niedziela, 16 września 2007

5 :)

Wiersze napisane dzisiaj w przeciągu dwóch godzin...(26 sierpień)
można mi nie wierzyć ale tak jest i nic na to nie poradzę.



"ten dobry"

dotknąć życia wspaniałego
zagarnąć go garścią
zabić problemy natychmiast
poczuć wolność wieczną
zrzucić jarzmo samotności
zerwać łańcuchy pomiatania
niech inni myślą
ja popatrzę jak im idzie
pokochać i dać się kochać
lubić i pozwolić czuć
zniszczyć co było złe
niech zostanie co dobre
wyzwolić się ze wszystkiego
nago biegać po łące pełnej róż
niech wiatr owiewa ciało me
i pamiętać co najważniejsze
oddać siebie całego
nie myśleć o zapłacie
poczuć co dobre i złe
osądzeni zostaniemy na czas
przecież śmierć przychodzi kiedy chce.



wiersz : "W świetle księżyca" dedykowany Ani ze Smolic :)

"W świetle księżyca"

kroczyć koło ciebie w noc
patrzeć w blask księżyca
wtulić się w twoje włosy
piękne, kasztanowe, pachnące tobą
zatrzymać cię muśnięciem dłoni
pocałować usta tak czerwone
ściągnąć odzienie całe
pieścić piersi z sutkami na szczycie
delektować potem twym na brzuszku
zatopić się w czeluści łona twojego
łechtać i drażnić językiem mym
doprowadzić do drżenia rąk
pokazać jak piękna jesteś
okazać szacunek twym nogom
i wniknąć w ciebie
delikatnie patrząc w oczy
poczuć rozkosz namiętnych ust
mruczenie w twych uszach usłyszeć
w mych głośne jęki twe poznać
zobaczyć jak świat widnieje
i ziemia staje się tobą
rozkosz rozpływa się w nas
świat nie zna początku tego końca
położyć się przy twym boku
patrzeć jak widzisz spadającą gwiazdę
i nie zasnąć nigdy
aż ciebie noc nie zabierze
a mnie dzień nie obudzi.



Wiersze "samo", "statek", "spoczynek", "chcieć",
"krew", "znak" są dedykowane Monice z Tychów...oby znalazłaś szczęście :)


"samo"

płacze do twego ramienia
łzy skapują na ciało twe
zabierz mnie do nieba
niech piekło zaleje biel
wybacz mi mnie
stracić co mam, zabić się
wydałaś na mnie wyrok
poznaj to czego ja nie chcę
ból, cierpienie wykończą mnie
kiedy zagra kościelny dzwon
uderzy dzwoneczek w kościele
wyniosą mnie w drewnie
pokaż drogę mnie samemu
każdy może się zakochać
uczucie nie odwzajemnione
spalcie moją trumnie
kiedy przyjdzie ten czas
kiedy samotność odejdzie
nie znamy przyszłości
ona zmienia się co sekundę
postanów wreszcie ożywiasz czy niszczysz
bo tak będzie lepiej.


"statek"

stoję na brzegu rzeki
i ta łódka co płynie
ludzie na niej są
machają i się śmieją
klęczą i płaczą
przeszłość w nich umarła
zawieszeni w czasie byłym
zakazano im powrotu
kazano istnieć obecnie
nie chcą tego, kochają przemijanie
ile można przemijać aby umrzeć
teraz cierpią ich dusze
stoję na brzegu patrząc jak przepływa
znika za zakrętem łagodnie
słyszę krzyk i wrzask
to ich myśli w mej głowie
wołanie o pomoc
ja mam własną łudź
i nie chcę jej
osiadła na drugim końcu rzeki
a ja nie umiem pływać.


"spoczynek"

niech łzy popłyną po ziemi
zaleją całe życie me
zmyje wszystko co złe
wypłucze co dobre
aby wszystko było widać
brak mi sił
nie mam już nadziei
miłość mnie zawiodła
teraz śmierć mnie pochłonie
ona zna mnie
przygarnie, chce
zabierze mnie ze sobą
poprowadzi do spoczynku
bez miłości jestem niczym
wiernym tobie być
jak samotności mówić, witaj
i tak do końca dni swych.


"chcieć"

wyrok i brak wiary
naznaczenie przez los
brak nadziej, śmierć
dążymy do tego sami
okna na piętrze
starości i uduszenia
serce nie wytrzyma
płuca się zatrzymają
mózg powie, dość
to nas czeka
śmierć i pamięć
przyszłość przestanie istnieć
nie patrzę na nią, bo zła
sami ją sobie zgotowaliśmy
my ponosimy odpowiedzialność
zabijam się bo tak trzeba
kto żyć chce
popatrzmy przed siebie
wszystko można naprawić
jeśli się tylko chce.


"krew"

krew na policzku twym
zetrzyj ją taką czerwoną
niech rozpłynie się po policzku
jak pięknie umierać
wielkie sprawy są ważne
nie małe i nie poważne
za miłość warto umrzeć
ale ja nie umiem kochać
ty zabij mnie, teraz
wbij mi nóż w serce
poczekaj aż popłynie ciecz
czas tu najważniejszy
dlaczego ciebie nie ma
nie uciekaj
sama tego chciałaś
nic nie trwa wiecznie
człowiek przede wszystkim.


"znak"

idziemy po obu stronach drogi
nie widzimy się
nie czujemy nic
samochody przejeżdżają
miedzy nami droga
taka czarna i nieznana
ciągle obracasz się
co widzisz za sobą, przeszłość
przestałem się obracać
tego nie można cofnąć
chcę poczuć co to wolność
nich uwolnię się od tego
bagna, błota, brei
kiedy spojrzysz przed siebie
zobaczysz znak na drodze swej
zobaczyłem i postanowiłem
nie patrzeć za siebie
bo przyszłość taka piękna
rodzina, dzieci i ona
taka zadowolona.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz