okno, gdzie było widać same niebo i chmury. Nabrała powietrze i wypuściła je, czekała ją trudna rozmowa. Wstała z krzesła i podeszła do stolika gdzie stał telefon. W przedpokoju, który kiedyś był pusty teraz piętrzyły się tam torby, reklamówki i kartony. Wybrała numer i odczekała chwilę, aby usłyszeć jego głos:
-- Część kochanie, coś się stało?
-- Nie... to znaczy tak. Tak stało się.
-- Coś poważne, jakiś wypadek albo coś.
-- Zrywam z tobą, nie kocham cię i nie chcę z tobą być
Cisza...
-- Między nami koniec. Jesteś tam...?
Cisza...
-- Spakowałam już twoje rzeczy i jutro przyjedzie po nie twój tata.
Usłyszała dźwięk rozłączenia rozmowy.
Ta jedna noc, impreza, dała jej więcej niż pieniądze i Maciek przez cały ich związek. Maćka ie obchodziło to, że ona tęskni, że jej jego brakuje, że ma gdzieś te pieniądze, że tracą dzięki temu kontakt ze sobą, że się oddalają. Ta wczorajsza noc, sprawiał że odnalazła sens tego związku, który był fikcją - bo co to za związek, jak on żyje sobie jak chce, a ona ma mu być podległa. Prosiła go wiele razy, aby nie jechał, aby został, aby dał jej czułość, aby się kochali, aby był z nią, że jej nie zależy na pieniądzach, że związek to dwie osoby, że to czyni ich silnym że są ze sobą i liczą na siebie, a nie że każde osobno i każde jest ze swoimi problemami. W ciągu jednego stosunku otrzymała więcej, niż mogła sobie to wyobrazić. Kamil wierzył tak jak i ona w miłość i szczery związek. Nie mieli tajemnic, cieszyli się sobą i życiem razem. Dopiero teraz do niej dotarło, co zniszczyły te wyjazdy Maćka, o którym prawie zapomniała. Jej życie wreszcie nabrało barw, chęci i spontaniczności.
Po miesiącu do Polski przyjechał Maciek. Chciał rozmawiać, dowiedzieć się wszystkiego, ale ona nie chciała z nim rozmawiać, powiedziała mu tylko: -- Jak by ci zależało na mnie i związku ze mną, nie wybierał być pieniędzy, ale mnie. A ty wybrałeś pieniądze, więc sobie je teraz przytul, ukochanej i dawaj tą miłość. bo wiesz co Maciek, miłości nie można kupić, ją się czuje i daje. Ludzie kiedy się zakochają są wstanie stracić życie dla tej drugiej osoby, są wstanie zmienić życie, opuścić znajomych, a nawet zerwać kontakt z rodziną, bo dla nich liczy się tylko ta osoba i nikt inny. A ty co zrobiłeś dla mnie, poświęciłeś choć jedną rzecz, czy pokazałeś mi że jesteś wart mojego serca, nie. Wolałeś pojechać za granicę i niczym się nie martwić, mieć wszystko w dupie, bo to ja muszę o wszystko zadbać. Ile razy prosiłam cię, zostań chce być z tobą, ale ty to miałeś głęboko. Obchodziło cię to, że zarobisz - ale co ja z tego mam, no pokaż mi, co ja mam z tej rozłąki, z tej tęsknoty, z tego co mi dawałeś. Prosiłam, błagałam, groziłam a ty cały czas to samo, bo pieniądze są najważniejsze, bo bez pieniędzy nie da się żyć, że bez nich to nie ma życia i gdzie masz to życie. Co dały ci te pieniądze? Straciłeś dzięki nim mnie, związek i znajomości. Sprzedałeś mnie jak jakąś rzecz, a jak przyjeżdżałeś to czułam się, jak byś mnie kupował, a ja nie jestem rzeczą, głazem, kawałkiem drewna, które nie czuje i nie ma serca. Bo ja czuje, bo ja mam serce i potrzebowałam ciebie, a nie papierka. Bo to ty byłeś sensem mojego życia, a nie pieniądze. Rozejrzyj się ile małżeństw się rozpada właśnie przez to co ty robiłeś, ile jest przez to zdrady i pustych małżeństw bez uczucia i miłości. Ja tego nie chcę, rozumiesz. Ja też chce żyć i cieszyć się życiem. A jak mam to robić, jak ciebie cały czas nie ma, bo nie chcesz być ze mną, bo ważniejsze pieniądze, bez których nie ma podobno życia. Poznałam kogoś, kto zarabia 3 razy mniej niż ty i wiesz co, ja też zmieniam pracę i będę razem z nim kalkulować jak zrobić aby było lepiej. Dla mnie więcej daje satysfakcji daje pracować miesiąc na nowy odkurzacz, wiedząc ile pracy włożyłam w to aby go sobie kupić. Chce się bawić życiem u boku kogoś kto myśli podobnie, a ty myślisz o pieniądzach, aby było ich więcej, a ja chce się przytulić i poczuć bliskość, bo jeśli by twoi rodzice, czy moi się nie kochali i nie czuli do siebie niczego, nie było by ani ciebie, ani mnie. I jakoś oni s perspektywy czasu nie wpajają mi idei, że pieniądz jest najważniejszy, ale druga osoba, bo kiedy jej zabranie - żaden pieniądz nam tego nie zastąpi.
Maciek stał i gapił się, nie wierząc w to co usłyszał. Obrócił się i poczłapał w swoją stronę, a ona z uśmiechem na twarzy skierowała się w przeciwną stronę. Nie daleko zobaczyła go, uśmiechał się do niej jak wtedy. Podeszła do niego i pocałowała namiętnie. Nie musiała się już wstydzić, że się wreszcie naprawdę zakochała, bo to było silniejsze niż ona - miłość.
Czasami tylko wspominała tamten stan i tamtą chwilę, kiedy męczyło ją to od kilku dni i nie potrafiła o tym zapomnieć. Słońce wtedy już dawno wyszło na nieboskłon. Siedziała na krześle wpatrując się w okno, przez które nic nie było widać, tylko niebo. Czuła się zbrukana, jak by splamiła swoje życie, przekreśliła je tym, że uwierzyła Maćkowi, że będzie lepiej, że była z nim tak naprawdę nie czując przyjemności z obcowania z nim. Jedna decyzja i wszystko się wali, wszystko przestaje istnieć, ale co tak naprawdę istniało, co było między nimi jeśli go nie było przy niej. Po co słuchała tych przyjaciółek, miało być tak wspaniale - ale nie było, było cudownie i później dziękowała im za to.
Spojrzała na swoje kolana, na białą spódniczkę i czarne błyszczące rajstopy. Cały czas jej się wydawało, że spódniczka zrobi się czerwona, ale tak się nie działo - tyle lat z Maćkiem i żadnej przyjemności z kochania się, żadnej czułości - wszystko wymuszone. Chciała cofnąć czas, ale on biegł dalej - może kiedy by nie zaczęła spotykać się z Mackiem była by inną osobą. Ale wtedy nie poznała Kamila...
Jak się okazało, Kamil dostał propozycję pracy za granicę, ale pierwsze co zrobił to powiedział, że bez niej się nigdzie ie ruszy. Albo jadą razem, albo on nigdzie nie pojedzie. On nie ma zamiaru tęsknić za nią i zamartwiać się co tu się dzieje, bo ją kocha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz