Śpieszę wyjaśnić, że magazyn fantastyczny istnieje na rynku wydawniczym już z dobrych kilka lat i jak sam pan Zaręba ogłosił we wstępniaku, jest to ostatni numer MF.
Najpierw odnoszę się do innych rzeczy, a później przejdę do wstępniaka MF, przy którym chciał bym się chwilę zatrzymać i wyrazić swoje zdanie.
Sytuacja fantastyki w Polsce jest tragiczna, takie jest moje zdanie. Polacy nie czytają i nie widzą sensu w czytaniu. Na naszym rynku wydawniczym istnieje kilka wydawnictw, które propagują fantastykę, horror, czy fantasy - bardzo szczytny i wyniosły cel. Ale jak napisałem, uważam że czytanie w Polsce to żenujący poziom tego, co tak naprawdę czytamy. Problemem nie są pieniądze, jak inni twierdzą, czy treści - ponieważ jeśli ktoś nie wie o czym jest książka, to i tak się do niej nie przekona - jeśli nie chce czytać. A dobrym przykładem jest tutaj gazeta tv co tygodniowa, czy gazeta piątkowa, którą kupuje się od tak. Wydatek na taką gazetę to około 3zł. ale czy ją czytamy, jedni ją czytają, ale bez zrozumienia, inni nie czytają w cale. Odnośnie programu tv, to czy kiedykolwiek kupiliśmy go po to, aby użytkować - czy może od tak, aby był. W ciągu miesiąca wydajemy około 12 zł. - dla jednych nie mało, dla drugich śmieszne pieniądze. Co się dzieje z tym co upiliśmy - palimy tym w piecu, albo wyrzucamy. Weźmy na to, że co trzy miesiące kupujemy jedną książkę - która kosztuje około 35 zł. - wyniesie to nas tyle sam jak byśmy nie kupowali zbędnej prasy, której i tak nie czytamy, czy ją po prostu wyrzucamy. Problem w tym leży, że książką to już książka - coś poważnego, stałego, a do tego jeśli jest dobra i ciekawa, fajnie się nią czyta, no to staje się ona problemem. I jak ją teraz wyrzucić...
Ale Polacy i tak nie czytają... czy to książek z biblioteki, czy gazet w czytelni. Choć są to darmowe rzeczy, większość Polaków ma to gdzieś i nawet nie wie, że coś takiego nadal istnieje.
Obecnie magazyn fantastyczny otrzymał ostatni numer, jak zapowiedział to pan Zaręba. Tłumacząc to tym, że magazyn przestał być tym, czym on chciał aby był. Swoją decyzje opiera na czytelnikach, chęci i internecie.
I się tu nie mogę zgodzić... i się nie zgadzam.
Internet to internet - to właśnie tutaj ludzie czytając coś, nie wracają do tego, bo zawsze znajdą coś innego. A publicystyka, czy recenzje - proszę mi wybaczyć panie Zaręba, ale nie siedzę w internecie na portalach społecznościowych, ani nawet nie czytam recenzji w internecie, bo nienawidzę czytać na monitorze opowiadania, czy prozy, a recenzje są miałkie i niejednokrotnie, nie przejawiają wartości poznawczych.
I chcę tu napisać, też że popełnia pan błąd kierując się głosem czytelników, jeśli uważa pan że komiks i opowiadania nie są do łączenia - trzeba było nie słuchać głosu wielu, tylko robić to co pan lubił - bo ci wierni i czytający naprawdę nie będą krzyczeć - bo im się to co pan robi podoba. Tylko pytanie, idzie pan w komercję i za głosem tłumu, czy może idzie pan za głosem swojego wnętrza i serca.
Przepraszam, ale uważam że jeśli robi pan coś dla pasji, to proszę tego nie zmieniać inaczej straci pan osobowość i to co pan robi stanie się miałkie, bez duszy i wnętrza.
Problemem jest kolportaż i reklama, której panu brakuje. Pana pismo nie jest kojarzone pozytywnie, a w społeczeństwie nie wielu wie o istnieniu MF. Powinien to pan zmienić... niż przestawać wydawać naprawdę dobry magazyn.
Moim zdaniem, internet wyprał niektórym umysły, bo stał się istotą i częścią życia niektórych osób, ale są osoby które nie poszły tą drogą.
Ponieważ trzeba sobie to powiedzieć jasno, tylko osoba która nie interesuje się niczym, wsiąka w portale społecznościowe - bo nie ma nic innego do roboty, niczym się nie interesuje i nic jej wnętrze tak naprawdę nie reprezentuje, chyba że ktoś ma profil tylko dla znajomych i loguje się na niego raz na tydzień.
I taka uwaga, jeśli już jest ten internet to może warto go wykorzystać do promocji i rozpowszechnienia MF. Ile to jest założyć twitter, blip i tam ogłaszać nowe wydania - to wiele daje. Kolejna rzecz to blog, który posiadał by też publicystykę, odniesienie do innych blogów, czy stron. Przedstawiał by autorów danych opowiadań czy danych serii. Można przecież wprowadzić 2 opowiadania, które ukazywały by się co wydanie, podzielone na rozdziały, to też by przyciągnęło - bo by się czekało, co będzie w nowym wydaniu - to coś jak manga, każdy zeszyt to oczekiwanie i rozmyślanie, co będzie w następnym zeszycie. Podobnie można zrobić z komiksem, gdzie przy każdym wydaniu MF zawarta była by historia jakiegoś bohatera, czy innej postaci, ale miała by ona swoje co MF odcinki, wydarzenia, czy przygody.
Magazyn musi zainteresować młodych ludzi, którym nie przekazane zostało czytanie.
I jeśli mam być szczery, nie spodobała mi się idea wywalenia komiksu z MF - przepraszam, ale właśnie za to lubiłem magazyn fantastyczny, że daje mi dwie rzeczy, które lubię - nawet mogę powiedzieć, że uwielbiam: prozę i komiks.
Podobnie jest ze mną, gdzie prowadzę inny blog i nie wiele osób go zna, czy go odwiedza - ale ma stałych czytelników, którzy wchodzą i czytają go, to jest jego siła. I jestem z tego dumny, że są osoby które zawsze wejdą, nie ważne co i jak, po prostu lubią mój styl i moje pisanie na tamtym blogu i to jest jego wartością, a nie wchodzące dzieci FB czy nk, które niewiedzą nawet czy jest dzień czy noc.
Dodam też od siebie w ogólnym znaczeniu - jeśli coś robisz i sprawia ci to przyjemność, czujesz w tym satysfakcję - nie zmieniaj tego bo inni tego chcą lub oczekują. Bo to jest twoja pasja, twoja idea, twoje życie - a nie innych. Niech inni zajmą się swoim, nie doskonałym życiem, niż tym aby zmienić twoje życie.
Można posłuchać krytyki, która sprawia, że wiemy co robimy dobrze, a co źle - ale niech to będą osoby, które się na tym znają - a nie osoby, które nie mają pojęcia. Jeśli zaś, krytykują cię osoby, które nie mają bladego pojęcia o tym co robisz, zignoruj to... i rób to co lubisz dalej. Inaczej, w momencie kiedy zmienisz to co lubisz, na to co jest puste i miałkie, stracisz do tego zapał, stracisz przyjemność z tego i wszystko to co stworzyłeś, stanie się pustym frazesem, że jest to twoje. Bo twoje to to było, kiedy wyglądało jak chciałeś i tworzyłeś to jak chciałeś, a teraz nie ma żadnej wartości dla ciebie, bo nie czujesz że jest to twoje.
Dlatego, jeśli coś piszesz, tworzysz - nie słuchaj innych, aby to zmienić, bo stracisz wnętrze w tym co robisz.
I jeśli uważasz, że internet to zło, pomyśl jak go wykorzystać, aby ci pomógł. Im więcej danej nazwy będzie się używać, widzieć, przekazywać między sobą, tym więcej osób się dowie o tym co robisz, a tym samym zyskasz, a nie stracisz...
Dlatego panie Zaręba - więcej promowania się i pokazywania się, co jest darmowe i nic nie kosztuje, a na pewno więcej pomorze, niż zniszczy :)
I tak patrzę na to wszystko i sobie myślę, że każdego dziwiła nagonka na Herrego Pottera, którego uwielbiało tyle osób i tyle osób go czytało i nadal czyta. I pamiętam jak rzesza czytelników pisała o autorki jakieś pisma odnośnie zmian w książce, a ona i tak pisała swoje - co pokazało tylko tyle, że każdy kto ma swój styl i jest to dobre, znajdzie prędzej czy później swoich odbiorców - wystarczy tylko trochę poczekać.
Za czytanie w Polsce można winić tylko dorosłych, którzy nie pokazują dzieci tej alternatywy dla komputera, czy internetu. A wystarczyło by, trochę samemu się zainteresować książkami i tym, jakie one są aby przekonać się, że to fajna sprawa czytać. I przecież są różne gry fabularne, które rozwijają wyobraźnię dziecka, ale trzeba chcieć pokazać dziecku alternatywę do komputera... a nie samemu przesiadywać przed nim, pokazując tym samym, że życie jest nudne - a komputer to coś fajnego.
Czytanie powinno być przekazywane między rodzicem, a dzieckiem - przecież książki to nie tylko bajki, ale horror, fantasy, fantastyka, czy sensacja - ale dziecko powinno być nakierowane. Pokazywanie mu, ze komputer jest fajny, sprawia że nie odnajdzie w innej rzeczy tego co inni znajdują, bo zamiast dawać mu dobry przykład, samemu się przesiaduje przed komputerem, nie zwracając uwagi na to co robi dziecko... i może tu jest problem, że sami jesteśmy na tyle puści, że nie mamy co pokazać dziecku, zamiast komputera i może czas to zmienić, bo jako dorośli nikt za nas nie weźmie się w garść i nie wstanie i nie wskaże nam drogi, sami musimy ją znaleźć i podążyć...ale musimy tego chcieć :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz